Spis treści książki
Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.
5.0/6 Opinie: 5
ePub
Mobi
Beau Eaton był kimś w Chestnut Springs. Mieszkańcy uważali go za bohatera. Należał do JTF2, kanadyjskiej, elitarnej jednostki specjalnej. Był jeńcem wojennym. Przetrwał piekło i wrócił do domu. Na szczęście dziś już nie odczuwał żadnych emocji. Pracował jak trzeba. Zachowywał się jak trzeba. I nienawidził każdej sekundy swojego życia.
Bailey Jansen nie była nikim ważnym w Chestnut Springs. Mieszkańcy traktowali ją raczej z pogardą. Pochodziła z rodziny o wątpliwej reputacji. Była barmanką. W miasteczku nikogo nie interesowało, że ciężko pracowała, a za barem nie zawsze czuła się bezpiecznie. Aż któregoś dnia Bailey odkryła, że jednak kogoś obchodziła. Tym kimś był Beau.
To miał być zakład. A może umowa z jasno określonym terminem obowiązywania. Beau zaofiarował Bailey swoje nazwisko, aby mogła się uwolnić od złej reputacji swojej rodziny. Miała nosić jego pierścionek zaręczynowy i udawać wielką miłość, aby bliscy Beau przestali się zamartwiać stanem jego psychiki. Zaręczyli się na niby. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie miłość....
Bailey, naiwna barmanka, ośmieliła się zakochać w księciu.
This engangement... Jeżeli walczysz, to znaczy, że wciąż żyjesz, prawda?
Elsie Silver jest kanadyjską autorką bestsellerów USA Today. Mieszka na obrzeżach Vancouver w Kolumbii Brytyjskiej z mężem, synem i trzema psami. Uwielbia gotować i próbować nowych potraw, a także spędzać czas ze swoimi chłopcami. Jest miłośniczką koni i dobrego wina.
Weryfikacja opinii następuję na podstawie historii zamówień na koncie Użytkownika umieszczającego opinię.
5.0
6
Najlepsza z serii. Piękne zakończenie cyklu.
6
To chyba najlepsza książka Elsie Silver jaką przeczytałam Gorąco polecam!
5
Szczegolnie zimową porą chętniej sięgam po książki, ktore potrafią roztopić lod. Nie tylko ten za oknem, ale rownież ten bliższy nam i właśnie w takich przypadkach historie pełne ciepła i spokoju najlepiej się sprawdzają. Nie muszą krzyczeć dramatem, by poruszyć, lecz robią to poprzez relacje i drobne gesty. Wpływ na to ma rownież powrot do Chesnut Springs, bez ktorego historia ta nie byłaby tym samym. Miasteczko żyje własnym rytmem powolnym, uporządkowanym, opartym na rutynie i relacjach międzyludzkich. Jednak to właśnie to wywołuje spokoj i buduje poczucie bezpiecznej przystani. Styl pisania autorki pozostaje spojny z tym, do czego przyzwyczaiła czytelnikow we wcześniejszych książkach. Prosty i lekki, ale przy tym pełen emocji i błyskotliwy. Nie ma tutaj opisow, ktore przeciągają akcję, czy zbędnych elementow. Choć akcja już sama w sobie jest jedną z wolniejszych, autorka momentami jeszcze bardziej spowalnia ją, dając przestrzeń na to, aby emocje bardziej wybrzmiały. Całość recenzji https://www....
4
Książka dobra, ale nie wciągnęła mnie, wg mnie najsłabsza z serii.
4
Sceny keksu jak zawsze za bardzo, ale co ja tam wiem, co kręci Kandyjczykow ;) Polubiłam bohaterow Elsie Silver.
Recenzja: In_love_with_reading_books, Waldon Magdalena
„ - Gdy jestem z tobą, mój ból znika. W twojej obecności staję się nową osobą. W końcu śpię normalnie. Śmieję się. W końcu mam kogoś, o kogo mogę się troszczyć. Z tobą… […] Z tobą czuję się znów cały.” Dotarliśmy do końca serii „Chestnut Springs”, dacie wiarę? To właśnie z tą serią, oczywiście nie licząc ostatniego tomu, czytelniczo kończyłam ubiegły rok. Co więcej, śmiało mogę przyznać, że należał on właśnie m.in. do Elsie Silver, która sprawiła, że małomiasteczkowy klimat, ranczo i kowboje to coś, co pokochałam ponad wszystko. Ciężko byłoby mi wybrać ulubieńca spośród tych pięciu opowieści, każda z tych historii urzekła mnie na swój wyjątkowy sposób, dostarczyła innych emocji, niezmiennie rozbawiała i rozczulała. Nie ulega jednak wątpliwości, że przewijająca się postać Beau budziła zaciekawienie, z całą pewnością nie tylko u mnie. Zamknięty w sobie żołnierz po przejściach? Nie mogłam się doczekać, kiedy w moje ręce trafi jego historia. Czy „Bez nadziei” spełniło moje oczekiwania? Romanse spod pióra Elsie Silver mają w sobie pewną magię. W fenomenalny sposób porywają w swe szpony, sprawiając, że czytelnik zapomina o szarej rzeczywistości, przenosząc się do tego cudownego uniwersum, jakie tworzą wszystkie serie autorki. Kreując swoich bohaterów, ich historie, troski, zmagania z przeciwnościami losu, Elsie czyni te historie namacalnymi. Choć nie brakuje im nieco odrealnionej słodyczy, to jednocześnie stają się napełniającym spokojem i dającym odpoczynek lekarstwem. To właśnie dla takich powieści czytam i dokładnie to tutaj dostałam. Beau i Bailey to para, którą dzieli niemal wszystko. Status społeczny, różnica wieku, sytuacja materialna. Ona ze względu na swoją rodzinę jest wyrzutkiem wśród społeczności. On z kolei jest szanowany i lubiany, a życie w małym miasteczku nie przysparza mu żadnych nieprzyjemnych sytuacji. Pozornie, bo pod względem psychicznym jest wrakiem, niebędącym w stanie wyzbyć się tragicznych wspomnień z frontu. To miał być jedynie prosty układ, który pozwoliłby Bailey zacząć od nowa w innym miejscu, tam, gdzie zła sława rodziny Jensen by jej nie dosięgła. Nie wzięli jednak pod uwagę, że w grę wejdą również uczucia, które całkowicie zmienią zasady tej gry… Elsie Silver pod płaszczykiem lekkiej i niezobowiązującej opowieści potrafi przemycić skłaniające do refleksji wartości, ubiera bohaterów w realne problemy, a to sprawia, że w nasze ręce trafia powieść kompletna. Emocjonalna i zabawna. Pikantna i wzruszająca. Budząca poczucie niesprawiedliwości i dodająca otuchy. Jej postaci nie są płaskie i jednowymiarowe. Są barwni, poranieni, godni zapamiętania. Relacja Beau i Bailey jest pełna: od uczuć, namiętności, wsparcia, zrozumienia, zaufania, choć to ostatnie zostaje wystawione na próbę. Podczas czytania moje serce rosło od ogromu tych emocji. Gdy tylko dotarłam do końca, od razu zatęskniłam za tą wyjątkową atmosferą, tworzoną przez tę wielką i kochającą się rodzinę. „Bez nadziei” to piękne i ujmujące pożegnanie z serią „Chestnut Springs”. Choć stanowi odrębną historię, to jednocześnie idealnie dopełnia całą serię, domykając wszystkie ważne wątki. Rodzina Eatonów na stałe zagościła w moim sercu, a jej nestor Harvey całkowicie rozbił bank swoim bezceremonialnym i bezpośrednim stylem bycia, dostarczając mi regularnych wybuchów śmiechu. Ta historia, jak i każdy poprzedni tom, jest jak milutki koc - otula ciepłem i daje poczucie bezpieczeństwa. Cała seria to moje „comfort place”. Jeśli przygoda z „Chestnut Springs” jest dopiero przed Tobą - nie zwlekaj już dłużej. To właśnie najlepszy moment, by wybrać się w tę cudowną podróż. Polecam!
Recenzja: Książkowa przystań, Justyna Drwal
Jakie masz plany na weekend? 💚 🖤 Tu już totalnie przepadłam. „Bez nadziei” to książka, która zamyka serię Chestnut Springs w sposób, jakiego nawet nie wiedziałam, że potrzebuję. Poprzedni tom mnie rozczulił, ale ten… ten po prostu podbił moje serce i nie oddał go do samego końca. Czuć, że to finał, czuć emocjonalny ciężar historii i ogromne przywiązanie do bohaterów, z którymi spędziliśmy tyle czasu. 🔥 Beau Eaton od pierwszego tomu przyciągał moją uwagę i bardzo się cieszę, że to właśnie on dostał swój własny tom. To bohater poraniony, zamknięty w sobie, funkcjonujący bardziej z przyzwyczajenia niż z potrzeby życia. Jego brak emocji, wewnętrzna pustka i próby trzymania wszystkiego pod kontrolą były bolesne, ale jednocześnie niesamowicie autentyczne. Czytając o nim, momentami aż ściskało mnie w klatce piersiowej. 🌙 Bailey to postać, która zaskakuje. Na pierwszy rzut oka zwykła barmanka z kiepską reputacją rodziny, ale im dalej w historię, tym wyraźniej widać jej siłę, lojalność i ogromne serce. Bardzo podobało mi się to, jak Elsie Silver pokazała kontrast między tym, jak widzi ją miasteczko, a tym, kim naprawdę jest. Bailey nie jest idealna, ale właśnie dlatego tak łatwo ją polubić. 💍 Motyw fałszywych zaręczyn został tu rozegrany dokładnie tak, jak lubię. Jest napięcie, jest bliskość, są momenty, kiedy granica między udawaniem a prawdą zaczyna się zacierać. Relacja Beau i Bailey rozwija się powoli, z mnóstwem emocji po drodze, a każde ich wspólne spojrzenie czy gest miały dla mnie ogromne znaczenie. 💔 To książka o walce z własnymi demonami, o poczuciu, że nie zasługuje się na szczęście i o tym, jak bardzo miłość potrafi być przerażająca, kiedy ktoś dawno temu stracił nadzieję. Kilka scen naprawdę mnie rozbiło emocjonalnie i nie będę ukrywać, że czytałam je ze ściśniętym gardłem. ✨ Osobiście? To jeden z moich ulubionych tomów całej serii. Idealne zakończenie, które daje satysfakcję, wzrusza i zostawia czytelnika z poczuciem domknięcia historii. „Bez nadziei” pokazuje, że nawet w najbardziej połamanych ludziach wciąż tli się coś, o co warto walczyć. Jeśli walczysz, to znaczy, że wciąż żyjesz… i ta książka pięknie to udowadnia.
Recenzja: @_agatablaszczyk, Błaszczyk Agata
"Bez nadziei” to historia, która nieco różnić się od poprzednich. Tym razem nie otrzymujemy lekkiej opowieści o miłości, za to nie brakuje w niej niedopowiedzeń, wewnętrznych rozterek oraz całej gamy emocji. Bohaterowie nie są idealni, posiadają wady i zalety, problemy oraz traumy z przeszłości, dzięki czemu są bardzo wiarygodni, a cała opowieść ma realny, pełen głębi wymiar. Bailey jest młodą dziewczyną, która mimo starań ma "przyklejoną łatkę" i każdy patrzy na nią przez pryzmat jej rodziny. Żyje w małym miasteczku, gdzie każdy o każdym wszystko wie i chcąc, niechcąc mierzy się z ocenianiem i reputacją na jaką zapracowali sobie jej bliscy. Jej walka o normalność jest przejmująca. Usuwa się w cień życia miasteczka i stara się być niezauważoną. Jej poczucie niesprawiedliwości oraz bezradności jest mocno nakreślona i jej kibicowałam. Beau to bohater wielowarstwowy, chwilami irytujący, ale bardzo oddany i lojalny. Tak jak Bailey stara się żyć jak inni,ale funkcjonowanie utrudnia mu trauma, a rodzina, która chce dla niego dobrze, tak naprawdę dodatkowo go przytłacza. Motyw age gap przedstawiony jest tutaj dobrze, ale różnica wieku jest bardzo wyczuwalna. Ona chwilami zachowywała się bardzo dziecinnie i to było drażniące. Relacja między nimi jest gorąca, z wyczuwalnym napięciem, ale mimo wszystko pełna zrozumienia i delikatności. Ważną kwestią poruszaną w tej historii jest zaufanie, które zdobywają wzajemnie w cierpliwy i naturalny sposób. Ich lęki nie znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale związane są z dużą ilością pracy nad samym sobą i wsparciem, a w międzyczasie rodzi się między nimi uczucie. „Bez nadziei” to powieść, która zostawia po sobie mieszankę ciepła i lekkiego czytelniczego bólu. To historia o niesprawiedliwych ocenach, o sile, która nie krzyczy, i o tym, że nawet po najtrudniejszych doświadczeniach można znaleźć przestrzeń na nowy początek. Dla czytelników szukających romansu z emocjonalną głębią i bohaterami z krwi i kości będzie to lektura wyjątkowo satysfakcjonująca. 8/10 ♥️
Recenzja: Zaczytana, Wontka Paulina
„Bez nadziei” - historia, która najpierw mnie zatrzymała, a potem absolutnie pochłonęła „Bez nadziei” Elsie Silver to książka, która zaskoczyła mnie intensywnością od pierwszego rozdziału. Myślałam, że dostanę typowy romans z przewidywalną dynamiką, a tymczasem trafiłam na historię pełną emocjonalnych zgrzytów, czułych drobiazgów i bohaterów, którzy mają w sobie więcej warstw niż na początku się wydaje. To jedna z tych opowieści, które zostają w głowie nie dlatego, że jest w nich wielki dramat, ale dlatego, że są cholernie prawdziwe. Uwielbiam, kiedy autor potrafi zbudować klimat tak, że czuję wszystko na własnej skórze i Silver robi to perfekcyjnie. Ta lekka surowość świata, w którym bohaterowie funkcjonują, dodaje wszystkiemu wiarygodności. Tu nic nie jest podane w pastelach. Emocje potrafią być szorstkie, sytuacje trudne, a przeszłość ciąży konkretnie. I właśnie przez to każdy moment czułości albo szczerości ma ogromny ciężar. Bohaterowie to w ogóle osobny temat. Uwielbiam, kiedy tak mnie frustrują, że mam ochotę nimi potrząsnąć, a chwilę później pęka mi na nich serce. Ich decyzje nie zawsze są logiczne, ale za to zawsze emocjonalnie prawdziwe. Relacja między nimi rozwija się stopniowo, z tym charakterystycznym napięciem, które sprawia, że czytasz jeszcze jeden rozdział… i jeszcze jeden… aż nagle jest trzecia w nocy. Ta chemia między nimi jest namacalna nie w sposób nachalny, tylko organiczny, wynikający z tego, co sami przeżyli i co starają się ukryć. Najbardziej jednak uderzyło mnie to, jak autorka pokazuje motyw zaufania. Nie jako pięknej idei, która spada na bohaterów z nieba, tylko jako czegoś, o co trzeba walczyć, krok po kroku. To nie jest historia, w której problemy magicznie znikają, gdy bohaterowie się pocałują. Wręcz przeciwnie ich emocje, lęki i traumy grają pierwsze skrzypce. I to właśnie daje tej książce taką siłę. Bo kiedy wreszcie pojawia się bliskość, szczerość i otwartość czujesz ją podwójnie. Są też momenty, które zwyczajnie rozczulają. Takie drobne sceny, w których bohaterowie okazują sobie troskę nie słowami, ale zachowaniem. Uwielbiam, kiedy autor potrafi pokazać, że miłość to nie tylko wielkie deklaracje, ale też to, jak ktoś patrzy, jak milczy, jak jest. „Bez nadziei” zostawiło mnie z takim ciepłym uczuciem, ale też lekkim bólem, jakby coś mnie wewnętrznie rozciągnęło. To książka, która naprawdę coś robi z człowiekiem nie tylko bawi, ale też dotyka miejsc, które czasem wolimy omijać. Jeśli kochasz romanse z emocjonalną głębią, z bohaterami, którzy nie są papierowi, i z taką atmosferą, która aż wibruje pod skórą, to ta powieść jest dla Ciebie totalnym strzałem w dziesiątkę. Chętnie pogadam o najciekawszych scenach, o bohaterach i o tym, jak ta historia wpływa na czytelnika więc jeśli już czytałaś/łeś, pisz śmiało, bo mam wrażenie, że o tej książce można gadać bez końca.
Recenzja: booklover_52, Płaza Katarzyna
Po skończeniu „Bez nadziei” z jednej strony jestem szczęśliwa i zakochana w rodzince Eatonów jeszcze mocniej. Z drugiej jednak jest mi smutno, że nie ma kolejnych tomów i pora zamknąć pewien czytelniczy etap. „Chestnut Springs” to wyjątkowa seria, z którą spędziłam niesamowite chwile. Najbardziej urzekło mnie w niej to, że bohaterowie musieli się mierzyć z różnymi problemami i przeciwnościami losu, ale zawsze mogli polegać na swojej rodzinie, która była tu takim filarem. Dosłownie można było czuć ciepło, gdy tylko pojawiali się w komplecie. Ale wracając do tej konkretnej książki, to cieszę się, że tu głos mógł zabrać Beau. Mężczyzna przez kilka lat był w wojsku, co wywarło ogromny wpływ na jego psychikę. Szczególnie ostatnia misja pozostawiła trwały ślad na jego duszy. Kiedyś - pełen śmiechu, radości i energii chłopak. Dziś - mężczyzna wstydzący się swoich blizn, cierpiący na bezsenność i nie mogący na nowo odnaleźć się na rodzinnym ranczu. Przyznaje, że krajało mi się serce, gdy byłam świadkiem jego koszmarów i tego, jak bardzo zamykał się w sobie. Niby otaczał się ludźmi, ale miałam wrażenie, że z nikim nie mógł szczerze porozmawiać. Nie chciał pokazywać słabości, tego że sobie nie radził. I w końcu Bailey - dziewczyna z baru - która wręczyła mu rumianek zamiast kolejnego kieliszka sprawiła, że jego mury powoli zaczęły się rozpadać. Wspaniale obserwowało się ich relacje. Co prawda, nie jestem ogromną entuzjastką motywu udawanych zaręczyn, ale tutaj wypadło to doskonale, nie irytująco. Bailey również zyskała moją sympatie. Dziewczyna nie miała łatwo w życiu przez wzgląd na kiepską reputacje swoich bliskich, ale starała się jak mogła spełniać marzenia i wyjść z dołka, w którym tkwiła. Razem z Beau opiekowali się sobą nawzajem. Byli wobec siebie troskliwi, wyrozumiali, chociaż nie brakowało drobnych nieporozumień. To, co szczególnie zapadło mi w pamięci to to, jak Bailey codziennie nastawiała sobie budzik na 2, aby obudzić Beau, zanim tego pochłoną koszmary, które nieprzerwanie trapiły go o 2:11. „Bez nadziei” to książka, której nie chciałam kończyć czytać, ponieważ było mi smutno na myśl o rozstaniu z bohaterami. Nie mogłabym jednak wyobrazić sobie lepszego finału, a sam epilog był wisienką na torcie. Malutkim plasterkiem, który zakleił moje pokiereszowane serce. Ta seria na długo ze mną zostanie i już teraz wiem, że będę do niej wracać.
Recenzja: Zaczytanamadziasta , Stanilewicz Magdalena
„Bez nadziei” od Elsie Silver czyta się zupełnie inaczej niż typowy romans. Jest w tej historii dużo ciężaru, który czuje się już od pierwszych stron, bo losy Bailey potrafią mocno uderzyć. To jedna z tych bohaterek, o których trudno zapomnieć, właśnie dlatego, że ciągnie za sobą bagaż, na który nigdy nie zasłużyła. Najtrudniejsze w tej książce jest czytanie, jak dziewczyna płaci cenę za coś, z czym nie ma nic wspólnego. W małym miasteczku ludzie często budują sobie obraz człowieka tylko na podstawie tego, z jakiego domu pochodzi. I w tej historii widać to jak na dłoni. Bailey przez lata funkcjonowała w cieniu reputacji swojej rodziny, jakby była odpowiedzialna za czyjeś błędy, a nie za własne życie. To niesprawiedliwość, która niby jest fikcją literacką, ale brzmi zaskakująco prawdziwie i naprawdę boli. Podziwiam ją za to, że mimo nieprzyjaznego otoczenia i wręcz chamskich tekstów ludzi, nie rzuciła wszystkiego w diabły. Starała się żyć jak najciszej, nie prowokować, stać w cieniu, nie dawać ludziom pretekstu do jakichkolwiek plotek. Jednocześnie harowała ponad siły, żeby wyrwać dla siebie choć trochę normalności i stworzyć jakąś przyszłość. To robi wrażenie, bo Silver nie maluje jej jako bohaterki bez skazy. Bailey jest zwyczajna, zmęczona, czasem zdesperowana, ale idzie dalej. I to właśnie sprawia, że tak łatwo jej kibicować. Beau to postać, która potrafi jednocześnie wkurzyć i wzbudzić sympatię. Widać, że zależy mu na Bailey, ale jego impulsywne decyzje i brak odwagi, żeby powiedzieć wszystko wprost, mocno ją ranią. Jak na kogoś kto służył w wojsku bywa zaskakująco lekkomyślny, co tylko podkreśla, jak wiele ona musiała unieść, zanim w ogóle dopuściła go do siebie. Jednocześnie widać, że próbuje się zmienić, naprawić swoje błędy i naprawdę stanąć po jej stronie. Dzięki temu wypada ludzko, a ich relacja ma szansę rosnąć na czymś więcej niż chwilowej fascynacji. W tle cały czas przewija się temat traumy i radzenia sobie z tym, jak inni próbują pisać za ciebie twoją historię. Bailey walczy z plotkami, z cudzymi opiniami, z tym ciągłym poczuciem bycia obserwowaną i ocenianą. To nie jest walka spektakularna, ale codzienna, mozolna i często niewdzięczna. Silver pokazuje to bardzo wyraźnie i przez to ta postać nabiera głębi. Beau natomiast walczy sam ze sobą. Walczy nie tylko z tym, przez co przeszedł na misji, ale także z nadopiekuńczą rodziną. „Bez nadziei” to książka, która nie daje łatwych emocji, do tego daje sporo do myślenia. O tym, jak łatwo skrzywdzić kogoś etykietą. O tym, że siła nie zawsze oznacza krzyk i bunt. I o tym, że nawet kiedy ktoś wyjdzie z życia zraniony, może znaleźć przestrzeń na nowy początek. Bailey jest tego najlepszym przykładem, a cała historia mimo całego bólu, który przynosi zostaje z czytelnikiem na długo.
Recenzja: babkazbiblioteki, Urbaniak Martyna
•Bez nadziei• to książka, która z jednej strony zamyka całą serię •Chestnut Springs•, a z drugiej otwiera w czytelniku coś nowego. Jest spokojniejsza, dojrzalsza i bardziej refleksyjna niż wcześniejsze tomy, ale to właśnie w tej ciszy kryje się cała jej siła💚 Bailey Jensen nie miała łatwego życia. W Chestnut Springs jej nazwisko działało jak wyrok. Wszyscy widzieli, kim była jej rodzina i nikt nie próbował zobaczyć w niej po prostu Bailey. Z kolei Beau Eaton, dawniej beztroski i uśmiechnięty, po powrocie z misji stracił część siebie. Dwóje ludzi, którzy w różnych momentach życia stali się niewidzialni, spotka się przypadkiem i nagle zaczynają widzieć siebie naprawdę. Motyw udawanego narzeczeństwa, który autorka wykorzystała, nie jest tu zabiegiem dla samego romansu. To sposób, by pokazać, jak dwoje zranionych ludzi może udawać coś dla świata, a w tym udawaniu znaleźć prawdę. Ich relacja rozwija się powoli, z czułością i szacunkiem. To nie jest miłość od pierwszego wejrzenia, to miłość, która dojrzewa między niepewnością a pragnieniem bycia kimś ważnym. Nie wiem, jak Elsie to robi, ale z każdą kolejną książką pakuje mnie emocjonalnie coraz mocniej. •Bez nadziei• to idealne zakończenie serii, które jednocześnie boli i koi. Z jednej strony czuję satysfakcję, bo wszystko domknęło się dokładnie tak, jak powinno. A z drugiej jestem absolutnie rozbita, bo to już naprawdę koniec🥺 W tej części nie chodzi o fajerwerki, a o małe gesty. O to jak Beau patrzy na Bailey tak, jak nikt wcześniej, i jak ona uczy go, że nie musi być już żołnierzem walczącym z własnymi demonami. To historia o uzdrawianiu, o zaufaniu i o tym, że czasem miłość przychodzi wtedy, gdy już przestaliśmy w nią wierzyć. To było godne, emocjonalne pożegnanie. Takie, które pozostawia ślad. Elsie Silver ma mnie w garści i wiem, że już nigdy mnie nie wypuści♥️
Recenzja: @melodyjnemysli, Rogoża Nikola
Do przeczytania „Bez nadziei” zbierałam się bardzo długo ze względu na fakt, że będzie to zakończenie, a ja nie chciałam się rozstawać z bohaterami, dzięki którym poczułam spokój i dużo komfortu… Bailey przez swoją rodzinę, jest traktowana przez mieszkańców z pogardą, nie może znaleźć pracy, jedyną z osób które zawsze były dla niej miłe był Beau, który po powrocie z misji, w której uratował życie a wraz z tym przeżył dwa tygodnie w jaskini, przestał czuć, nie cieszył się życiem. Bailey jest twarda, było mi przykro gdy czytałam o wszystkich niemiłych słowach, które padały na jej temat i choć starała się to ukrywać to sprawiały jej ból, ale mimo wszystko miała też charakterek, podobało mi się jak otwarcie rozmawiała z Beau, gdy się nie hamowała. Beau przeżył piekło i w książce mamy opisane wydarzenia, które nie pozwalają mu normalnie funkcjonować chociażby koszmary, lecz trochę mi zabrakło skupienia się na tym wątku, większych emocji. Pomiędzy bohaterami jest spora różnica wieku, on stara się jej nie wykorzystać, ona zaś swoją bezpośredniością oświadcza, że chce czegoś więcej, uwielbiam rozwój ich relacji, to że od początku potrafili się tak zrozumieć. Beau dbał o Bailey, to w jej sprawie wszedł do rzeki, spędzał czas przy barze, aby nie była sama, urzekły mnie jego gesty, a wraz z tym końcówka, nawet nie odczułam złości na wiadomość jaką wyjawił, bo jego oddanie mi to wynagrodziło. Uwielbiam tę serię, jestem poruszona ostatnimi stronami, od tej części nie mogłam się oderwać, cieszyłam się gdy czytałam o rodzinie w komplecie, o wszystkich przepychankach. Zdecydowanie niejednokrotnie do niej powrócę.
Recenzja: bookove_, Świerczek Klaudia
Hejka!! 𝐁𝐞𝐳 𝐧𝐚𝐝𝐳𝐢𝐞𝐢 jest już piątym tomem z serii Chestnut Springs i kolejnym, który mi się spodobał!! Bardzo lubię pióro 𝐄𝐥𝐬𝐢𝐞 𝐒𝐢𝐥𝐯𝐞𝐫 i klimat jej książek, więc nic dziwnego, że kolejna jej historia skradła moje serce. Już sam opis niesamowicie mnie zaciekawił i wyczekiwałam tego tomu, tak jak każdego innego. Beau i Bailey to dość specyficzni bohaterowie, ale zostali świetnie wykreowani i bardzo wciągnęli mnie w swoją historię. Nie jest to taki typowy romans, bo tutaj jest naprawdę mnóstwo przeróżnych emocji! Bailey nie pochodzi z dobrej rodziny, ciężko pracuje za barem, a w miasteczku jest raczej pomijana. Za to Beau jest byłym jeńcem wojennym i powiem wam, że naprawdę podobał mi się ten pomysł na kreację bohaterów. Oczywiście 𝐄𝐥𝐬𝐢𝐞 poradziła sobie z tym naprawdę genialnie, wciągnęłam się na maksa w rozwijającą się relacje tej dwójki i świetnie się bawiłam podczas czytania, mimo iż nie zawsze było wesoło. Co mogę wam powiedzieć, jest to kolejna super część z tej serii, ja osobiście polecam całą, ale chyba muszę kiedyś zrobić rozpiskę z kolejnością moich ulubionych!<3 𝟗/𝟏𝟎✯ .·:¨༺
Recenzja: Mrs_Bookies, Borys-Kamińska Karolina
Bez nadziei już za mną i muszę przyznać, że tak jak ostatnio mam jakiś zastój czytelniczy, to przy tej książce zapomniałam o czasie i przestrzeni! 🩷 Nie jest to najlepszy tom z serii, ma kilka dziwnych momentów i cringowych kwiatków, ale i tak świetnie się przy niej bawiłam 🤩 Była ciepła, urocza, idealna do chichotania i pełna przekonania, że każdy zasługuje na drugą szansę! Bez nadziei to ostatni tom seriii, który bardzo symbolicznie zamyka nam pozostałe historie. Ponownie wszyscy są przy stole. I to jakim stole 😎 Czy żałuję, że seria się kończy? Oj tak... Ale wiem, że już wydawana jest nowa i mam nadzieję, że też mnie tak zachwyci 😝
Recenzja: schoweknaksiazki, Orzeł-Biś Pamela
I to już. Koniec. Dawno nie było mi tak smutno kończąc jakąś serię, bo ogromnie zżyłam się z bohaterami Chestnut Springs. Choć różnili się od siebie, każdy z bohaterów wnosił coś cudownego do całej serii. A na sam koniec autorka zostawiła nam Beau i Bailey. Obydwoje skrzywdzeni, choć w zupełnie inny sposób. On - złoty chłopak, bohater. Ulubieniec całego miasta. Ona - wyklęta, poniżana. A to wszystko dlatego, ze urodziła się w złej rodzinie. Uwierzcie mi, ze jak tylko dowiedziałam się, że w tym tomie będą udawane zaręczyny miałam takie - OKAY, LET'S GO!! Coś, co na początku miało być tylko zakładem i obopólną korzyścią, zaczęło się przeradzać w naprawdę piękną miłość. Moment, w którym Bailey powiedziała Beau, że chyba nikt jej nigdy nie kochał - złamał mi serce. Ale wiedziałam, że on stanie na wysokości zadania. Cudownie się o tym czytało. O tym jak on ją bronił, jak robił wszystko, żeby w końcu czuła się ważna. Jak ona leczyła jego rany - te zewnętrzne i wewnętrzne. Jak pomagała mu odkrywać siebie na nowo. No cóż mogę Wam powiedzieć. Kocham książki Elsie i chyba czas najwyższy zabrać się za resztę książek a Wam wszystkim polecam wybrać się na ranczo Chestnut Springs i dać się porwać 🩷
Recenzja: thou.sandlives, Panek Milena
4.25 Nie wierzę, że to koniec. Przeżyłam w tym miasteczku cudowny czas, poznałam wspaniałych kowbojów i zostawiłam tam kawałek swojego serca. Ciężko jest się pożegnać, ale cóż, nie każde rodeo może trwać wiecznie. Czy może? A jak nie, to chociaż trochę poudawajmy. Tak jak Beau i Bailey. On jest bohaterem Chestnut Springs - byłym żołnierzem, który wykazał się ogromną odwagą i poświęceniem w czasie ostatniej misji. Ona jest wyrzutkiem - pochodzi z rodziny z kryminalną przeszłością, której mieszkańcy miasteczka wolą unikać za wszelką cenę. Jemu wszyscy wierzą. Jej nikt nie ufa. Beau pragnie być mniej widziany. Bailey… w końcu zauważona. Gdyby tylko wiedziała, jak on na nią patrzy, kiedy nikt nie widzi… Dzieli ich 13 lat, pochodzenie i życiowe cele. Łączy… cienka nić zrozumienia, która pojawiła się tego jednego wieczoru, kiedy wszystkie maski opadły. Jego - miejscowego bohatera i jej - mało znaczącej barmanki. I ten jeden zakład dla zabawy, zawarty tylko po to, aby coś sobie udowodnić. Że inne nazwisko niczego przecież nie zmieni. Bailey Jansen a Bailey Eaton - co za różnica? Dla ludzi? Być może żadna. A… dla nich? Dla nich to początek pięknej historii miłosnej. I nawet, jeżeli zaczęła się od udawanych zaręczyn, to… uwierzcie, że wszystko to, co działo się później, nie było udawane. Obsesja?„Pi3przyć to”? „Dotknij jej, a......”? - w najlepszym PRAWDZIWYM wydaniu. Elsie Silver po raz kolejny zachwyciła romansem, który ma w sobie sielskość, ciepło, komfort, emocje, humor i tego jednego gorącego kowboja, dla którego warto oszczędzić konia. A nawet kilku, bo bohaterowie poprzednich części nieustannie przewijali się w tle, co kocham w tej serii. Relacja Beau i Bailey nie jest slow burnem (czy ktoś jeszcze tego oczekuje po Elsie?), ale jej dynamika bardzo mi się podobała - było napięcie, chemia i solidna historia w tle. Czego chcieć więcej? No dobra, liczyłam na troszkę więcej emocji i rozwinięcia wątku tr.umy u Beau, bo wiem, że autorka potrafi poruszyć bardziej, ale „Bez nadziei” jest po prostu jedną z tych książek, przy których nie trzeba wylewać wodospadu łez, aby dobrze się przy nich bawić (tak, są takie tytuły). To historia o wzajemnej fascynacji, chęci pomocy i poświęceniu, poszukiwaniu siebie i uzdrawianiu. Zarówno serca, jak i duszy. I nawet, jeśli ostatecznie nie jest to mój ulubiony tom („Bez serca” i „Bez rozwagi” wysoko postawiły poprzeczkę), to i tak cudownie się bawiłam i będę polecać tę serię bez końca (swoją drogą, Elsie mogłaby się zainspirować i tworzyć kolejne tomy w nieskończoność - kowbojska saga brzmi świetnie). Zakończenie ma w sobie coś symbolicznego i nawet mam w głowie pewne porównanie, ale nie będę się nim dzielić, żeby za mocno nie spojlerować. Czuję się wzruszona, poruszona i… już tęsknię. Za Chestnut Springs, za Eatonami, za ich małym, rodzinnym ranczem. Coś czuję, że dzięki tej serii przekonam się do rereadów, bo naprawdę nie jestem gotowa na to pożegnanie. Yeehaw!
Recenzja: silverovelove, Kirsz Sylwia
„Bez nadziei” to poruszająca historia o ranach, które nie chcą się zagoić i nadziei, która przychodzi, gdy najmniej się jej spodziewasz. Główny bohater, Beau, to były żołnierz elitarnych jednostek, który wraca z piekła wojny i czuje się martwy wewnętrznie, jego relacja z Bailey, barmanką ze złamaną reputacją, najpierw wydaje się być grą, układem, a potem przemienia się w coś autentycznego. Książka daje odczuć, że miłość nie zawsze przychodzi wprost i łatwo, czasem to walka, przebaczenie sobie i drugiemu.
Recenzja: Gulcia, Nazmiyeva Gulmira
„Bez nadziei” to piąty i ostatni tom serii „Chestnut Springs”, która opowiada o stracie, żalu i drugiej szansie, ale przede wszystkim o miłości, która potrafi uleczyć nawet najgłębsze rany. Po raz pierwszy spotkałam się z motywem żołnierza i bardzo mnie poruszył, ponieważ ta postać łączy w sobie siłę i kruchość oraz pokazuje, jak trudno poradzić sobie z traumą, która zostaje z człowiekiem na długo. Książka porusza trudne tematy, takie jak radzenie sobie z łatką bohatera, stresem pourazowym oraz wpływem trudnej rodziny na życie i poczucie własnej wartości. Autorka przedstawia je subtelnie, dodając ciepło i humor, co sprawia, że książka jest przyjemna, mimo poważnej treści. Beau to przystojny i trochę tajemniczy żołnierz elitarnej jednostki, bohater wojenny, który oprócz widocznych blizn na ciele, wciąż zmaga się z traumą po misji. Bailey jest młodą barmanką, która przez trudne relacje rodzinne jest niesprawiedliwie oceniana przez mieszkańców. Choć wydaje się delikatna, nosi w sobie ciężar odrzucenia, braku akceptacji i poczucia, że nie zasługuje na miłość. Ich relacja rozwija się powoli i naturalnie, a z nieśmiałości oraz nieufności rodzi się prawdziwa, głęboka więź, oparta na szczerych emocjach, delikatności i nadziei. Potrafią sobie dogryzać, żartować, ale jednocześnie są dla siebie wsparciem. Uczą się szacunku, czułości i pomagają sobie nawzajem uporać się z demonami przeszłości. Autorka pięknie pokazuje, że miłość to nie tylko namiętność, ale przede wszystkim wsparcie, zrozumienie i akceptacja drugiego człowieka takim, jakim jest. To właśnie to uczucie pozwala bohaterom odnaleźć siebie na nowo mimo trudnych doświadczeń. Ta powieść zachwyciła mnie emocjami i ciepłem, a historia Beau i Bailey na długo zostanie w mojej pamięci. To piękne, satysfakcjonujące zakończenie serii, które zostawiło mnie z poczuciem wzruszenia i ukojenia.
Recenzja: toolateviceversa, Lis Patrycja
✨ „Pierwszy, ostatni i jedyny mężczyzna, który mnie kocha.” 🌸 „Bez nadziei” to kolejny tom z serii Chestnut Springs, który skradł moje serce! Ta historia jest pełna dobrego poczucia humoru oraz emocji. Pokażę nam walkę o swoją przykrość i dobro, siłę rodziny oraz piękna i wartościową miłość. Ta dwójka zostanie w naszej pamięci na długo. Styl pisania Elsie Silver jest świetny i wciągający. Autorka pisze lekko, zrozumiale i przyjemnie. Czujemy, że pisze z pasją i kocha to co robi. Uwielbiam historię spod jej pióra! Fabuła intryguje nas już od pierwszych stron. Dziewczyna, która jest wykluczona ze społeczeństwa, przez to jaka jest jej rodzina oraz były żołnierz po przejściach, który dla ludzi jest bohaterem. By wzajemnie sobie pomóc postanawiają wejść w udawany związek. Jak to wszystko się potoczy? Co tu może się wydarzyć? Uwierzcie, że będzie ciekawie, a my nie będziemy mogli oderwać się od tej książki! Bailey pracuje w barze i jej marzeniem jest wydostać się z miasteczka, w którym wszyscy ją oceniają i wytykają palcami. Ta dziewczyna pomimo wszystkiego dookoła jest pełna radości i dobroci. Jej charakter jest świetny. Bailey jest szczera, pomocna, skromna, odważna, zadziorna, kochana, przyjacielska i niezwykle silna. Bardzo ją polubiłam, chociaż miała momenty, w których lekko mnie irytowała. Beau pracuje na rodzinnym ranczu. Przeżywa głęboko w sobie swój własny koszmar z powodu tego, co wydarzyło się w wojsku. Jest niezwykle lojalny, zaborczy, odważny, zdeterminowany, opiekuńczy, troskliwy, zaradny i kochany. Ten facet jak coś obiecuje to całym sobą. Pomimo traumy jest też bardzo zabawny. Beau Eaton skradnie wiele serc. Ich relacja miała opierać się na udawaniu i pomocy. Co wydarzy się, gdy dojdą do tego uczucia i ogromne pożądanie? Ta dwójka przyniesie nam masę dobrej rozrywki. Uwielbiam ich razem! Są dla siebie ogromnym wsparciem, troszczą się o siebie, zapewniają komfort i bezpieczeństwo. Stali się dla siebie przede wszystkim przyjaciółmi. Czuć również od nich chemię i pożądanie, aż iskry buchają z książki! Jedyne co trochę mi brakowało to od początku szczerej rozmowy. „Bez nadziei” to przyjemny, małomiasteczkowy romans. Spędzimy z tą książką miły czas. Będzie dużo uśmiechów, ekscytacji, rozczulenia, ale również współczucie, żal i smutek. Piękny rollercoaster emocji. Lekki i ciepły romans, który przypadnie do gustu. Polecam! 🌸 📚 4,5/5
Recenzja: Bookish.soul , Kryś Paulina
Nie wiem, co ta książka ze mną zrobiła, ale po jej przeczytaniu nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Zdecydowanie mam słabość do historii, w których bohaterowie skrywają w sobie mnóstwo bólu i starają się nie wyciągać go na światło dzienne, a tutaj dokładnie tak było. Autorka stworzyła ludzi po przejściach, którzy starali się zacząć żyć na nowo. Beau to bohater, który skradł moje serce. Były żołnierz elitarnej jednostki z przeszłością, której nie da się zostawić za sobą. Jego ciało pokrywają blizny, ale te najboleśniejsze są niewidoczne. Na początku myślałam, że Elsie stworzy z niego typowego "twardziela po przejściach", ale tak nie było. Za to stworzyła człowieka, który wciąż walczy, mimo że opuścił front, wciąż się boi i skrywa w sobie mroczne sekrety. Kiedy widziałam, jak jego kontrola pękała - rozrywało mi to serce. Mężczyzna starał się schować cały ból, swoje uczucia, a bywały momenty, w których mu to nie wychodziło i pokazywał swoją czułość. Kiedy pierwszy raz dostałam rozdział z perspektywy Bailey, zauważyłam, że jest to krucha i urocza dziewczyna, która ma w sobie promyk siły. Rzeczywiście z zewnątrz wydawała się cicha, delikatna i niepewna siebie, ale im bardziej ją poznawałam, im więcej miałam jej perspektywy, tym bardziej dostrzegałam jej odwagę. Kobieta nie była akceptowana w miasteczku, a to wszystko przez jej rodzinę. Czuła się jak wyrzutek, mieszkała na uboczu i to mnie dobiło, że tak dobra dziewczyna, która nic nikomu nie zrobiła, była traktowana okropnie. Motyw udawanego narzeczeństwa został świetnie wykorzystany. Zawarli ten pakt dla własnych korzyści, ale wielokrotnie widziałam, jak Beau dosłownie poświęcał się dla Bailey, byleby ta w końcu zaznała szczęścia, którego nikt wcześniej nie potrafił jej dać. Uwielbiam to, jak się przekomarzali, jak ich zabawne komentarze potrafiły rozbawić mnie do łez, a jednocześnie ich czulsze sceny, totalnie skradały mi serce i wiele razy miałam łzy w oczach, bo w końcu odnaleźli spokój. Beau nauczył ją, że zasługuje na szacunek, a Bailey pokazała mu, że nawet po najgorszych przejściach da się odnaleźć bezpieczne miejsce. Jak zwykle muszę wspomnieć o stylu pisania Elsie - jest po prostu niezwykły, świetnie łączy humor z bolesnymi scenami, wplata w akcje genialne plot twisty, które często mnie zmylały. Przede wszystkim każda jej historia ma w sobie rodzinny klimat, który za każdym razem sprawia, że czuję się komfortowo podczas czytania jej książek. Autorka świetnie buduje wątki poboczne, które idealnie łączą się z całą fabułą. Świetnie rozbudowuje wprowadzone elementy, niczego nie zostawia bez odpowiedzi i co najważniejsze, jej opisy akcji i dialogi są interesujące. 4/5
Recenzja: Ollkafasolka, Superson Aleksandra
Beau Eaton to były żołnierz po przejściach, dla ludzi - bohater, ale wewnętrznie to zagubiony i zmęczony mężczyzna. Bailey Jansen to dziewczyna, którą miasteczko woli osądzać niż poznać. On potrzebuje kogoś, kto odwróci uwagę rodziny od jego traumy, a ona kogoś, kto pozwoli jej wyrwać się z cienia złej rodzinnej reputacji. Umowa miała być prosta - udajemy zaręczyny. Problem pojawia się w momencie, gdy udawanie przemienia się w prawdziwe uczucia... To kolejny tom serii Chestnut Springs, który tylko potwierdza, dlaczego tak bardzo lubię tę serię. Autorka ma wyjątkową łatwość w łączeniu wątków obyczajowych z pikantniejszymi momentami. Pisze tak, że można poczuć każde spojrzenie. Każda część tej serii ma swój rytm, własny klimat, ale razem tworzą historię o miłości, rodzinie i drugich szansach. Co spodobało mi się w tym tomie ? Oczywiście duet głównych bohaterów - Bailey i Beau. Ona jest szczera, odważna i silna mimo wszystkich przeciwności. On jest zamknięty, pełen bólu, ale też lojalny i jak coś obieca, to się tego trzyma. Były momenty w książce, przy których się śmiałam, a także takie, przy których ścisnęło mnie w gardle. Była to naprawdę udana lektura, choć przyznam szczerze, że poprzednia część serii podobała mi się bardziej. Ta historia zapadnie mi jednak w pamięć jako ciepły, lekki romans, który czyta się z przyjemnością i uśmiechem. Polecam szczególnie tym książkarom, które lubią motywy udawanych zaręczyn, mrukliwych facetów i małego miasteczka, gdzie wszyscy o wszystkich wiedzą trochę za dużo.
Recenzja: chaos_czytelniczy , Goszczyńska Iza
Dodanie tej recenzji zajęło mi tylko prawie dwa tygodnie - ale kto by się tym przejmował, w końcu nadszedł czas ba Bailey i Beau 💚 Kiedy sięgałam po tom pierwszy "Chesnut Springs", nie spodziewałam się, że czytanie tych książek będzie tak wspaniałą przygodą. Tom piąty, ostatni już, opowiada o Beau - straumatyzowanym żołnierzu, który próbuje poradzić sobie ze swoimi demonami i ponownie odnaleźć sens w swoim życiu - oraz Bailey, czyli młodej, odrzuconej przez społeczeństwo dziewczynie, która za wszelką cenę pragnie przełamać złą reputacja swojej rodziny. Beau i Bailey odnajdują wsparcie w sobie nawzajem i nie jestem w stanie określić słowami, jak bardzo ich relacja mnie poruszyła. To znaczy jestem w stanie to określić słowami, bo tym się zajmuję XD Książki Elsie są ujmujące pod wieloma względami, ale niezaprzeczalnie ich największą zaletą jest to, jak ukazana jest tam rodzina, przyjaźń i jak pięknie relacje bohaterów opierają się na zaufaniu, wsparciu i zrozumieniu. Czytając Chesnut Springs czułam się, jak część rodziny. Rozumiem też, czemu dla wielu osób to właśnie ten tom jest najlepszy - "Bez nadziei" spełniło wszystkie oczekiwania, jakie miałam ja zamknięcie tej serii. Oczywiście, nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o tym, że tłumaczenie mogłoby być lepsze - ale nie mam mu wiele do zarzucenia, bo prawda jest taka, że książka utrzymana jest w kowbojskim, małomiasteczkowym klimacie i wiele grzeszków mogę wybaczyć, bo podkreślają vibe. Tak czy inaczej - mam nadzieję, że sięgnijcie po książkę/serię, bo to moja miłość ogromna 💚
Recenzja: ksiazkowamagda, Ostrowska Magdalena
💚 ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ ʙᴇᴢ ɴᴀᴅᴢɪᴇɪ💚 ʜᴇᴊ ʙᴏᴏᴋꜱᴛᴀɢʀᴀᴍ. ᴅᴢɪś ᴘʀᴢʏᴄʜᴏᴅᴢę ᴅᴏ ᴡᴀꜱ ᴢ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊą "ʙᴇᴢ ɴᴀᴅᴢɪᴇɪ" ᴀᴜᴛᴏʀꜱᴛᴡᴀ ᴇʟꜱɪᴇ ꜱɪʟᴠᴇʀ. Moja ocena : ★★★★★ „Bez nadziei” to ostatnia część serii Chestnut Springs. Opowiada o Bailey Jansen i Beau Eatonie. Nie będę ukrywać — byłam jej naprawdę ciekawa, a jednocześnie miałam pewne obawy, dlatego podchodziłam do niej bez żadnych oczekiwań. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że aż tak bardzo mi się spodoba. Że wywoła we mnie tyle emocji i że po jej skończeniu poczuję pustkę w sercu. Nie raz i nie dwa wspominałam już, że bardzo lubię styl pisania autorki. Jest lekki i przyjemny, dzięki czemu jej książki czyta mi się błyskawicznie. Ani przez chwilę nie czuję znużenia, a do ostatniej strony jestem w pełni zaangażowana w to, co czytam. Powrót do tego małego miasteczka po raz ostatni był niezwykle wzruszającym przeżyciem, pełnym emocji, nostalgii i szczęścia. Nie lubię momentu, w którym zdaję sobie sprawę, że czas pożegnać się z kolejną serią — zwłaszcza z taką, która na dobre zadomowiła się w moim sercu i zabrała jego mały kawałek. Ale wiem, że to nie jest pożegnanie na zawsze. Jestem pewna, że jeszcze nie raz wrócę do moich ulubionych scen i momentów. Beau to bohater, którego polubiłam od razu. Czułam, że za jego zachowaniem kryje się coś więcej, i z każdą stroną tylko się w tym przekonaniu utwierdzałam. Było mi go żal, gdy poznawałam to, z czym musi się mierzyć. Najbardziej bolało jednak to, że uważał, iż powinien radzić sobie sam — mimo że bliscy chcieli mu pomóc. Mimo wszystko rozumiałam jego sposób myślenia. Bardzo doceniam, w jaki sposób autorka poruszyła temat zespołu stresu pourazowego. Nie został on potraktowany powierzchownie, ale przedstawiony z wyczuciem i głębią — za co ogromny plus. Bailey również szybko zdobyła moją sympatię. Czytając o jej życiu, o tym, co ją spotkało i wciąż spotyka, było mi jej po prostu szkoda. Nie zasługiwała na to wszystko. To nie jej wina, że miała takich, a nie innych bliskich. Rodziny się nie wybiera, a mimo to wiele osób w miasteczku oceniało ją właśnie przez ich pryzmat. Nie szanowali jej, często okazywali niechęć, mimo że nigdy nie zrobiła im nic złego. Pracowała jako barmanka i naprawdę lubiła swoją pracę — nawet jeśli czasami nie czuła się w niej do końca bezpiecznie. Bailey i Beau miał połączyć jedynie układ — bez uczuć. Ona miała odzyskać spokój dzięki jego nazwisku, a on uwolnić się od nadopiekuńczej rodziny, która martwiła się o jego stan psychiczny. Brzmi prosto, prawda? Niestety, gdy w grę wchodzą emocje, nic nie jest takie, jakie miało być. To, co z początku wydawało się nieskomplikowane, zaczyna się komplikować. Bardzo spodobało mi się to, jak została przedstawiona ich relacja — naturalnie, bez pośpiechu i sztuczności. Wszystko rozwijało się w odpowiednim tempie, dzięki czemu historia wydawała się prawdziwa i szczera. Ich wspólne momenty niesamowicie mnie rozczulały, a fakt, że sami przed sobą zaczynali przyznawać, że to coś więcej, tylko dodawał im uroku. Jednak nie wszystko w życiu jest piękne i kolorowe — i tutaj również tak było. Czy mimo wszystko uda im się znaleźć szczęście? Tego musicie dowiedzieć się sami. Ta książka bardzo mi się podobała — tak samo jak cała seria. Nie potrafię jednak wybrać, która część była moją ulubioną. Każda miała w sobie coś wyjątkowego, co sprawiło, że wszystkie tak bardzo mnie urzekły. Jeśli jeszcze ich nie czytaliście — koniecznie to nadróbcie. Naprawdę warto.
Recenzja: studyjulkaaa, Szatkowska Julia
uwielbiam książki Elsie i chyba miłabym ogromny problem gdyby, ktoś zapytał mnie o moją jedną ulubioną. to zdecydowanie byłby naprawdę trudny wybór, bo każda historia, która wyszła spod jej pióra ma w sobie coś wyjątkowego, dlatego też zawsze z ogromną niecierpliwością wyczekuje kolejnych polskich tłumaczeń i ich premier. na "Bez nadziei" też bardzo czekałam i śmiało mogę przyznać, że to jedna z najlepszych książek Elsie! styl pisania autorki jest jednym z moich ulubionych, każda z jej historii ma w sobie to coś przez co chce się je czytać bez przerwy i bez końca, mogłabym o bohaterach przez nią stworzonych czytać gtube tomy!! tak było też w przypadku "Bez nadziei" i chociaż to już nie typowy kowbojski romans jak było w przypadku pierwszej czy drugiej części, nadal zachowany jest ten jedyny w swoim rodzaju klimat Chestnut Springs, małego miasteczka, tego, że wszyscy się nawzajem znają i o wszystkim plotkują. podczas czytania będziecie się naprawdę dobrze bawić! będziecie pękać ze śmiechu, ale i będą momenty, w których pojawią się łzy w oczach. mi, aż trudno uwierzyć, że to już koniec tej serii, że już nie będę czekać na kolejny tom bo go po prostu nie ma:((( na szczęście Elsie swoich bohaterów przeplata w inne serię, więc pojawiają się fajne smaczki w nowszych książkach!! relacja Beau i Bailey jest naprawdę wyjątkowa, i bardzo odmienna od poprzednich par, które poznaliśmy już wcześniej. Beau mierzy się ze swoimi demonami po misji, a Bailey z wykluczeniem w miasteczku, do którego przyczyniła się jej najbliższa recenzja. to ma być tylko prostu układ, ale jednak coś poszło nie tak... dziewczyna zdecydowanie zostanie jedną z moich ulubionych książkowych bohaterek, nie raz miałam ochotę ją przytulić, ale też nie raz po prostu ją podziwiałam, za jej pewność siebie i dążenie do celu mimo, naprawdę wielu przeciwności losu!!
Recenzja: books.meli , Konopka Amelia
4.5 ⭐ I Don't wanna say goodbye... nie wiem co mam ze sobą zrobić, to już koniec? JUZ? jestem zbyt mocno związana z tą serią 😭 ta część była cudna, ale nie była najlepszą. theo silva na zawsze numerem 1, ale relacja Bailey i Beau (dwóch Golden retrieverow - cytata Harveya) była taka dojrzała... uwielbiam to, że nie było tutaj zbędnych i wymuszonych kłótni, a ich rozmowy od początku były dogłębne i szczere (dobra Beau wybaczam ci ten bar...) "nikt nigdy mnie nie kochał" zabolało inaczej ...😭 powiem szczerze tak - jestem ślepa na książki elsie i nie widzę a niej błędów (jedynym błędem jest tłumacz, który tłumaczy te książki... what the helly? ja czasami jestem w szoku NADAL) jedyny minus to zbyt dużo spicy sceny, nie pasowały, więc po prostu je omijałam w pewnym momencie ALE NAPIĘCIE BYLO O WOW 😜
Recenzja: zaczytane.serce, Głaczyńska Paulina
🖤W tej części poznajemy Beau Eatona, lokalnego bohatera, byłego wojskowego, który wrócił z misji, zraniony wewnętrznie i próbujący pogodzić się z tym, co przeszedł. Z drugiej strony mamy Bailey Jensen, nieco wycofaną barmankę, dziewczynę z „niekoniecznie dobrego” rodu, który ciągnie za sobą ciężar reputacji. 🖤Kiedy Beau zauważa, że Bailey codziennie spędza czas w barze, w którym sam bywa, widzi w niej coś więcej niż tylko kolejną twarz tłumu. Bailey dźwiga na barkach piętno swojej rodziny, które utrudnia jej ruszenie dalej w życiu. Beau proponuje jej… udawane zaręczyny by pomóc jej zmienić sytuację i dać jej nowe “imię”, które może pomóc jej w oczach innych. 🖤Reguły są proste: Bailey nosi pierścionek i razem udają zakochanych na pokaz… ale między nimi zaczynają dziać się rzeczy, których nikt się nie spodziewał. Coś co miało być “na niby” zmienia się w coś realnego. Beau - lubię, że nie jest ideałem, że ma w sobie smutek, że walczy z demonami (PTSD, traumy). Ale momentami miałam wrażenie, że te jego problemy są zbyt powierzchownie potraktowane. Bailey - ciekawa postać, bo niby “cicha”, “ukryta”, ale w rozmowach z Beau pokazywała pazur, prowokowała, by była usłyszana. Niestety czasem wydawała mi się naiwna albo zbyt impulsywna. 🖤Chemia między nimi jest, ale nie zawsze płynna. Momentami brakowało iskry, która by mnie kompletnie porwała. Postępowanie Bailey bywało chwilami… zbyt proste, zbyt idealistyczne. 🖤Podsumowując, to mega przyjemna historia zwłaszcza jeśli kochacie romans z nutą dramatu, motyw “fałszywego związku” i małe miasteczko z “tajemnicami”. Ale czy to najlepsze zakończenie tej serii? Dla mnie - nie do końca. Polecam mimo wszystko!
Recenzja: Books Dreamer, Wyczółkowska Ludwika
💚Uwielbiam uczucie, gdzie sięgam po książkę, która wiem, że będzie dobra i taka jest. Ale lepsze od tego jest sięgnięcie po książkę, co do której macie wątpliwości, a okazuję się po prostu cudowna. Tak właśnie miałam z ostatnim tomem serii "Chestnut Springs". 💚"Bez nadziei" to część, przy której nie wiedziałam czego się spodziewać i szczerze? Byłam przekonana, że będzie najgorsza. Z bananem na buzi mogę stwierdzić, że byłam w błędzie. Bo historia Beau i Bailey jest w top 3 moich ulubionych tomów tej serii. 💚Najbardziej pozytywnym zaskoczeniem i ulubionym elementem całej książki była Bailey Jensen. Barmanka, której rodzina uznawana jest za najgorszą w całym miasteczku. Może to kwestia tego samego wieku lub powiewu świeżości jaki wniosła do tej serii, ale Bailey stała się jedną z moich ulubionych postaci. Skradła moją sympatię, zwłaszcza wtedy, gdy zawstydzała naszego żołnierza najbardziej zaskakującymi pytaniami. 💚 W tym tomie odeszliśmy nieco od klimatu ranczerów i kowbojów, ale ku moim obawom był to dobry zabieg ze strony autorki, bo sprawił, że każdy tom serii jest inny, a "Bez nadziei" wyróżniło się czymś nowym i świeżym. 💚Cała seria skradła moje serducho i należy do książek, które jako jedne z pierwszych polecam, gdy ktoś mnie pyta co przeczytać. A piąty tom okazał się jej godnym zakończeniem, które jak zawsze zapewniło dawkę humoru, rozczuleń i rumieńców.
Recenzja: https://www.instagram.com/pokoj_pelen_ksiazek/, Paulina Ampulska
To już piąty tom serii Chestnut Springs i dochodzę do wniosku, że każdy kolejny tom jest jeszcze lepszy i nie chcę, żeby ta seria się kończyła. Czuję, że mogłabym o losach rodziny Eaton czytać w nieskończoność! W tej książce głównymi bohaterami są Bailey i Beau. Ona jest kobietą odrzuconą przez społeczeństwo przez pryzmat pozorów i przez czyny jej rodziny. Nie może znaleźć pracy i nikt nie chce z nią rozmawiać. Beau natomiast jest bohaterem, który przeżył w kanadyjskiej jednostce specjalnej istne piekło. Dręczą go koszmary nocne, a rodzina na siłę pragnie mu pomóc stanąć na nogi. Ta dwójka zaczyna ze sobą rozmawiać podczas wieczorów w barze i szybko postanawiają zawrzeć umowę. Będą udawać narzeczeństwo, które przyniesie im korzyści - ona będzie postrzegana inaczej i uwolni się od problematycznej rodziny, on odpędzi się od troskliwych bliskich. Szybko się okazuje, że to nie będzie trwało długo... Fani romansów będą zachwyceni! Mamy tutaj motyw udawanego narzeczeństwa i różnicy wieku. Autorka wplata w dynamiczną fabułę trudne tematy takie jak zespół stresu pourazowego, uczęszczanie na terapię, czy ocenianie człowieka względem czynów jego rodziny. W tej powieści znajdziecie sporo pikantnych scen, ale jedna była nieco żenująca przez co odjęłam gwiazdkę. Pokochałam bohaterów tak jak to miało miejsce przy poprzednich tomach i zdecydowanie jest to historia warta uwagi! Postacie z poprzednich tomów również się pojawiły, co jest dużym plusem całej serii. Jeśli lubicie motywy: small town, age gap, found family, słów burn, military life, grumpy & sunshine, czy virigin heroine to ta książka jest dla Was! Polecam!
Recenzja: paulaczyta, Ciulak Paula
Te zaręczyny miały być na pokaz... a teraz jestem zakochana po uszy w moim udawanym narzeczonym Beau uchodził za bohaterką. Nic dziwnego skoro należał do jednostki specjalnej i był weteranek wojnnym, a obecnie przykładnym obywatelem. Każdy chciałby takiego faceta. Ale on nie szuka miłości. A bliscy martwią się o niego i jego psychikę, w końcu wojna wpływa na człowieka. Bailey ma inne problemy, nikt się o nią nie martwi, a raczej każdy nią gardzi tylko przez to z jakiej rodziny pochodzi. To niesprawiedliwe, ale ciężko się od tego uwolnić. I tu pojawił się pomysł. Jego rodzina będzie spokojna i jego psychikę, ona uwolni się od reputacji rodziny, mieszkańcy miasteczka zaczną ją akceptować. Udawane zaręczyny miały załatwić wszystko, ale przecież dobrze wiemy, że nie da się udawać i nic nie poczuć. Z nimi nie było inaczej. Książka idealna dla fanek romansów z motywem udawanego związku i małego miasteczka. Pokazuje jak trudna przeszłość wpływa na ludzi, tak jak rodzina, ale że zawsze można coś zmienić. Autorka umie stworzyć barwne ciekawe postacie, i opisać ich historię w ciekawy, wywołujący emocje sposób.
Recenzja: Livrocat , Krakowiak Karolina
Beau był żołnierzem. Przetrwał piekło i wrócił do domu, do małej miejscowości, gdzie każdy każdego zna. W tym miejscu każdemu wydaje się, że zna jego historię, ale mężczyzna wie, że tak naprawdę nigdy go nie zrozumieją. Bailey chyba jako jedyna nie obchodzi się z nim jak z jajkiem. Dziewczyna od urodzenia mieszka w sąsiedztwie i pochodzi z nieciekawej rodziny. Dla mieszkańców zawsze była taka sama jak jej bracia pijacy, niezależnie od tego ile dobrego zrobiła. Ale Bailey stara się nimi nie przejmować, robi swoje z nadzieją, że uda jej się kiedyś wyjechać. Gdy do baru, w którym pracuje, zaczyna przychodzić gwiazda miasteczka — Beau — wszystko się zmienia. Mężczyzna postanowił jej pomóc, dlatego umawiają się na udawane zaręczyny. A może nie do końca udawane? Autorka ma bardzo przyjemny styl i od pierwszych stron wciągnęłam się w akcję. Nie było tu jednak tego ognia, który sprawiałby, że byłaby to moja kolejna książkowa miłość. Z motywów zapowiadało się wspaniale: gburek, zraniony żołnierz, waleczna kobieta, która potrzebuje jednak jego pomocy. Beau był szarmancki i uroczy, miał wszystkie cechy, które lubię w bohaterach. Jednak czytając, miałam wrażenie, że to wszystko już było. Tacy bohaterowie, podobna historia. W "Bez nadziei" nie było nic, czego wcześniej nie czytałam. I choć lubię te klimaty i z chęcią sięgam po kolejne książki z tym szablonikiem, to jednak zabrakło tu czegoś. Może uczuć, może właśnie czegoś, co wyróżniałoby ją choć trochę spośród innych podobnych. Była to udana lektura i może się inne to inne książki tej autorki, ale raczej zostanie w mojej pamięci jako lekkie romanse. Romansiarą polecam, zwłaszcza tym lubiącym motywy: udawane zaręczyny, gburek, różnica wieku, małe miasteczko.
Recenzja: ksiazkowanika_poleca, Dudkiewicz Weronika
„Bez nadziei” to książka, która dosłownie wstrząsnęła mną emocjonalnie. Od pierwszych stron czuć, że to historia, w której ból miesza się z czułością, a miłość staje się czymś więcej niż tylko uczuciem - jest ratunkiem, oddechem po długim czasie duszenia się w samotności. Ta część serii Chestnut Springs poruszyła mnie najmocniej ze wszystkich. Jest w niej coś wyjątkowo prawdziwego - surowość emocji, cisza między słowami, sposób, w jaki autorka pokazuje, że nawet najbardziej zranione serce może jeszcze raz zaufać. Podczas lektury nie raz miałam w oczach łzy, ale też czułam spokój i ciepło, jakiego dawno nie dała mi żadna książka. Beau i Bailey to duet, który zostaje w głowie na długo. Ich relacja rozwija się powoli, dojrzale, z każdą stroną budując napięcie i wzruszenie. W tej historii nie ma przerysowań - są za to szczere emocje, delikatność i nadzieja, która mimo tytułu nie znika ani na chwilę. To książka o odradzaniu się - z bólu, z rozpaczy, z przeszłości. O tym, że czasem trzeba się całkowicie rozpaść, żeby móc poskładać siebie na nowo. Po przeczytaniu „Bez nadziei” zostało we mnie uczucie spokoju, wdzięczności i tego słodko-gorzkiego przekonania, że nawet z największej ciemności można wyjść - jeśli tylko ktoś poda ci dłoń 🧡
Recenzja: Magda1266, Florek Magdalena
Czas na kolejną Recenzję książki „Bez nadziei” Elsie Silver. „Beau Eaton był kimś w Chestnut Springs. Mieszkańcy uważali go za bohatera. Należał do JTF2, kanadyjskiej, elitarnej jednostki specjalnej. Był jeńcem wojennym. Przetrwał piekło i wrócił do domu. Na szczęście dziś już nie odczuwał żadnych emocji. Pracował jak trzeba. Zachowywał się jak trzeba. I nienawidził każdej sekundy swojego życia. Bailey Jansen nie była nikim ważnym w Chestnut Springs. Mieszkańcy traktowali ją raczej z pogardą. Pochodziła z rodziny o wątpliwej reputacji. Była barmanką. W miasteczku nikogo nie interesowało, że ciężko pracowała, a za barem nie zawsze czuła się bezpiecznie. Aż któregoś dnia Bailey odkryła, że jednak kogoś obchodziła. Tym kimś był Beau. To miał być zakład. A może umowa z jasno określonym terminem obowiązywania. Beau zaofiarował Bailey swoje nazwisko, aby mogła się uwolnić od złej reputacji swojej rodziny. Miała nosić jego pierścionek zaręczynowy i udawać wielką miłość, aby bliscy Beau przestali się zamartwiać stanem jego psychiki. Zaręczyli się na niby. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie miłość…. Bailey, naiwna barmanka, ośmieliła się zakochać w księciu.” Piękne zakończenie serii Chestnut Springs Beau i Bailey skradli moje serce - ich historia jest pełna emocji, czułości i odwagi, by dać sobie drugą szansę. Elsie Silver znów pokazała, że potrafi pisać o miłości z głębią i ciepłem. Cała seria jest świetna, małe miasteczko, rodzina i dużo serca 🤎 Moja ocena to 8,5/10
Recenzja: Bookstagramowe.love, Ciachowska Klaudia
🐴Serce mi pęka na myśl, że to już koniec mojej przygody z serią Chestnut Springs. Oddałam jej kawałek mojego serca i pokochałam wszystkie tomy, więc przeczytanie epilogu „Bez nadziei” z jednej strony dało mi dużo radości, a z drugiej sprawiło, że po moich policzkach popłynęły łzy. Niesamowicie zżyłam się z tymi bohaterami, miasteczkiem i będzie mi ich brakować. Na szczęście zawsze mogę zrobić reread. 💦Nie spodziewałam się tego, ale okazało się, że historia Beau i Bailey trafi do mojej topki. Plasuje się na mojej liście tuż za „Bez rozwagi”. Totalnie przepadłam dla relacji tej dwójki! Jest gorąca i pełna humoru. Wydawała mi się niesamowicie prawdziwa, a iskry podczas czytania aż przypalały kartki. Ależ tam była chemia! Uśmiech nie schodził mi z twarzy i nie byłam w stanie odłożyć tej książki, dopóki jej nie skończyłam. Sama relacja rozwija się dość powoli, z jednej strony bohaterów mocno do siebie ciągnie, a z drugiej na ważniejsze wydarzenia musimy sporo poczekać. Ale zdecydowanie warto! 🛁Postacie to jeden z najlepszych elementów tego tomu. Bailey jest cudowna, choć specyficzna. Czasami jej teksty sprawiały, że z zażenowania aż mnie skręcało, ale chyba właśnie za to ją tak uwielbiam. Potrafiła nawet najsmutniejszą scenę okrasić uśmiechem. Była chodzącym słoneczkiem, choć wszyscy traktowali ją okropnie. Serce bolało mnie za każdym razem, gdy musiała znosić docinki i lekceważenie ze strony innych mieszkańców miasteczka. Ta niesprawiedliwość doprowadzała mnie do szału i sprawiała, że miałam ochotę wejść do tej książki i potrząsnąć tymi ludźmi. 🍻Beau natomiast w tym tomie przechodzi swój mroczny okres. Często wydaje się mrukiem, jednak ma w sobie też coś z kawalarza. Przypomina mi trochę z charakteru Winter i uważam, że te dwie postacie mają ze sobą wiele wspólnego. Choć dużo bardziej wolę Beau, gdy tryska radością i jest tym bohaterem, którego poznajemy w pierwszej części serii. W ogóle Bailey i Beau niesamowicie do siebie pasują i wzajemnie się uzupełniają, to jedna z lepszych par jakie Elsie stworzyła. 🐴Oczywiście pojawiają się tutaj sceny, przez które można dostać skrętu kiszek z żenady, ale mi one zupełnie nie przeszkadzają. Wręcz przeciwnie - ja je uwielbiam! Rozbolały mnie policzki od ciągłego uśmiechania się, a ten tom to był po prostu miód na moje serce. 💦Ciekawy pomysł na fabułę, moje ulubione motywy, postacie, których nie sposób nie pokochać, humor przeplatany z poważnymi wątkami… Dla mnie tutaj zagrało wszystko. Jestem zachwycona i nie potrafię wskazać ani jednej rzeczy, która by mi się nie podobała. 🛁Cudownie było wrócić kolejny raz do znanych już nam bohaterów i zobaczyć, jak wszyscy są szczęśliwi i jak układają sobie życie. Chyba w tym tomie jest najmniej wspólnych scen z pozostałymi członkami rodziny, a autorka bardziej skupiła się na relacji głównej pary, ale i tak kilka rodzinnych smaczków tutaj znajdziemy. 🍻To zabawna, pełna ciepła i miłości historia, okraszona sporą ilością ognia. Nie brakuje w niej także trudnych tematów, które autorka potrafi przedstawić w przystępny sposób. Ja jestem kupiona! Czasami jest krindżowo, ale właśnie to dodaje tej serii uroku i sprawia, że na długo zostaje w pamięci. Moja przygoda z Chestnut Springs była po prostu niezapomniana. Te książki otuliły mnie jak najlepszy kocyk i sprawiły, że nawet najgorszy dzień stawał się znośny. Za to jestem im bardzo wdzięczna.
Recenzja: historie_budzące_namiętność, Skoczylas Katarzyna
„Każde słowo kawałek po kawałku rozrywa moje serce, którego przysięgłam sobie mu nie oddawać.” Baeu i Bailey pochodzą z jednego miasteczka, ale z dwóch różnych rodzin. Jego nazwisko sprawia, że każdy ich uwielbia nie ważne, co by nie zrobili. Ją nienawidzą i traktują jak wyrzutka. Baeu to były żołnierz, bohater, który przeszedł piekło, a jego bagaż doświadczeń sprawia, że nie potrafi się odnaleźć. Teraz toczy już walkę z samym sobą i w swojej głowie, co nie jest łatwe. Nie odczuwa emocji i przed wszystkimi udaje, że jest dobrze, mimo że wcale tak nie jest. Za to Bailey mimo wykluczenia i odrzucenia, stara się zacząć od nowa i z determinacją dąży, by spełnić swoje marzenia oraz to by inni dostrzegli, jaka jest naprawdę, a nie patrzyli na nią przez pryzmat rodziny. Oboje zawarli układ, w którym nawzajem sobie pomogą. No i pomogli, tylko nie przewidzieli, że stają się lekarstwem dla siebie i coś, co miało być tylko udawane, ale z każdym kolejnym dniem sprawiało, że rodziło się między nimi coś prawdziwego i nieoczekiwanego. „Miłość mówi mi, że zachowuje się jak palant, gdy inni boją się odezwać. Miłość zabiera mnie na zakupy, abym wybrał buty, które nie będą mnie ocierać. Miłość budzi mnie od tygodni noc w noc i wyciąga do kąpieli w rzecz, abym nie musiał przeżywać koszmarów.” „Bez nadzieli” dosłownie pochłonęło mnie, nie byłam w stanie się oderwać od czytania. A każda strona przynosiła intensywne doświadczenia i emocje, nad którymi ciężko było panować. Byłam zła, smutna a w niektórych momentach wręcz wkurzona na to, jak traktowali Bailey. Było mi jej żal i nie raz miałam ochotę ją przytulić i pocieszyć. Podziwiałam jej siłę i determinację, od razu ją polubiłam. Zresztą Baeu też kradnie sympatię i to od samego początku. Ich relacja jest pełna napięcia, niedopowiedzeń i emocji, które rosną z każdą chwilą coraz bardziej. Oczywiście humoru też w niej nie zabraknie, więc przy niektórych rozmowach po prostu wybuchałam śmiechem. Gorące sceny sprawiały, że wyobraźnia szalała. Jestem bezgranicznie zakochana w tej serii i historiach bohaterów. Autorka nie unika ciężkich tematów, a w tej mierzymy się z samotnością, traumą, stresem, uprzedzeniami społecznymi. Ta historia pokazuje, że nadzieja zawsze jest w nas, tylko niekiedy trzeba ją wykopać z samego dna naszej duszy oraz że każde zranione i samotne serce w końcu odnajdzie swoje szczęście i spokój. Polecam.
Recenzja: Bookkateee , Jabłczyk Katarzyna
On były żołnierz, który na ostatniej misji przeszedł przez piekło. Nie potrafi poradzić sobie z traumą, dlatego zapija smutki w miejscowym barze. Ona jest barmanką, która przez wątpliwą reputację rodzinną jest wytykana palcami przez mieszkańców i nie może znaleźć lepszej pracy, która pozwoliła by jej odłożyć pieniądze na wyjazd z Chestnut Springs. To miały być tylko zaręczyny na niby, które miały pomóc im obojgu uporać się z trudnościami. Układ z jasno określonym terminem ważności i wszystko szło by zgodnie z planem, gdyby nie miłość. Świetnie się bawiłam czytając tę książkę, choć końcówka była przepełniona zbliżeniami fizycznymi, co niekoniecznie mi się podobało. Mam również lekki zarzut do przedstawienia przez autorkę zespołu stresu pourazowego, ponieważ bohater wyzbył się ( no może nie całkowicie) tego w magiczny sposób, gdy miłość zapukała do jego drzwi. No trochę mi się to gryzie. Nie mniej jednak uważam, że jest to świetne zakończenie serii Chestnut Springs. Bywały momenty smutne, ale nie zabrakło dobrego humoru, który towarzyszy bohaterom od pierwszego tomu. Każdy z bohaterów skradł cząstkę mojego serca, ale największa jego część należy bezapelacyjnie do staruszka Harveya. Beau jak i pozostali z braci Eaton mają w sobie ogromne pokłady troskliwości a w szczególności jeśli chodzi o ich ukochane osoby, nie cofną się przed niczym. To właśnie uwielbiam w nich najbardziej.
Recenzja: peaches..smile, Siecińska Roksana
Ta książka to emocjonalna jazda bez trzymanki - pełna pasji, bólu i nadziei, która potrafi złamać serce, a potem poskładać je na nowo. Autorka ma wyjątkowy dar tworzenia atmosfery, która pochłania czytelnika od pierwszych stron. Styl jest lekki, ale zarazem bardzo dojrzały — każde słowo wydaje się mieć swoje znaczenie. To historia o sile uczuć i o tym, że nawet w najciemniejszych momentach można znaleźć światło. Zdecydowanie jedna z tych książek, które zostają w pamięci na długo po przeczytaniu.
Recenzja: @comfort_book_, Zych Aleksandra
💚 Nie wierzę, że właśnie przeczytałam ostatni tom z serii Chestnut Springs. Pokochałam tę książki całym sercem i przyznam szczerze, że ciężko było mi czytać epilog, ponieważ miałam świadomość, że to już jest koniec. 💚 Piąty tom opowiada o Beau Eatonie, który niegdyś należał do elitarnej jednostki specjalnej, jednak po tragicznych wydarzeniach jego kariera legła w gruzach, a on stara się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Jednak rany na ciele oraz te w sercu codziennie dają o sobie znać… 💚 Każdy zna Bailey Jensen w Chestnut Springs i niestety nie cieszy się ona sympatią mieszkańców tego miasteczka, a to wszystko za sprawą jej rodziny... Jest ona barmanką w lokalnym barze, nikogo nie obchodzi, jak ciężko pracuje. Pragnie ona wyjechać i nigdy więcej nie oglądać się za siebie. 💚 I wtedy w „jej” barze pojawia się on przystojny, nieco tajemniczy Beau Eaton; ulubieniec wszystkich, bohater, książę miasteczka i proponuje jej układ. Będą oni udawać narzeczeństwo; dzięki temu ona zyska szacunek mieszkańców, a on uwolni się od swoich nadopiekuńczych bliskich… Ale w końcu w grę zaczną wchodzić uczucia…. A może w tym układzie od początku nie było nic udawanego? 💚 Myślałam, że to książka „Bez rozwagi” skradła moje serce i tak też było, ale po przeczytaniu historii Beau i Bailey śmiało mogę stwierdzić, że ten tom jest moim ulubionym. Jest to historia o tym jak opinia innych, może wpłynąć na pewność siebie, o tym jak niektóre wydarzenia całkowicie zmieniają życie, jak ciężko odnaleźć się w nowej rzeczywistości, gdy przeszło się przez traumę. A przede wszystkim jest to opowieść o tym, że warto wierzyć w sobie. O tym, że miłość czasem przychodzi w najmniej spodziewanym momencie i chociaż to uczucie początkowo może przerażać to akurat w tym przypadku warto zaryzykować.
Recenzja: bajkowa_mama, Rychlik Sylwia
Przyznaję się bez bicia - to było moje pierwsze spotkanie z serią! I to w iście szalonym stylu, bo zaczęłam od ostatniego tomu. 🙈 Czy to rozsądne? Ani trochę! Wskoczyłam do fabuły bez znajomości bohaterów i wydarzeń, a co więcej - nawet nie wiedziałam, że to cykl gorących romansów z kowbojami w tle! Technicznie rzecz biorąc, można czytać tę serię niechronologicznie, ale zdecydowanie odradzam! Ja poniekąd strzeliłam sobie w kolano, poznając kluczowe zakończenia poprzedzających historii. Czy to mnie powstrzyma? Wręcz przeciwnie! Bawiłam się tak świetnie, że mam teraz jeszcze większą motywację, by nadrobić całą resztę. W tej części poznajemy Beau, który po traumie na misji walczy o poukładanie życia na nowo. Jego ścieżka krzyżuje się z Bailey - młodą barmanką, która z powodu patologicznej rodziny jest ciągle niesprawiedliwie oceniana przez otoczenie. Co wyniknie ze zderzenia tych zranionych dusz? Czy odnajdą w sobie wzajemne ukojenie i siłę do walki o lepsze jutro? "Bez siły" to solidna dawka emocjonującego romansu z wyraźnymi akcentami "spicy" - idealna lektura na wieczór! Naprawdę musicie to przeczytać!
Recenzja: chest.of.books, Jóźwik Karolina
Finałowy tom świetnej serii Chestnut Springs z kowbojami, rodzinnymi perypetiami i miłosnymi zawirowaniami w tle. Tym razem poznajemy losy Beau, który po traumatycznych przeżyciach podczas misji, stara się odnaleźć w normalnej rzeczywistości. Jego demony nawiedzają go co noc, a jedynym światełkiem w jego życiu, zdaje się być urocza barmanka, która zaprząta jego myśli. Bailey ma dosyć, że wszyscy traktują ją jak śmiecia. Jej rodzina okryła się złą sławą, która przylgnęła również do niej. Choć dziewczyna stara się zatrzeć złe wrażenie, to i tak mieszkańcy miasteczka nie są jej przychylni. Jednak gdy ścieżki tej dwójki się krzyżują, aż lecą iskry. Zabawne dialogi, trudne przeżycia i do tego spora dawka naprawdę spicy romansu. Brzmi genialnie i tak też jest. Bardzo polubiłam Bailey i Beau, bo choć dzieliło ich tak wiele, to ramię w ramię stawiali czoło przeciwnościom i w swoich ramionach odnaleźli schronienie. Podejmowali trudne decyzje i nie bali się zacząć wszystkiego od nowa. Z jednej strony, przykro mi, że to już koniec tej serii. Bawiłam się świetnie poznając członków rodziny Eatonów i goszcząc na ich przytulnym ranczu. Zazdroszczę wszystkim, którzy będą mieli okazję poznać tę serię po raz pierwszy. Ja na pewno jeszcze nie raz wrócę do tych komfortowych i ciepłych historii.
Recenzja: Literatura_moja_pasja, Zarębska Agnieszka
Bez nadziei" to 5 częśc serii Chestnut Springs @Elsie Silver - a ja mam wrażenie, że każdy tom jest lepszy od poprzedniego. Ta część jest poświęcona Beau- byłemu żołnierzowi, ze stresem pourazowym. Mieszkańcy traktują go jak bohatera- był jeńcem wojennym, uratował człowieka. A on czuje się jak ostatni przegryw... Jest i ona - Bailey, dziewczyna, której rodziny nikt nie szanuje. Mieszkańcy mają swoje powody, ale nie widzą, że pracowita barmanka jest inna niż jej bracia i ojciec. Bailey zbiera pieniądze na studia, ale ciężko jej to idzie, zwlaszcza, że często jest okr(a)dana przez braci. Spotkanie tych dwojga to zderzenie dwóch światów- tego idealnego, Eatonów, i tego, do którego nikt dobrowolnie by nie wszedł- Jansenów. Bailey jest przekonana, że nazwisko Beau ułatwia życie i daje ogromne możliwości, więc zakładają się i postanawiają udawać narzeczonych. Nic nie jest jednak takie, jak się wydaje. Czy tych dwoje jest w stanie się uratować? Czy jednak przepaść między światami i ich doświadczeniami jest nie do pokonania? Autorka, w swojej historii, porusza bardzo ważne tematy - społeczny ostracyzm, wpływ pa(to)logicznej rodziny, problem radzenia sobie z łatką bohatera i stresem pourazowym. Robi to jednak w tak subtelny sposób, że czytelnik nie czuje moralizatorskiego tonu - wręcz przeciwnie. Pisarka żongluje humorem, ciętą ripostą, subtelnym i bardziej dosadnym spicy humorem, że trudno się oderwać od tej książki. Już dawno tak dobrze się nie bawiłam przy czytaniu. Jednym słowem, jeśli szukacie książki, która poprawi wam humor, to właśnie podaję ją wam na tacy :D
Recenzja: TikTok - @martiii_czyta, Szadkowska Martyna
Zupełnie nie sądziłam, że ta książka stanie się drugą najlepszą z serii Chestnut Spring! A jednak! A do tego była przepięknym pożegnaniem z kowbojskimi braćmi Eaton (i Harveyem). Beau należał do jednostki specjalnej. To pozwoliło mu na zebranie grona fanów w miasteczku. Zaginął na misji, ale się odnalazł. Był sławny. Wszyscy się z nim liczyli. Ale on pragnął tylko spokoju… Bailey przez swoje nazwisko i złą reputacje ojca i braci była nikim. Wszyscy w miasteczku nie zważali na jej obecność. A jeśli już chcieli się do niej odezwać, to tylko po to aby powyzywać ją od najgorszych. Jedyne czego pragnęła to ucieczki… Oboje odnaleźli w sobie to czego nie mogli nigdzie indziej. Beau włożył na jej palec pierścionek, aby mogła poczuć się kochana, chciana i zauważana w oczach potencjalnych pracodawców. To miał być układ, ale okazało się, że zakochali się w sobie bez pamięci. Bailey jest wspaniała! Od jej tekstów nie mogłam powstrzymać śmiechu, pojawiały się w najmniej odpowiednich momentach i to sprawiło, że jest dla mnie tak niezwykłą bohaterką. Bo mam wrażenie, że taka właśnie miała być. Zakręcona, odważna gdy tego potrzebuje chwila i wyrozumiała dla tego potężnego faceta, który jest tak bardzo samotny pośród tłumu. No i Beau… tak bardzo go polubiłam. Jest tak dobry… I do tego potrzebuje się kimś zajmować i Bailey jest idealną dla niego osobą. Jakby byli dla siebie stworzeni! Wzruszałam się przy scenach, gdy Beau z jednej strony nie chciał zawieść rodziny, a z drugiej tak bardzo pragnął się od nich odsunąć. No i jego stopy… 😭😭😭 4,75/5⭐ Czekam na kolejne książki Elsie! Kocham tę kobietę💚
Recenzja: Wymruczane Recenzje , Kryska Anna
Sięgnęłam po „Bez nadziei” @authorelsiesilver z kilku powodów. Mam słabość do historii, w których bohater nosi w sobie więcej blizn niż te widoczne na ciele. Motyw żołnierza zawsze mnie porusza — to połączenie siły i kruchości, walki z przeszłością, której nie da się tak po prostu zostawić za sobą. I jeszcze jeden powód ale wcale nie mniej ważny to ten że historie autorki chwytają mnie za serce i trzymają tak od pierwszej do ostatniej strony. Mamy tutaj dwójkę ludzi zmagających się ze swoimi demonami. On jako ranny żołnierz elitarnej jednostki, bohater wojenny oprócz ran widocznych na pierwszy rzut oka na ciele wciąż walczy w swojej głowie z traumą. Ona- choć pozornie delikatna, też dźwiga swoje ciężary — brak akceptacji, poczucie odrzucenia i nieustanne przekonanie, że nie zasługuje na miłość. Ich udawane narzeczeństwo staje się czymś znacznie więcej niż tylko grą na pokaz… Po raz pierwszy od dawna miałam problem z napisaniem recenzji - nie dlatego, że książka mi się nie podobała, ale dlatego, że „Bez nadziei” to historia, której nie sposób opowiedzieć bez zdradzania za dużo. Elsie Silver porusza trudne, traumatyczne tematy, a mimo to w tej książce jest mnóstwo ciepła i humoru. Uwielbiam sposób, w jaki bohaterowie potrafią sobie dogryzać, żartować, a przy tym być dla siebie prawdziwym wsparciem.Rodzina Eatonów to taki typ ludzi, z którymi chciałoby się spędzać czas - momentami potrafią zirytować, ale ich wzajemna miłość i troska są po prostu zaraźliwe.Umówmy się w której rodzinie nie jest podobnie? Między Beau a Bailey rodzi się piękna, dojrzała relacja oparta na trosce, zaufaniu i powolnym odkrywaniu siebie nawzajem. On uczy ją, że zasługuje na szacunek i czułość, a ona pomaga mu oswoić demony przeszłości. To jedna z tych historii, które przypominają, że nawet najbardziej poranione serca potrafią znowu bić wspólnym rytmem i odnaleźć nadzieję tam gdzie wydawało się, że nie ma jej już dawno. Nie brakuje w tej książce bólu, lęków i prób poskładania się na nowo. Ta książka to idealne dopełnienie całej serii i jej zwieńczenie.
Recenzja: nala.wie, Wiencek Natalia
Jest to przejmująca historia o stracie, żalu i drugiej szansie, ale przede wszystkim o miłości, która potrafi uleczyć nawet najgłębsze rany. Relacja między głównymi bohaterami rozwija się powoli i naturalnie, z nieśmiałości i nieufności rodzi się coś prawdziwego i głębokiego. Autorka pięknie pokazuje, że miłość to nie tylko namiętność, ale też wsparcie, zrozumienie i akceptacja drugiego człowieka takim, jakim jest. To uczucie, które pomaga im zbudować nowe życie mimo bólu przeszłości. Książka jest pełna emocji, chwil wzruszenia i ciepła, a historia bohaterów na długo zostaje w sercu.
Data wydania ebooka często jest dniem wprowadzenia tytułu do sprzedaży i może nie być równoznaczna
z datą wydania książki papierowej. Dodatkowe informacje możesz znaleźć w darmowym fragmencie.
Jeśli masz wątpliwości skontaktuj się z nami [email protected].
Data wydania audiobooka często jest dniem wprowadzenia tytułu do sprzedaży i może nie być równoznaczna
z datą wydania książki papierowej. Dodatkowe informacje możesz znaleźć w darmowym fragmencie.
Jeśli masz wątpliwości skontaktuj się z nami [email protected].
Produkt został zweryfikowany pod kątem ułatwień dostępu więcej przeczytasz w deklaracji dostępności.
Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.