Spis treści książki
Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.
4.0/6 Opinie: 2
ePub
Mobi
Autorka nr 1 na liście bestsellerów New York Timesa
Nawet jasnowidzenie nie przygotuje Riley Thorn na dzień, który zaczyna się tortem, szampanem i... groźbą mordu. Urodziny Nicka, chłopaka Riley i prywatnego detektywa, przerywa niezapowiedziany gość. Oto na horyzoncie pojawia się Griffin Gentry, narcystyczny celebryta, były mąż Riley i paskudny człowiek. Wije się wokół jej nóg niczym boa dusiciel i jęczy o ratunek przed zamachem na swoje życie. Riley nie ma ochoty na kolejną farsę z udziałem Griffina, oddycha więc z ulgą, gdy Nick odmawia zajęcia się sprawą.
Tyle że Nick Santiago nie działa sam. Jego starsza wspólniczka, Penny, postanawia przyjąć zlecenie. Sytuacja szybko się komplikuje. W ogrodzie pojawiają się tajemnicze zwłoki i milcząco potwierdzają groźbę śmierci. Lista podejrzanych o chęć zamordowania Griffina wydłuża się tak, że do czynności śledczych trzeba zaangażować wszystkich, również emerytów i rencistów, którzy tymczasowo mieszkają w domu Riley i Nicka. Chaos i zamieszanie towarzyszące temu nietypowemu dochodzeniu sprawiają, że sytuacja wymyka się spod kontroli. Jest tylko kwestią czasu, kiedy niedoszła ofiara, Griffin, sprowadzi niebezpieczeństwo wprost do domu Riley...
Czy jasnowidzenie doprowadzi Riley do mordercy?

Lucy Score wychowała się w Pensylwanii, gdzie wiodła spokojne, wiejskie życie wśród rozbudzających wyobraźnię książek. Dziś jest autorką bestsellerów Amazona i Wall Street Journal. Pisze współczesne komedie romantyczne, które dotychczas przetłumaczono na kilkanaście języków.
Jak przyznała w jednym z wywiadów: pełnoetatową pisarką została w 2015 roku, wcześniej zajmowała się planowaniem imprez czy roznoszeniem gazet. - Mam ścisłą rutynę, która pomaga mi w pisaniu. Barykaduję się w biurze, wyciągam słuchawki, ustawiam playlistę do pisania i minutnik na dwadzieścia pięć minut. Nie wolno mi robić nic poza pisaniem przez ten czas, chyba że dom się zapali... Powtarzam tę czynność, dopóki nie osiągnę dziennego limitu słów. Albo dopóki pan Lucy (mąż) nie wyrwie mi klawiatury z rąk - śmieje się.
Lucy Score uwielbia gotowanie (jest w tym naprawdę dobra!), spływy kajakowe i ogniska z przyjaciółmi. Nie stroni też od Netflixa, a jej ulubionymi programami są te historyczne i naukowe. Często ogląda również powtórki dokumentalnego serialu Cops, który przedstawia pracę służb mundurowych. A jeśli ma chwilę oddechu, to z kubkiem kawy w ręce czyta kolejną książkę o miłości i szczęściu.

Najpopularniejsze serie Lucy Score: Miasteczko Benevolence, którego pierwszą częścią jest Dziewczyna na niby, a kolejnymi: Nareszcie moja i W obronie tego, co moje; Tajemnicze miasteczko Bootleg Springs (Whiskey Chaser, Sidecar Crush, Moonshine Kiss, Bourbon Bliss, Gin Fling, Highball Rush); Riley Thorn (Riley Thorn i martwy sąsiad).
Inne tytuły to: To, co zostaje w nas na zawsze, By a Thread. Komedia (nie)romantyczna, Rock Bottom Girl
Więcej o Autorce: lucyscore.net
Weryfikacja opinii następuję na podstawie historii zamówień na koncie Użytkownika umieszczającego opinię.
4.0
6
Bardzo dobra seria!
2
Moze byc
Recenzja: ania_czyta_i_pstryka, Klobuch Anna
"Trzeba zawsze być w stanie odnaleźć spokój w chaosie." Spokój? W domu pełnym egocentrycznych staruszków, psa, który po zjedzeniu ludzkiego jedzenia zamienia się w broń biologiczną, prywatnego detektywa, jasnowidzki i opiekuna duchowego? Tego chaosu nie da się okiełznać. A już na pewno nie wtedy, gdy na progu staje były mąż Riley- Griffin. Ten sam, który ją zdradził, a potem jeszcze wyłudził od niej odszkodowanie za złamany nos. (Co słusznie mu się należało 😉). Teraz twierdzi, że ktoś mu grozi. Trudno się dziwić, skoro jest największym narcyzem, jaki kiedykolwiek chodził po ziemi. Nick i Thorn najchętniej zatrzasnęliby mu drzwi przed nosem, ale że ostatnio krucho u nich z pieniędzmi, a Griffin nie skąpi gotówki, zgadzają się go chronić w zamian za naprawdę pokaźny czek. Tylko czy w tym całym bałaganie zdołają cokolwiek osiągnąć? I kto kogo wykończy pierwszy- Griffin Nicka i Riley, czy geriatryczny cyrk całą resztę? 🤣 Obiecuję, że to już ostatnia książka Lucy Score... przynajmniej na razie. 🤣 A jaka była tym razem? Zdecydowanie najlepsza z całej czwórki! Humor i absurd sytuacji oraz dialogów- zwłaszcza z udziałem byłego męża Riley- wylewały się z każdego rozdziału tej historii. Swoje trzy grosze, jak zwykle, dorzucała też niezastąpiona ekipa 60+, a także Nick i jego przyjaciele. Niepowtarzalny klimat, świetnie wykreowani bohaterowie, doskonały humor i wciągający wątek kryminalny- czego chcieć więcej? Chyba nigdy nie znudzą mi się książki Lucy Score i mam przeczucie, że to jeszcze nie koniec przygód Riley Thorn! Bardzo ale to bardzo polecam - historia idealna na poprawę humoru!
Recenzja: nasturia, Wojciechowska Nikola
Czy to właśnie wyciągnęło mnie z zastoju czytelniczego? Tak. Książka z humorem, dreszczykiem grozy, uroczymi bohaterami i ciekawymi wydarzeniami. Już od początku czułam, że ta pozycja mi się spodoba. Ogromnie podobają mi się historie, w których jest sprawa do rozwiązania, w których szuka się zabójcy lub po prostu odkrywa się coraz to nowsze tropy, które albo prowadzą do sedna sprawy albo są tylko ślepym zaułkiem. Błyskotliwi bohaterowie i oczywiście moja ulubiona Riley, która skradła moje serce już od samego początku. Poza tym Nick to taki green flag, że za każdym razem się rozpływałam, czytając o tym, jak bardzo martwił się o swoją dziewczynę. Cała ich „paczka” to tacy wspaniali ludzie i ich tak bardzo podobało mi się to, co się tam działo, że nawet nie zauważyłam kiedy książka zaczęła się kończyć. Zdecydowanie mogę polecić to osobą, które lubią niespodziewane zwroty akcji i bohaterów, którzy są wyjątkowi będąc sobą i nie bojących się podejmować ryzyka.
Recenzja: Zaczytanamadziasta , Stanilewicz Magdalena
Lucy Score po raz kolejny udowodniła mi, że potrafi stworzyć historię, przy której nie da się nudzić ani przez chwilę. „Riley Thorn i trup w ogrodzie” to książka, która ma w sobie wszystko to, za co uwielbiam tę serię: świetny humor, sympatycznie chaotycznych bohaterów, zagadkę kryminalną, odrobinę romansu, absurdalne sytuacje i ten charakterystyczny styl autorki, który sprawia, że przez kolejne strony po prostu się płynie. Muszę od razu przyznać, że uwielbiam pióro Lucy Score. Ma w sobie coś niesamowicie lekkiego, błyskotliwego i uzależniającego. Jej książki czyta się z ogromną przyjemnością, bo nawet kiedy w fabule pojawia się trup, groźby i niebezpieczeństwo, autorka potrafi podać to w taki sposób, że zamiast ciężkiej atmosfery dostajemy mieszankę napięcia, humoru i totalnego szaleństwa. I właśnie to najbardziej lubię w Riley Thorn tutaj kryminał nie jest ponury, a romans nie jest przesłodzony. Wszystko jest doskonale wyważone. Tym razem Riley znów zostaje wciągnięta w sytuację, w której absolutnie nie chciałaby się znaleźć. Dzień, który miał zacząć się przyjemnie, od urodzin Nicka, tortu i szampana, szybko zamienia się w kolejne zamieszanie, kiedy pojawia się Griffin Gentry, były mąż Riley. I już samo jego wejście do historii zapowiada katastrofę. Griffin jest narcystycznym celebrytą i człowiekiem, którego trudno polubić, ale jednocześnie jego obecność wprowadza do fabuły mnóstwo komizmu. Kiedy twierdzi, że ktoś chce go zamordować, trudno traktować go zupełnie poważnie, ale oczywiście sprawa szybko okazuje się bardziej skomplikowana, niż wszyscy zakładali. Bardzo podobało mi się to, jak autorka buduje chaos wokół tej zagadki. W ogrodzie pojawiają się tajemnicze zwłoki, lista podejrzanych robi się coraz dłuższa, a do śledztwa zostają wciągnięci niemal wszyscy, nawet emeryci i renciści tymczasowo mieszkający u Riley i Nicka. Brzmi absurdalnie? Tak. I właśnie dlatego działa tak dobrze. Ta książka ma w sobie cudowną energię komedii kryminalnej, w której każdy bohater dokłada swoje trzy grosze, a sytuacja z każdą stroną wymyka się spod kontroli coraz bardziej. Największym atutem tej historii jest dla mnie humor. Lucy Score naprawdę ma talent do pisania dialogów i scen, które potrafią rozbawić w najmniej spodziewanym momencie. To nie jest humor wymuszony ani taki, który pojawia się tylko po to, żeby się uśmiechnąć. On wynika z charakterów bohaterów, z ich relacji, z absurdalnych zbiegów okoliczności i z tego, jak bardzo Riley próbuje zachować resztki normalności w życiu, które normalne już dawno przestało być. Czytając, miałam wrażenie, że autorka doskonale bawi się własną historią i ta zabawa udziela się czytelnikowi. Riley jest bohaterką, którą bardzo łatwo polubić. Ma dar jasnowidzenia, ale nie jest przedstawiona jak niedostępna, tajemnicza wybranka losu. Wręcz przeciwnie jest zabawna, czasem zagubiona, czasem zmęczona tym całym paranormalnym zamieszaniem, ale przy tym bardzo ludzka. To właśnie sprawia, że tak dobrze się ją czyta. Jej życie jest kompletnie nieprzewidywalne, a ona sama musi mierzyć się nie tylko z zagadką morderstwa, ale też z ludźmi, którzy nieustannie wprowadzają zamęt do jej codzienności. Nick Santiago również wypada świetnie. Uwielbiam jego dynamikę z Riley ich relacja ma w sobie chemię, czułość, ale też dużo przekomarzania i humoru. Nick jako prywatny detektyw próbuje zachować profesjonalizm, ale przy Riley i całej tej ekipie jest to chyba niemożliwe. Bardzo lubię, że ich związek nie jest tylko dodatkiem do fabuły. On naprawdę nadaje tej historii ciepła i emocji, a jednocześnie nie przytłacza wątku kryminalnego. Na plus zasługują też postacie drugoplanowe. W tej serii mam wrażenie, że nawet bohaterowie pojawiający się na chwilę potrafią zapaść w pamięć. Penny, Griffin, starsi mieszkańcy domu Riley i Nicka każdy z nich wnosi coś swojego, coś świeżego. Czasem jest to zamieszanie, czasem absurd, czasem przezabawny komentarz, ale dzięki temu świat przedstawiony wydaje się pełny życia. To nie jest historia oparta wyłącznie na głównej parze. To cała galeria ekscentrycznych osób, które razem tworzą wyjątkowy klimat. Sama zagadka kryminalna jest lekka, ale wciągająca. Nie powiedziałabym, że to mroczny kryminał, który ma przytłoczyć czytelnika ciężką atmosferą. To raczej historia, która ma bawić, intrygować i sprawić, że chcemy wiedzieć, kto stoi za całym zamieszaniem. I w tej roli sprawdza się bardzo dobrze. Lucy Score umiejętnie miesza elementy komedii, romansu, paranormalnych zdolności i śledztwa, dzięki czemu książka ma szybkie tempo i trudno ją odłożyć. Podoba mi się też to, że autorka nie zapomina o absurdzie całej sytuacji. Riley jest jasnowidzką, jej były mąż pojawia się z dramatycznym problemem, w ogrodzie zostają znalezione zwłoki, a dookoła kręci się grupa ludzi, którzy zamiast uspokajać sytuację, tylko ją zaogniają. To mogłoby być zbyt przerysowane, ale u Lucy Score działa, bo ona dokładnie wie, jaki ton chce nadać tej historii. Nie udaje poważniejszej, niż jest. To książka, która ma dawać frajdę i daje jej naprawdę dużo. Dla mnie „Riley Thorn i trup w ogrodzie” to idealna lektura na moment, kiedy chcę przeczytać coś lekkiego, zabawnego, ale jednocześnie z fabułą, która wciąga. To nie jest zwykły romans ani klasyczny kryminał. To mieszanka gatunków, w której najważniejsza jest rozrywka, świetni bohaterowie i humor. A Lucy Score robi to po prostu znakomicie. Jeśli ktoś zna wcześniejsze tomy serii, myślę, że będzie zachwycony powrotem do Riley i Nicka. A jeśli ktoś dopiero rozważa sięgnięcie po tę serię, to zdecydowanie warto zacząć od początku, żeby lepiej zrozumieć bohaterów i ich relacje. Ja po tej książce tylko utwierdziłam się w przekonaniu, że Lucy Score jest jedną z tych autorek, po które sięgam w ciemno. Jej styl, lekkość, humor i umiejętność tworzenia bohaterów, których naprawdę chce się śledzić, są dla mnie ogromnym atutem.
Recenzja: Książkowa przystań, Justyna Drwal
📚 „Riley Thorn i trup w ogrodzie” to już czwarta część przygód niezwykłej jasnowidzki, która zdecydowanie nie może narzekać na nudę. Riley ponownie zostaje wciągnięta w sprawę kryminalną, a tym razem tajemnica zaczyna się od… trupa znalezionego w ogrodzie. Wraz z Nickiem, swoim ukochanym i partnerem w rozwiązywaniu zagadek, próbuje rozwikłać kolejną sprawę, która oczywiście szybko okazuje się dużo bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać. 😄 Muszę przyznać, że potrzebowałam kilku rozdziałów, żeby w pełni polubić się z piórem autorki i tym specyficznym klimatem tej serii. Lucy Score ma bardzo charakterystyczny styl, a humor w tej książce jest naprawdę wyjątkowy. Momentami absurdalny, mocno przerysowany i zdecydowanie trzeba dać się porwać tej konwencji, żeby w pełni docenić jej urok. ✨ W tej historii właściwie każdy bohater jest na swój sposób specyficzny. Mamy Riley, która dzięki swoim zdolnościom widzi i wyczuwa więcej niż inni, mamy Nicka, który idealnie odnajduje się u jej boku, ale mamy też całą galerię niezwykle barwnych postaci drugoplanowych. Szczególnie starsi sąsiedzi Riley potrafią wywołać uśmiech i sprawiają, że ta seria ma swój niepowtarzalny klimat. Momentami można odnieść wrażenie, że każdy tutaj ma własny zestaw dziwactw, ale właśnie ta ekscentryczność jest jednym z elementów, które wyróżniają tę historię. 🔎 Bardzo lubię takie komedie kryminalne, w których zagadka jest równie ważna jak humor i relacje między bohaterami. Swego czasu byłam ogromną fanką serii o Aurorze Teagarden autorstwa Charlaine Harris (być może kojarzycie tę autorkę również z książek o Sookie Stackhouse, na podstawie których powstał serial „Czysta krew” od HBO), dlatego ten gatunek zawsze przyciąga moją uwagę. 💛 „Riley Thorn i trup w ogrodzie” to lekka, zabawna i pełna absurdalnych sytuacji historia, która nie próbuje być mrocznym kryminałem, tylko przede wszystkim dostarczyć czytelnikowi dobrej rozrywki. To książka dla osób, które lubią nietypowych bohaterów, specyficzny humor i kryminalne zagadki podane w bardzo nieoczywisty sposób.
Recenzja: agnban, Banasiak Agnieszka
"Riley Thorn i trup w ogrodzie" to już czwarta część przygód jasnowidzki, Riley, i prywatnego detektywa, Nicka Santiago, autorstwa Lucy Score. To podchodzi bardziej pod komedie kryminalną niż rom-com. Tym razem nasi bohaterowie nie mają za łatwo. Dostają zlecenie od byłego męża Riley, Griffina. Mają odkryć, kto chce jego śmierci. Łatwiej byłoby odkryć, kto tego nie pragnie😅🤣. Żeby nie było za nudno mają również najazd geriatrycznych byłych współlokatorów, którym zawalił się dach domu. Teraz to dopiero będzie jazda🤣🤣🤣. Spokój nie jest im pisany🤭. Aż mi żal ich było, że musieli znosić Griffina. Omg, co to za człowiek. Narcyz, egoista oraz... celebryta🤣🤣🤣. Każdego umie wkurzyć na maxa, każdy kto go spotka ma krwiożercze zapędy🤣🤣🤣. Świętego doprowadził by do obłędu 🤣🤣🤣. A oni muszą go bronić i znosić jego humory, nieraz sami mają go ochotę ubić. Griffin to karykatura człowieka. Biedny Nick, musi użerać się z byłym mężem Riley i przy okazji nie zwariować, albo nie popełnić morderstwa. Czasami było już blisko i doszło by do rękoczynów. Oj Nicky, masz cierpliwość 🤭. Riley, co z tego że jest jasnowidzką, jeżeli i tak nie może szybko odkryć kto za tym stoi i musi użerać się z byłym. Oj te duchy opiekuńcze, czasami są mało pomocne. Riley jest jak taki rozjemca, głos rozsądku przy całym tym szaleństwie. Temperuje wybuchowy charakter Nicka. Nasze geriatryczne kółko pomocy z panną Penny na czele. Tych seniorów nic nie powstrzyma, mają zero oporów i brak im instynktu samozachowawczego, ale z nimi nigdy nie jest nudno🤭. Panna Penny to cwana babka, zwracam jej honory, pokazała co potrafi. Brawo, podziwiam😊. Uwielbiam przygody tej dwójki, Riley i Nicka, z nimi nigdy nie jest nudno. Ta historia jest przezabawna. Jak ja się na tym uśmiałam. Takie komedie to ja mogę czytać. Jeżeli jeszcze nie znacie przygód Riley Thorn, a lubicie historie pełne humoru to koniecznie musicie to poznać. Zabawa gwarantowana, polecam😁
Recenzja: dorota_jago_books, Jagodzińska Dorota
Dotarłam w końcu do najnowszej części z Riley Thorn i nikogo już nie zdziwię jak napisze, że bawiłam się świetnie. Przyznaje, że ta seria odrobinę się różni od znanego mi pióra Lucy ale to nie oznacza, że czegoś jej brakuje 😉 W tym tomie Riley i Nick podejmują się dość osobliwego zadania. Otóż zgadzają się wziąć pod skrzydła obrony byłego męża Riley, któremu ktoś grozi i odnaleźć tą osobę. Zadanie nie jest proste, gdyż Griffin jest dość specyficzny. Totalny Narcyz zakochany w sobie, który jak się okazuje nadepnął na odcisk wielu osobom w swoim otoczeniu. Naszą jasnowidzkę i Nicka przekonuje tylko fakt wysokiego czeku, który mają otrzymać za wykonanie zadania a obecnie potrzebują zastrzyku gotówki. Całej sprawy nie ułatwia fakt, że w swoim domu goszczą wszystkich emerytowanych sąsiadów, którzy chwilowo stracili dach nad głową i to dosłownie. Czy w tym całym zamieszaniu uda im się rozwiązać zagadkę a przy okazji postawić kolejny krok ku przyszłości własnego związku? Kolejny tom nie zawodzi. Emeryci nadal wiodą prym i gwarantują dobrą zabawę ale tym razem wybitnie przebija ich były mąż Riley. Jest tak irytujący, że mamy ochotę go osobiście trzepnąć i to nie raz. Kolejna zagadka kryminalna (bo pojawia się też trup) okraszona jest niecodziennymi sytuacjami i przygodami na miarę dobrej komedii. A w tym wszystkim nasi główni bohaterzy, którzy są nadal w sobie zakochani i tylko upewniają się, że są dla siebie idealnym wyborem. Jeśli szukacie lekkiej komedii kryminalnej z delikatnym wątkiem paranormalnym, który nie jest jakiś wybujały, tylko świetnie tu pasuje, to ogromnie Wam polecam. Myślę, że świetnie spędzicie z tą serią czas 😉
Recenzja: emcia.czyta, Guz Emilia
Jak sobie radzisz w te upały? Ponarzekam i ja trochę, bo albo mamy przez pół zimy -20°, albo przez jedyne dwa tygodnie wakacji +40 (no sorry nie wierzę w to, że będziemy mieć więcej niż dwa tygodnie wakacji, prawdopodobnie zaraz przyjdą deszcze i zimno) NIC POMIĘDZY! Jednak książki nadal czytam, więc zapraszam na recenzje. Recenzja 4 tomu - mogą pojawić się spojlery. Reklama @editio.red „Riley Thorn i trup w ogrodzie” to moje kolejne spotkanie z twórczością Lucy Score i chyba już oficjalnie mogę powiedzieć, że nasza relacja jest dziwna. Uwielbiam jej książki. Pomysł, wykonanie, ALE bohaterowie mnie irytują. W czwartym tomie ponownie wracamy do świata Riley i Nicka, gdzie chaos, kryminalne zagadki i masa ekscentrycznych bohaterów to nic dziwnego. Tym razem wszystko zaczyna się od powrotu byłego męża Riley, Griffina, który twierdzi, że ktoś chce go zabić. No i gdzie Problem? Jego lista podejrzanych jest tak długa, że praktycznie całe miasto mogłoby mieć motyw, a i sama Riley, ma swoje za uszami. 🤡, Choć ja np. się nie dziwię, bo gdybym sama była w pobliżu tego typa tu pif-paf. Fakt bohaterowie są totalnie przerysowani, momentami absurdalni, ale właśnie przez to zabawni, a jak ma się humor starego dziada jak ja, to już w ogóle raj. Riley i Nick nadal tworzą świetny duet, a obserwowanie rozwoju ich relacji przez kolejne tomy naprawdę daje satysfakcję. Choć dalej, irytują mnie oni. Ich niezdecydowanie, dziecinada. Fakt na plus możemy rzucić to, że wreszcie Riley używa w pełni swojego daru, gdzie przez te cztery tomy to było tak na pół Gwizdka, i pamiętam, że przy czytaniu 1/2/3 tomu strasznie mnie to nie denerwowało. To książka, która mimo motywu morderstwa jest lekka, zabawna i idealna na odmóżdżenie. A przeważnie jak się lubi komedie kryminalne.
Recenzja: Brunette Books , Walota Kamila
„Riley Thorn i trup w ogrodzie” Lucy Score to czwarty tom serii o jasnowidzącej Riley, która znów pakuje się w kłopoty po uszy. I wiecie co? Kocham to! Pierwsze wrażenie? Zwariowana, lekka i przezabawna komedia kryminalna, która czyści głowę lepiej niż niejedna terapia. To książka, którą chce się czytać z uśmiechem na twarzy, najlepiej z kawą w ręku podczas leniwego popołudnia. Co się dzieje w fabule? Riley obchodzi urodziny swojego chłopaka, detektywa Nicka, gdy nagle w progu staje jej były mąż - narcystyczny celebryta Griffin Gentry. Błaga o ochronę przed zamachem na swoje życie, a sprawę komplikuje trup w ogrodzie. Do akcji wkracza cała plejada barwnych postaci - emeryci, ekscentryczna rodzinka Riley i ogromny, niesforny pies Burt. Chaos goni chaos, a lista podejrzanych rośnie w zastraszającym tempie. To istny trzystustronicowy rollercoaster! Bohaterowie i emocje? Riley to bohaterka pełna chaosu, która nie do końca radzi sobie ze swoim darem jasnowidzenia. Nick Santiago to z kolei przystojny, opiekuńczy detektyw z poczuciem humoru. Ich relacja iskrzy, a dialogi są ostre, dynamiczne i momentami absurdalne. Emocje? Przede wszystkim śmiech i czysta radocha, choć momentami fabuła pędzi tak szybko, że brakuje chwili na głębsze refleksje. Tempo akcji i styl pisania? Akcja gna do przodu jak szalona - nie ma tu czasu na nudę. Styl Lucy Score to lekkość, błyskotliwe dialogi i wyraziste, przerysowane postacie. Wszystko jest tu wyolbrzymione, zwariowane i podane z dystansem - idealne, gdy chcecie się oderwać od codzienności. Dla kogo jest ta książka? Dla wszystkich, którzy szukają lekkiej, niezobowiązującej historii z kryminalną zagadką, solidną dawką humoru i odrobiną romansu. To świetna odskocznia po ciężkim dniu. Jeśli lubicie książki, w których bohaterowie pakują się w coraz większe tarapaty, a całość czyta się samoistnie - to trafiliście w dziesiątkę. Świetna, szalona i momentami pokręcona historia, która gwarantuje dobrą zabawę. Dajcie się porwać temu chaosowi! Moja ocena: 8/10 🌟 A Wy, znacie już tę serię? Który tom Waszym zdaniem jest najlepszy? Dajcie znać w komentarzach! 📖👇 #LucyScore #RileyThorn #TrupWOgrodzie #WydawnictwoEditioRed #brunettebooks #komediakryminalna #romanszhumorem #literaturawkobiet #lekkalektura #czystagłowa #książkaześmiechem #mustread #czytambolubię
Recenzja: Portal Immersja , Zarzyńska Laura
Riley Thorn i trup w ogrodzie Nawet magiczne zdolności nie były w stanie przygotować Riley na dzień, który zaczyna się tortem, szampanem i groźbą mordu. Urodziny Nicka, chłopaka Riley i prywatnego detektywa, przerywa niezapowiedziany gość. Oto na horyzoncie pojawia się Griffin Gentry, narcystyczny celebryta, były mąż kobiety i paskudny człowiek. Mężczyzna prosi o ratunek i stara się ubłagać byłą ukochaną o pomoc w przetrwaniu ataku na jego życie. Wydawnictwo Editio przysłało mi do recenzji najnowszy tom przygód Riley Thorn. Ta niezwykła kobieta posiada moce, dzięki którym może przewidywać przyszłość i poznawać myśli innych ludzi. Dzięki temu może pomagać swojemu chłopakowi, który jest prywatnym detektywem. Trup w ogrodzie to już czwarty tom serii i zapowiada się na to, że autorka zamierza jeszcze przez dłuższy czas opisywać kolejne przygody Thorn i jej partnera. Chaos, zwłoki i uroczy seniorzy Riley nie ma ochoty na kolejną farsę z udziałem Griffina, oddycha więc z ulgą, gdy Nick odmawia zajęcia się sprawą. Tyle że Nick Santiago nie działa sam. Jego starsza wspólniczka, Penny, postanawia przyjąć zlecenie. Sytuacja szybko się komplikuje. W ogrodzie pojawiają się tajemnicze zwłoki i milcząco potwierdzają groźbę śmierci. Lista podejrzanych o chęć zamordowania Griffina wydłuża się, przez co do czynności śledczych trzeba zaangażować wszystkich, również emerytów i rencistów, którzy tymczasowo mieszkają w domu Riley i Nicka. Chaos i zamieszanie towarzyszące temu nietypowemu dochodzeniu sprawiają, że sytuacja wymyka się spod kontroli. Jest tylko kwestią czasu, kiedy niedoszła ofiara, Griffin, sprowadzi niebezpieczeństwo wprost do domu Riley. Tym razem śmierć czyha na każdym rogu. A przyjaciele są na wagę złota. Kobieta musi w pełni zaufać swoim umiejętnościom i zawalczyć z przeznaczeniem o życie bliskich. Między kryminałem a komedią absurdów Riley Thorn i trup w ogrodzie jest połączeniem kryminału z komedią. Dużo w niej absurdalnych scen, które wywołują zarówno śmiech, jak i ciarki żenady. Podejrzewam, że sama nie jestem odpowiednią grupą odbiorczą do takich historii, ponieważ wolę czytać mroczniejsze książki. Jednak nawet mi podobała się relacja głównych bohaterów, uważam, że ich związek jest naprawdę uroczy, a ich wspólne kłótnie dodawały tylko kolorów całej fabule. Do tego przez cały czas przewijają nam się sympatyczni emeryci, którzy posiadają naprawdę fascynujące umiejętności. Nieraz byłam w szoku, jak grupka seniorów potrafi sobie poradzić w sytuacji zagrożenia życia. Ciężko mi było wczuć się w tę kryminalną zagadkę przez to specyficzne połączenie komedii ze zbrodnią. Trudno mi było brać na poważnie postać Griffina, który był nędzną kreaturą pozbawioną kręgosłupa moralnego. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że bohaterowie serii o Riley Thorn są mocno przerysowani, aby wzbudzać w czytelniku wiele emocji, jednak ja już przyzwyczaiłam się do czytania kryminałów, w których detektyw nie ma aż tylu wesołych akcentów. Lekka lektura na poprawę humoru Myślę, że seria przygód Riley Thorn to idealny pomost między kryminałem a komedią. Niektórzy czytelnicy wolą sięgać po lżejsze lektury i historię tej uroczej jasnowidzki będą dla nich wręcz idealne. Te książki mogą przynieść wiele frajdy, jeśli lubimy się pośmiać podczas lektury. Dla mnie najlepszym aspektem tej opowieści byli bohaterowie i to, jak mogłam obserwować rozwój ich relacji oraz gorąco im kibicować.
Recenzja: basik_czyta , Koleczko Barbara
📚🌸 Recenzja 📚🌸 „Riley Thorn i trup w ogrodzie” autorstwa Lucy Score, to książki, które łączą kryminał, romans i ogromną dawkę humoru, to ta seria zdecydowanie zasługuje na uwagę! 💙 Riley Thorn liczyła na spokojny dzień - urodziny Nicka miały upłynąć w miłej atmosferze, z tortem, szampanem i chwilą wytchnienia od codziennego chaosu. Niestety, plany szybko legną w gruzach, gdy na progu pojawia się Griffin Gentry - były mąż Riley, narcystyczny celebryta, który twierdzi, że ktoś planuje jego zabójstwo. Choć Riley nie ma najmniejszej ochoty ponownie mieszać się w jego problemy, a Nick stanowczo odmawia przyjęcia sprawy, sytuacja wymyka się spod kontroli. Decyzję o rozpoczęciu śledztwa podejmuje Penny, wspólniczka Nicka, a wydarzenia błyskawicznie nabierają tempa. Kiedy w ogrodzie zostają odnalezione zwłoki, okazuje się, że groźby pod adresem Griffina mogły być jak najbardziej realne. Podejrzanych nie brakuje - były celebryta zdążył narazić się naprawdę wielu osobom, dlatego każdy kolejny trop prowadzi do nowych tajemnic i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Do dochodzenia włączają się nie tylko Riley i Nick, ale również ekscentryczni seniorzy mieszkający pod ich dachem, którzy z ogromnym zaangażowaniem próbują rozwikłać zagadkę. Tymczasem dar jasnowidzenia Riley ponownie daje o sobie znać, dostarczając wskazówek, które bywają równie pomocne, co mylące. W miarę rozwoju wydarzeń bohaterowie przekonują się, że morderca jest znacznie bliżej, niż przypuszczali, a niebezpieczeństwo zaczyna zagrażać nie tylko Griffinowi, ale również wszystkim zaangażowanym w śledztwo. „Riley Thorn i trup w ogrodzie” to idealna propozycja dla osób, które lubią lekkie kryminały z nutą romansu i dużą dawką humoru. Lucy Score po raz kolejny udowadnia, że potrafi połączyć intrygującą zagadkę z charyzmatycznymi bohaterami i dialogami, które wywołują uśmiech. To historia pełna zwrotów akcji, szalonych sytuacji i ciepła, która gwarantuje świetną rozrywkę od pierwszej do ostatniej strony. Zdecydowanie polecam - szczególnie fanom komedii kryminalnych i serii, z którymi trudno się rozstać. ❤️📚 #bookstagram #booklover #bookreview #recenzjaksiążki #czytambolubie
Recenzja: zoska_na_ksiazkach, Misiowska-Zuwała Agata
Kiedy Twój były mąż prosi o pomoc - uciekaj! :D Riley i Nick z przyjemnością odmawiają pomocy byłemu mężowi Riley, ale oczywiście współpracowania Nicka - Penny postanawia przyjąć to zlecenie. I tym sposobem wszyscy muszą pomóc narcystycznemu, irytującemu celebrycie jakim jest Griffin Gentry. Okazuje się, że ktoś go bardzo nie lubi, i najprawdopodobniej chciałby się go pozbyć. Nie długo trzeba czekać, aby okazało się, że wiele osób życzy Griffinowi jak najgorzej. W całą detektywistyczną akcje angażują się wszyscy mieszkańcy domu Riley i Nicka - czyli cała zgraja szalonych i nieobliczalnych emerytów i rencistów. Co z tego wyniknie? Czy uda się ochronić byłego męża Riley? A może ściągną na siebie niebezpieczeństwo? Jak ja tego potrzebowałam! Tej historii nie da się brać na poważnie. Jak i całej serii Riley Thorn. Co w niej zajdziecie? Szczypta kryminału, garść romansu i do tego niezliczona ilość humoru. Czyli to, co pomaga odciąć się od codzienności, wyłączyć na chwilę racjonalizm i można się zanurzyć w zabawnej lekturze. „Riley Thorn i trup w ogrodzie” to lekka, zabawna a zarazem urocza historia, która posiada wiele sekretów i zwrotów akcji. Już nie mogę się doczekać kolejnych przygód tej cudownej pary a także ich wykurzających sąsiadów!
Recenzja: ztejstronyksiazka, Ilkiewicz Marta
Moja relacja z Lucy Score to definicja książkowego hate-love i szczerze mówiąc, nie wiem, czy kiedykolwiek to się zmieni. Nawet jeśli ciągle mam jakieś „ale” do tego, jak ona pisze, to ta książka wciągnęła mnie tak bardzo, że aż sama jestem w szoku. Bo ta książka czyta się sama. W czwartym tomie ponownie trafiamy do pełnego zamieszania świata Riley i Nicka. Razem ze swoją niezastąpioną ekipą starszych sąsiadów znów wpadają w wir kryminalnych perypetii. Jednak tym razem zagadka ma zupełnie inny kaliber. Riley i Nick otrzymują zlecenie od byłego męża Riley, Griffina Gentry’ego, który został celem i dostaje groźby. Sprawa szybko okazuje się wyzwaniem, ponieważ Griffin to wybitnie antypatyczna postać, a lista osób mających motyw, by go wyeliminować, obejmuje niemal wszystkich mieszkańców miasta. Bohaterowie tej serii to totalny miks osobowości, które są barwne i przerysowane. Aż trudno uwierzyć, że ktoś mógł to wymyślić. Wielokrotnie doprowadzali mnie do uśmiechu. Riley i Nick tworzą duet, który idealnie się uzupełnia. Jeśli chodzi o wątek romantyczny, to ewolucja ich relacji na przestrzeni czterech tomów jest naprawdę widoczna. Uczą się życia pod jednym dachem, co w ich przypadku jest prawdziwym wyzwaniem. Muszą balansować między presją śledztwa a nieustannym cyrkiem, jaki fundują im najbliżsi. Rodzina Nicka skutecznie psuje im krew, a nieproszeni goście nie znają pojęcia prywatności. W tym całym szaleństwie, ta dwójka udowadnia, że są dla siebie stworzeni i nie ma takiej dawki chaosu, która mogłaby ich złamać. W tej części Riley naprawdę rozwinęła skrzydła. Świetnie się patrzy, jak korzysta ze swojego daru jasnowidzenia. W końcu przestała się przed nim bronić i uczyniła z tego swój atut. Trup w tytule sugeruje mroczną historię, ale Score pisze o tym z taką lekkością, że o zbrodni szybko się zapomina. To idealna propozycja dla czytelników komedii romantycznych, którzy szukają czegoś z nutką zagadki, a nie tylko romans.
Recenzja: flowers_in_books, Pajka Małgorzata
Riley Thorn i trup w ogrodzie Lucy Score Szczerze powiedziawszy, zupełnie nie wiedziałam, czego mam się po tej historii spodziewać, ale jakiekolwiek moje założenia zdecydowanie nie pasowałyby do tego, co tu otrzymałam. Zupełny rollercoaster, historia w stylu komediowych seriali detektywistycznych - ten typ, w którym w jednym odcinku dzieje się prawdopodobnie więcej niż w całym twoim życiu. Moim zdaniem ilość akcji i chaosu jest naprawdę przytłaczająca, doba trwa tutaj zdecydowanie dłużej niż 24 godziny, a ilość akcji niemal rozrywa książkę. Nie miałam w dłoniach poprzednich tomów, więc poczułam się odrobinę wrzucona na głęboką wodę, ale podejrzewam, że poprzednie tomy również nie pozwalały na chwilę wytchnienia. Znanie poprzednich części nie jest wymagane, zapewniam, że zrozumiecie dynamikę relacji i motywacje bohaterów. Postacie zdecydowanie wykraczają ponad miarę normalności. Każdy z nich jest przerysowany, ale i wyjątkowo charakterystyczny, więc nawet mimo tego, że jest tu sporo, sporo postaci i wiele imion, raczej da się odnaleźć w tym, kto kim jest. Ja muszę przyznać, że mimo wiedzy, iż wszystko tutaj jest przerysowane i wyolbrzymione, nie mogłam powstrzymać irytacji wynikającej z zachowań i charakterów niektórych postaci. Przysięgam, dawno nie irytowały mnie tak literki na papierze, jak wtedy, gdy po raz kolejny czytałam o tym, co zrobiła cała ta starcza ekipa. (Doskonale rozumiałam zdenerwowanie Nicka Santiago, nie potrafiłam jednak pojąć, jakim cudem nie wyrzucił ich wszystkich na ulicę). Humor był tutaj głównym aspektem i wręcz wypływał z każdej pojedynczej strony - nie wpadał zbytnio w poczucie mojego humoru, więc osobiście o wiele częściej skręcał mnie z zażenowania, niż rzeczywiście bawił, ale rozumiem cały zamysł i fakt, że on raczej został stworzony na miarę absurdu. Nie da się ukryć, iż jest to komedia, a nie kryminał, ale nie będę ukrywać, że tak naprawdę do ostatnich stron nie wiemy, kto jest głównym sprawcą, a lista podejrzanych z każdą stroną rośnie.
Recenzja: tosia_czyta, Kobus Małgorzata
„Riley Thorn i trup w ogrodzie” to książka, która totalnie mnie kupiła swoim klimatem. Dawno nie czytałam historii, przy której śmiałam się tak często, a jednocześnie byłam naprawdę ciekawa, co wydarzy się dalej. To połączenie komedii, kryminału i romansu wyszło autorce rewelacyjnie, wszystko idealnie się tutaj uzupełnia. Riley jest bohaterką, której nie da się nie lubić. Jest trochę chaotyczna, ma ogromnego pecha i ciągle wpada w absurdalne sytuacje, ale właśnie dzięki temu wydaje się tak prawdziwa. Nie jest idealna, nie próbuje być bohaterką na siłę, a mimo to bardzo szybko zaczęłam jej kibicować. Jej humor, sarkazm i sposób myślenia sprawiły, że kilka razy naprawdę parsknęłam śmiechem. Ogromnym plusem tej książki są dialogi. Są lekkie, naturalne i pełne świetnych docinek. Relacja Riley i Nicka ma dokładnie taki rodzaj chemii, który uwielbiam w książkach, trochę droczenia, trochę napięcia i mnóstwo momentów, przy których człowiek ma głupi uśmiech na twarzy. Nick z jednej strony wydaje się pewny siebie i opanowany, ale przy Riley szybko okazuje się, że wcale nie ma nad wszystkim kontroli. Bardzo podobało mi się też to, że mimo lekkiego stylu książka cały czas trzyma zainteresowanie. Wątek kryminalny naprawdę wciąga i sprawia, że chce się czytać dalej „jeszcze tylko jeden rozdział”. A później nagle okazuje się, że jest środek nocy. To historia idealna na poprawę humoru. Ciepła, zabawna, momentami urocza, ale jednocześnie pełna tajemnic i zwrotów akcji. Taka książka, przy której można się po prostu świetnie bawić i całkowicie oderwać od rzeczywistości. Dla mnie była dokładnie tym typem historii, po którego zakończeniu od razu ma się ochotę sięgnąć po kolejny tom. 💛
Recenzja: Lettoaletto, Grzelak Karolina
Znacie serię o Riley Thorn?😁 Lucy Score znana jest chyba bardziej ze swoich małomiasteczkowych romansów, ale ma też tę przezabawną serię, łączącą w sobie kryminał, komedię i trochę romansu, a nawet nieco fantastyki (jasnowidzenie!). "Riley Thorn i trup w ogrodzie" to już czwarty tom przygód tytułowej bohaterki, jej chłopaka detektywa i całej bandy dziwnych i dziwniejszych bohaterów w wieku od 5 do 105 lat.😁 W tej części znowu pojawia się znienawidzony eks, czyli Griffin Gentry, którego pojawienie się na każdej stronie wywoływało we mnie pewnie podobne mdłości jak u Nicka.😁 Ale gdyby nie on, nie byłoby całej akcji.😊 A akcji było sporo, bo któżby nie chciał zabić Griffina? Rozwiązanie sprawy, kiedy nie ma żadnego podejrzanego pewnie nie jest łatwe, ale kiedy jest ich tysiąc? To dopiero zabawa! Naprawdę byłam ciekawa, kto czyha na życie tego okropnego człowieka i świetnie się bawiłam, odkrywając nowe osoby, ale - umówmy się - te wszystkie sprawy zawsze schodzą gdzieś tam na dalszy plan, kiedy na horyzoncie pojawia się Riley z Nickiem, a także ich geriatryczni współlokatorzy/sąsiedzi. Ci ostatni już nawet mnie zaczęli trochę wkurzać, naprawdę sama nie miałabym tyle cierpliwości do tego wszystkiego, ale chyba o to chodzi w tych książkach. O maksymalne przerysowanie postaci, począwszy od Penny i reszty staruszków, przez Griffina, na Gabe'ie i rodzinie Riley kończąc. Cały w tym urok i nieważne, w jakie tarapaty wszyscy wpadną, jakie szalone sprawy będą rozwiązywać, chcę wiedzieć, co tam u nich słychać! Zawsze naprawdę dobrze się bawię z Lucy Score i tym razem było tak samo.😊 Jeśli macie ochotę na coś szalonego, paranormalnego i zabawnego, koniecznie musicie poznać Riley i jej przystojnego chłopaka!🥰 7,5/10🩵
Recenzja: studyjulkaaa, Szatkowska Julia
Serię o przygodach Riley po raz pierwszy czytałam już naprawdę dawno temu, lecz gdy sukcesywnie ukazywały się u nas kolejne tomy zawsze po nie sięgałam, bo byłam niezmiennie ciekawa co tam jeszcze autorka wymyśliła, jakie śledztwo tym razem będzie rozwiązywać nasza jasnowidzka i co jeszcze wydarzy się w jej najbliższym otoczeniu. Gdy zobaczyłam zapowiedź kolejnego tomu, wiedziałam, że go przeczytam i jak zwykle naprawdę dobrze się bawiłam i to po prostu była najlepsza wersja Lucy w Lucy:))) Styl pisania autorki jest niezmiennie moim ulubionym i po prostu za każdym razem gdy w Polsce pojawia się jakaś jej książka muszę ją po prostu przeczytać, bo w tych historiach nie ma niczego co mogłaby się komuś nie podobać. Klimat, który jest nie do podrobienia, sama relacja głównych bohaterów, ale i małe miasteczko i jego specyficzni a zarazem genialni sąsiedzi, ale i poboczni bohaterowie, którzy czasami robią całą książkę. Tak jest w przypadku tej pozycji, tutaj niby mamy romans między Riley, a Nickiem, ale to wszystkie inne postacie po prostu sprawiają, że te książki czyta się z taką przyjemnością, z uśmiechem nie schodzącym z twarzy i ze łzami, ale tymi ze śmiechu. Po raz kolejny dostaliśmy śledztwo, po raz kolejny otoczka wokół niego była absurdalna, ale to też sprawiło, że tak dobrze bawiłam się czytając tę część! Kreacja bohaterów, jak to zwykle u Lucy bywa nie zawiodła, naszych bohaterów dość dobrze mieliśmy okazję poznać już w poprzednich tomach, lecz te książki raczej nazwałbym obyczajówkami, może nawet kryminałami z wątkiem romantycznym. Bo tutaj akcja rozgrywa się, w krótkim czasie, a nasi bohaterowie nie mają za wiele czasu dla siebie, bo cały czas coś im przeszkadza, a to jakaś staruszka z ich domu, a to były mąż Riley, czasami też jakiś tr0p, ale mimo to ich relacja jest jedyna w swoim rodzaju i przyciąga, żeby czytać kolejne części!!
Recenzja: https://www.instagram.com/pokoj_pelen_ksiazek/, Paulina Ampulska
"Riley Thorn i trup w ogrodzie" to jedna z tych książek, które już od pierwszych stron wciągają swoim chaotycznym, zabawnym i totalnie nieprzewidywalnym klimatem. To boskie połączenie komedii romantycznej, kryminału i wątku paranormalnego. Ten miks w połączeniu z piórem Lucy działa zaskakująco dobrze! 🥰 Riley doskonale wie, że trudno jest prowadzić normalne życie, mając zdolności paranormalne oraz niezwykły talent do pakowania się w kłopoty. Kiedy w jej otoczeniu dochodzi do morderstwa, dziewczyna zostaje wciągnięta w śledztwo, a dodatkowo do jej życia wraca jej były mąż, którego życie staje pod znakiem zapytania. Fabuła jak to przystało na pióro Lucy jest genialna! Dynamika, poczucie humoru i znakomite dialogi, a to wszystko połączone z ekscentrycznymi bohaterami. Ich zachowanie jest naturalne, bardzo zabawne, a chemia rozwija się w przyjemny sposób. Autorka sprawnie balansuje między komedią, a wątkiem kryminalnym. Mimo, że momentami historia jest mocno absurdalna, a wręcz przerysowana, całość ma swój niepowtarzalny urok. 😍 Jeśli ktoś szuka lekkiej, zabawniej historii z morderstwem w tle i ze świetnymi bohaterami w roli głównej, to będzie doskonały wybór! Polecam całą serię! 🤪
Recenzja: zkultury, Kluska-Jaśkowiak Ewa
Czasem człowiek potrzebuje lekkiej opowieści, która przyciąga czytelnika a jednocześnie nie przytłacza skomplikowaną fabułą. Taka jest powieść autorstwa Lucy Score pt. „Riley Thorn i trup w ogrodzie” z oferty Wydawnictwa Editio Red w przekładzie Olgierda Maja. To kolejna już część przygód Riley Thorn, w której autorka serwuje czytelnikom mieszankę kryminału, humoru i szalonych sytuacji, które potrafią wywołać uśmiech na twarzach czytelników. W tej historii naprawdę dużo się dzieje - pojawia się były mąż Riley - Griffin Gentry a z nim nowe zagadki, sekrety i widmo zbrodni, które sprawia, że bohaterowie nie mają ani chwili wytchnienia. Powieść Score to typowa komedia kryminalna, która ma przede wszystkim bawić i zapewniać rozrywkę. Dialogi są dynamiczne, momentami absurdalne, a relacje między bohaterami dodają całej historii uroku. Riley nadal pozostaje postacią pełną chaosu, ze szczególnym darem jasnowidzenia, który okazuje się przydatny jej chłopakowi Nickowi i prowadzonemu właśnie śledztwu. Muszę jednak przyznać, że mimo wielu zabawnych wydarzeń i emocjonujących momentów, chwilami trudno było mi naprawdę wczuć się w emocje bohaterów. Akcja pędzi do przodu tak szybko, że nie zawsze jest przestrzeń na głębsze przeżywanie tego, co spotyka postacie. Nie przeszkadzało mi to jednak aż tak mocno, bo od początku czułam, że ta książka ma przede wszystkim dostarczyć dobrej zabawy i oderwać Nas od codzienności. „Riley Thorn i trup w ogrodzie” to propozycja dla osób, które szukają lekkiej, niezobowiązującej historii z nutą kryminału i sporą dawką humoru. To książka, po którą warto sięgnąć po ciężkim dniu albo podczas leniwego popołudnia z kawą i kocem. Jeśli lubicie historie, w których dużo się dzieje, bohaterowie pakują się w coraz większe tarapaty, a całość utrzymana jest w lekkim tonie, to seria Riley Thorn może być strzałem w dziesiątkę. Jeśli jednak nie przepadacie za taką konwencją, polecam inne książki tej autorki, zwłaszcza te, w których wątek kryminalny jest wiodący i zrealizowany tak, że aż dech zapiera.
Recenzja: czytam_dla_relaksu, Salwa Gabriela
Hej. Lubicie czytać komedie? Znacie twórczość autorki? CZY JASNOWIDZENIE DOPROWADZI RILEY DO MORDERCY? Imprezę urodzinową Nicka, chłopaka Riley i prywatnego detektywa przerywa niezapowiedziany gość. Były mąż Riley a zarazem znany celebryta Griffin Gentry. Mężczyzna to straszny narcyz i ogropny człowiek, z którym kobieta rozwiodła się kilka lat temu. Błaga Nicka i Riley o pomoc, jęczy o ratunek przed zamachem na swoje życie. Na nieszczęście dla Griffina Nick nie zgadza się na podjęcie zlecenia. Lecz mężczyzna nie działa sam pracuje z nim panna Penny, która lituje się nad Gentrym i oferuje usługi firmy detektywistycznej. Sprawy nabierają tempa, wszystko zmienia się jeszcze bardziej gdy w ogrodzie Griffina znajdują zwłoki mężczyzny. Na listę podejrzanych trafia coraz więcej osób. Do akcji wkraczają sąsiedzi Riley, czyli emeryci i renciści, którzy chwilowo mieszkają u kobiety. Każda para rąk i uszy się przyda przy śledztwie. Czy staruszkowie pomogą czy tylko będą przeszkadzać? Czy dar jasnowidzenia pomoże w sprawie? I msjwazniejsze pytanie czy Griffin wyjdzie z tego beż uszczerbku na zdrowiu? Tego dowiecie się sięgając po książkę, którą gorąco polecam 😉 To było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i coś czuję, że nie ostatnie. Spodobał mi się jej styl i pomysłowość. To nie jest zwykła komedia romantyczna, posiada ona motyw kryminalny. Od pierwszej strony wciągnęłam się w tą historię, czytałam ją z zapartym tchem. Byłam ciekawa jaki będzie kolejny krok. Czy coś jeszcze mnie zaskoczy. Bardzo polubiłam bohaterów, a szczególnie tych staruszków, którzy mieli różnie perypetie. Panna Penny oczywiście wymiatała, śmiałam się co chwile z jej pomysłów. Książka ma trochę więcej stron niż 300 i można było ja szybciej przeczytać lecz mi to trochę zeszło z powodu braku czasu. Ale za to delektowałam się tą historią jak dobrym ciastem lub tortem urodzinowym. To był naprawdę przyjemny czas móc czytać tą historię. A zakończenie! Tego nie nie domyślam, byłam bardzo zaskoczona gdy odkryłam kto za tym wszystkim stoi. Szczerze polecam Czekam na kolejnego tomy z tej seri.
Recenzja: @evie_czyta_uk , Sieradzka Ewelina
Jeśli chodzi o lekkie komedie kryminalne, to Lucy Score zdecydowanie wie, jak przyciągnąć czytelnika od pierwszej strony. Riley Thorn i trup w ogrodzie to kolejna część serii, przy której bawiłam się naprawdę świetnie. Riley po raz kolejny wpada w sam środek chaosu, a ja miałam wrażenie, że w jej życiu nic nigdy nie może potoczyć się spokojnie. Najbardziej uwielbiam jednak relację Riley i Nicka ich dialogi, drobne sprzeczki i to, jak mimo całego zamieszania zawsze są obok siebie. Nick jest dokładnie takim bohaterem, jakich lubię najbardziej: trochę mrukliwy, opanowany, ale jednocześnie bardzo troskliwy. Ogromnym plusem tej książki są bohaterowie drugoplanowi. Emeryci mieszkający z Riley i Nickiem totalnie kradną show i sprawiają, że wiele scen wywołuje szczery śmiech. Ten humor jest trochę absurdalny, momentami szalony, ale właśnie za to pokochałam tę serię. Sama zagadka kryminalna była ciekawa i dobrze poprowadzona, ale dla mnie najważniejsze były emocje i relacje między bohaterami. Lucy Score ma talent do tworzenia postaci, które wydają się prawdziwe i z którymi łatwo się zżyć. Bardzo podobał mi się też klimat całej historii lekki, zabawny, ale z nutą napięcia. To idealna książka na poprawę humoru i oderwanie się od codzienności. Czytajcie,polecam.
Recenzja: Klub Literatek, Popęda Magdalena
Uwielbiam powroty do Harrisburga. Może upłynąć wiele miesięcy między kolejnymi tomami, ale zawsze przyciągają i bawią mnie tak samo mocno. To już czwarta część serii o Riley Thorn i czwarty miesiąc przygód bohaterki w detektywistycznym świecie. Prawdę mówiąc, zdziwiłam się, że akcja toczyła się do tej pory tak krótko, ale to chyba przez przerwy między premierami poszczególnych tomów. W końcu na ten czekaliśmy niemal dwa lata. Historia w nich wszystkich jest dość spójna; końcówki każdej z części z jednej strony zamykają jeden wątek, a z drugiej wskazują na to, co może się dziać “po przerwie”. Lubię, że nie są to takie typowe cliffhangery - że adrenalina skacze podczas nerwowego wyczekiwania na kontynuację - a jednak z radością wracam po więcej. W tym tomie było dokładnie tak samo i choć po lekturze czuję się usatysfakcjonowana, to też z chęcią dowiedziałabym się, co dalej. Lucy Score potrafi wciągnąć czytelnika w opowieść i stworzyć klimat, którego nie chce się odkładać na później. Gdyby ktoś zapytał mnie, co cenię w tej serii najbardziej, powiedziałabym, że ludzi 😎 Szalona grupa seniorska z panną Penny na czele jest niepodrabialna. Do tego jeszcze Gabe, rodzinka Riley, no i Burt… Każdy ma w sobie coś trochę od czapy, ale tak pozytywnie wyjątkowego. Niby są na drugim planie, a jednak dają spory wkład w wydarzenia. Uwielbiam to, że niezmiennie dostarczają chaosu i uśmiechu na twarzy. Chcę nimi być, jak dorosnę. Kij z tym, że na liczniku zaraz wybije mi 27 wiosen. Pamiętacie “HP i komnatę tajemnic”? Griffin Gentry, ex mąż Riley i główna, dość problematyczna postać tego tomu, to taki Gilderoy Lockhart w dziennikarskim wydaniu. Nie zliczę, ile razy miałam ochotę wejść do książki i go trzepnąć. I weź tu pracuj dla niego, kiedy sam masz ochotę dołączyć do kogoś, kto chce go dopaść i prawdopodobnie unieżywić… Nick Santiago ma twardy orzech do zgryzienia 😆 Relacja Riley i Nicka posuwa się w tym tomie o kolejny krok naprzód. Uwielbiam ich jako parę. Cudownie się obserwuje, jak gdzieś pomiędzy kryminalnymi zagadkami, żartami i sprośnościami, przeplata się niemijający zachwyt, niezachwiane wsparcie i czuła bliskość. Ich wątek jest istotnym elementem fabuły - w końcu ta seria to romans - ale też jej nie przytłacza, a dodaje jej charakteru. Historia Riley Thorn jest jak wakacje. Drink, palemka, morderstwo w ogródku i dobra zabawa. Czego chcieć więcej? 😎 To taka seria, która z każdym kolejnym tomem wywołuje we mnie poczucie, że mogłaby się nie kończyć. Wesoła, dynamiczna, z kryminalnym twistem i szczyptą paranormalności. Kocham to zestawienie. Jeśli w dzieciństwie lubiliście oglądać Scooby Doo, to teraz z Riley Thorn i jej ekipą będziecie się bawić wyśmienicie. Ocena: 4,5/5
Recenzja: Recenzjeemocjamipisane, Raszka Izabela
Drogi Czytelniku... Pewna dziewczyna? Niezmiennie. Kłamstwa? Są. Strzelaniny? Niestety. Płatny zabójstwa? Jasne... Intryga? Pewnie. Zabójcza impreza? Uhum... Narcystyczna ofiara? Nie inaczej. Pragnienie spokoju? Oczywiście. Komplikacje? Obecne. Chaos? Cóż... Niebezpieczeństwo? Znajdzie się. Emocje? Jasne, i to sporo. Między innymi właśnie to znajdziemy w najnowszej książce Lucy Score pod tytułem „Riley Thorn i trup w ogrodzie”. Jaki osiągnęła efekt? By poznać odpowiedź na to pytanie odsyłam do lektury książki. Jest to czwarty tom cyklu Riley Thorn. Wspaniale było ponownie przenieść się do świata Riley, Nicka, Griffina, Penny, Josie, Briana, Belindy, Thomasa, Belli, Alistaira, Jasmine, Lyle'a, Lily, Gabe'a, Mabel, Marie, Claudii, Henry'ego, Freda i innych. Na pewno zastanawiacie się jakie są moje odczucia po lekturze. Już odpowiadam. Po pierwsze, bohaterowie. Po raz kolejny są dobrze wykreowani, zróżnicowani i dość interesujący. Czy kogoś nadal lubię? Tak, Riley. Za odwagę i bycie sobą. Jeśli chodzi o resztę, cóż... Jak w przypadku poprzednich tomów, każdy mnie czymś zarówno zniechęcał jak i przyciągał. Ale ciii, nie zdradzę już nic więcej. Po drugie, fabuła. Nie chcę nikomu zdradzać tu szczegółów, jednak powiem, że to jest prawdziwy rollercoaster, przynajmniej dla mnie. Akcja rozkręca się dość szybko, cały czas coś się dzieje. Autorka serwuje nam emocje dużymi porcjami. Nie brakuje tu zaskakujących zwrotów akcji, wywoływania w nas skrajnych uczuć i problemów, którymi obarczone są na każdym kroku nasze persony, zwłaszcza Riley. Po trzecie, emocje. Gwarantuję Wam, że tak, jak w pierwszym, drugim i trzecim tomie ich nie zabraknie, od smutku, strachu i gniewu do szczęścia i śmiechu (chociaż tych było zdecydowanie za mało). Leci za to oczywiście plusik. Po czwarte, styl. Autorka pisze lekko i przyjemnie dla oka, dzięki czemu i tę książkę czyta się naprawdę szybko (zdecydowanie zbyt szybko, szkoda, że książka nie miała jeszcze tak ze stu stron...), łatwo i przyjemnie. Daję za to kolejnego plusa. Powieść, tak jak wcześniejsze tomy, jest lekką lekturą do poduszki, mimo tematyki, którą porusza. Opowieść pokazuje, że naprawdę warto czytać umowy przed podpisaniem... Książka, tak jak poprzednie tomy, praktycznie czyta się sama. Historia nawet wciąga (tę również 'łyknęłam' niemal na raz) i sprawia, że chce się być częścią życia (choć momentami naprawdę niebezpiecznego) naszych bohaterów i nie opuszczać go aż do ostatniego zdania, przynajmniej w tym tomie. Autorce bardzo dziękuję za i tę przygodę. Fajnie spędziłam czas podczas lektury tego tomu. :) Ogólna ocena - 5/6. :) POLECAM, POLECAM, POLECAM. Warto po nią sięgnąć. Pozdrawiam, Iza.
Recenzja: Gypsygirlrecenzuje.blogspot.com/, Ewelina Pańczyk
„Riley Thorn i trup w ogrodzie” od Lucy Score to książka, która wchodzi cała na biało… a potem wywraca wszystko do góry nogami. To jedna z tych historii, przy których serio ciężko się nie uśmiechać. Już sam początek zapowiada chaos - urodziny, szampan, były mąż z problemami (oczywiście dramatycznymi) i… trup w ogrodzie. I to jest dopiero rozgrzewka. Riley to bohaterka, którą naprawdę da się lubić - trochę zakręcona, trochę nieogarnięta, ale totalnie urocza w swoim chaosie. Jej jasnowidzenie zamiast pomagać, często tylko dokłada kolejne warstwy absurdu, co daje świetny efekt. A Nick? Idealne przeciwieństwo - bardziej poukładany, ale i tak wciągnięty w tę całą szaloną historię po uszy. Ich relacja jest lekka, naturalna i momentami naprawdę uroczo zabawna. Ogromnym atutem są dialogi - szybkie, błyskotliwe, momentami tak trafne, że aż chce się je zapamiętać. Humor w tej książce nie jest wymuszony, tylko taki… płynący naturalnie z sytuacji i charakterów bohaterów. No i drugoplanowe postacie - absolutny hit. Ten dom to właściwie mieszanka wybuchowa osobowości, które razem tworzą genialny klimat lekkiego szaleństwa. Sama zagadka kryminalna? Jest, trzyma się całkiem nieźle i fajnie napędza akcję, ale umówmy się - tutaj chodzi głównie o dobrą zabawę. I tę książka zapewnia w 100%. To idealna historia na moment, kiedy chcesz się oderwać od wszystkiego, wyluzować i po prostu dobrze bawić. Lekka, przyjemna, momentami absurdalna - ale właśnie w tym tkwi jej urok. Jeśli lubisz książki, które poprawiają humor i nie traktują siebie zbyt poważnie, to będzie strzał w dziesiątkę.
Data wydania ebooka często jest dniem wprowadzenia tytułu do sprzedaży i może nie być równoznaczna
z datą wydania książki papierowej. Dodatkowe informacje możesz znaleźć w darmowym fragmencie.
Jeśli masz wątpliwości skontaktuj się z nami [email protected].
Produkt został zweryfikowany pod kątem ułatwień dostępu więcej przeczytasz w deklaracji dostępności.
Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.