Spis treści książki
Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.
5.5/6 Opinie: 2
ePub
Mobi
Obowiązek ponad miłością, a może miłość ponad obowiązkiem?
Młody książę Alecsey, przyszły władca królestwa Valland, ceni własną niezależność i lubi się bawić. Wcale go nie cieszy perspektywa poślubienia nieznajomej księżniczki z sąsiedniego kraju. Niestety, tego właśnie życzy sobie jego ojciec, despotyczny król Caldwell.
Księżniczka Leanne z Artonn patrzy na świat trzeźwo i gotowa jest spełnić swoją powinność. Jej zagrożony zbrojnym najazdem kraj może uratować jedynie sojusz z silniejszym Vallandem. Sojusz przypieczętowany małżeństwem z dziedzicem sąsiedniego królestwa.
Alecsey i Leanne, choć się nie kochają, zamierzają wypełnić wolę rodziców.
Tylko czy ich młode serca i umysły oprą się pokusie wolności?
I co wspólnie odkryją w cieniu korony?
Natalia Muniowska – współzałożycielka Strefy Czytacza, jednego z najdłużej działających na YouTube kanałów, które promują czytelnictwo (od 2015 roku). Orędowniczka czytania zakochana w twórczości Jane Austen i Suzanne Collins. Od lat stara się nie oszaleć z trójką dzieci i mężem – w czym pomocne okazuje się pisanie, które nie tylko jest jej pasją, ale również daje możliwość bezkarnego znęcania się nad bohaterami.
Weryfikacja opinii następuję na podstawie historii zamówień na koncie Użytkownika umieszczającego opinię.
5.5
6
Ach, już na wstępie Wam napiszę, że Valland totalnie mnie zaskoczyło. Nie dość, że jest to debiut, to w dodatku tak drobiazgowo napisany, że czapki z głow. Natalia Muniowska stworzyła historię pełną tajemnic, konspiracji, a rollercoaster emocji i uczuć bohaterow wywołuje parowanie mozgu czytelnika. Wiecie, jak to jest myślicie, że rozgryźliście fabułę, wszystko idzie po Waszej myśli, aż tu nagle dostajecie kilka razy pstryczka w nos. W pewnych momentach potrzebowałam chwili na ochłonięcie, ponieważ moje oczekiwania miały się nijak do przeczytanej treści. Valland to krolestwo, ktorego następcą tronu ma być książę Alecsey, a rządzi nim despotyczny ojciec młodzieńca, krol Caldwell. Zawarcie małżeństwa Alecsey'a z księżniczką Leanne ma być sojuszem, dzięki ktoremu krolestwo młodej kobiety ma mieć ochronę przed najazdami wroga. Oboje nie chcą wejść w związek małżeński, mają inne priorytety, ale chcą sprobować dojść do porozumienia. W trakcie ich poznawania się tajemnice rodziny Rossow wychodzą na jaw, a ich odkrycie może zmienić bieg wydarzeń i przyszłość krolestwa Valland. Jestem pod wrażeniem stworzonego świata przez autorkę. Odkrywanie go było czystą przyjemnością, choć bywały momenty zwątpienia dzięki bohaterom. Przyznaję, nie polubiłam się z nimi za bardzo i trudno wyjaśnić mi tego przyczynę. Jednak z zainteresowaniem śledziłam ich poczynania względem odkrywania tajemnic rodzinnych, a także własnych uczuć. Alecsey to młody chłopak, ktory niekoniecznie chce zostać krolem, jest bywalcem karczm, lubi wino i pomału probuje kobiecych wdziękow. Ani myśli zostać mężem kobiety, ktorej nawet nie zna. Podobne podejście do tematu ma Leanne, ktora rownież nie jest zachwycona pomysłem zawarcia sojuszu w ten sposob. Natalia Muniowska rozegrała tę parę po mistrzowsku i jestem pełna podziwu, jak wywiodła mnie na manowce, aż bałam się, co mnie jeszcze czeka. Autorka w sposob drobiazgowy wykreowała świat oraz bohaterow, co bardzo lubię przy czytaniu debiutow. Widać, że historia jest dopieszczona i było jej poświęcone mnostwo czasu. Perspektywa obojga bohaterow pozwoliła na poznawanie ich rozterek. Natalia Muniowska ma dobry warsztat, by moc pisać dalej i tego ogromnie jej życzę, ponieważ zbudowanie takiego świata, pełnego tajemnic, konfliktow, intryg i uczuć to jest lada wyczyn. Może niekoniecznie jestem fanką tego, w jakim kierunku poszła fabuła Vallandu, ale szanuję to w pełni. Jest to naprawdę dobra książka i polecam ją bez wahania.
5
Książę Alecsey i księżniczka Leanne muszą wypelnić wolę swoich rodzicow, jaką jest aranżowane małżeństwo. Ani jedno ani drugie nie jest chętne, by wypełnić tę wolę, a małżeństwo traktują jako przykry obowiązek. Na jaw powoli wychodzą sekrety rodziny krolewskiej, ktore skrywane były przez kilkanaście lat. Czy młodzi ludzie będą w stanie odkryć prawdę? Jak potoczą się ich losy i jakie będą konsekwencje ich działań? "Valland.Przekleta krew." to powieść Young adult, w ktorej kluczowum elementem są dworskie intrygi oraz młodzi ludzie, ktorzy dopiero co wkraczają w dorosłość. Mają poczucie niesprawiedliwości i starają się dowiedzieć prawdy nie tylko o przeszłości rodziny, ale też o samym sobie. Alecsey, jest młodym, inteligentnym księciem, ktory ma w sobie dużo buntu, sam ma swoje tajemnice i najbardziei pragnie tego, by moc decydować o własnym życiu. Jest wrażliwym człowiekiem, szukającym swojej życiowej drogi. Od samego początku wzbudza sympatię czytelnika. Leanne, to księżniczka, ktora twardo stąpa po ziemi i nie boi się ryzyka. Jest sarkastyczna, lubi potyczki słowne a jej charakter nie odzwierciedla charakteru delikatnej księżniczki, ktora przystaje na wszystkie odgorne decyzie. Na początku nie wzbudziła mojej sympatii, ale z biegiem historii, zaczęłam ją rozumieć i przekonała mnie do siebie. Ich relacia to prawdziwy slow burn. Sa bardzo niechętnie nastawieni nie tylko do kwestii małżeństwa, ale też do samych siebie. Nie mają ochoty na poznawanie się i grania według narzucanych im zasad. Zaczynają jednak stwarzać pozory, a z obojętności zaczyna kiełkować przyjaźń, ktora okazuję się być bardzo skomplikowana. Autorka w świetny obrazowy sposob oddała klimat całej historii. Miałam wrażenie jakbym oczami wyobraźni widziała naprawde wciagaiący film kostiumowy. W pierwszej kolejności poznajemy księcia, jega otoczenie oraz zwyczaje, co tym bardziej pozwala nam wejść głęboko w przedstawiony świat. Kluczowe w tej książce intrygi i skomplikowane relacje rodzinne pokazały, że nawet, a może przede wszystkim rodziny krolewskie nie są tak idealnie, jakby sie mogło wydawać. To jak Natalia lawiruje wśrod wszystkich wydarzeń i tajemnic tylko podsyca ciekawość czytelnika. Głowni bohaterowie. to młodzi ludzie z własnymi rozterkami, ktorym z gory była narzucona pewna rola. Nie podążają za tym ślepo, tylko szukają odpowiedzi i chcą poznać samych siebie. Ważny był tutaj rozwoj relacji i to jak dzięki nim dojrzewali bohaterowie. Nie było to przedstawione jako łatwy proces, ale pełne komplikacii wrzucenie na głęboką wodę. Styl pisania autorki jest bardzo ciekawy. Nie brakuje tu humoru, emocji ani barwnych opisow. Nie jesteśmy wrzuceni od razu w wir akcji. Czytelnik ma szansę na dokładne poznanie świata, jego reguł oraz postaci, ale nie brakuje momentow zaskoczenia. Jeśli chodzi o zakończenie to wierzcie mi, musiałam zbierać szczękę z podłogi i mam nadzieję, że autorka pokusi się o kontynuację. Jeśli lubicie klimat filmow kostiumowych i dworskie intrygi. koniecznie siegnijcie po ten tytuł.
Recenzja: bookxzjuluss, Pawlak Julia
Bardzo męczyłam tę książkę i niestety nie porwała mnie tak, jak się spodziewałam. Sam pomyst na historię, aranżowane małzeństwo, intrygi i wykreowany swiat. Naprawdę miał ogromny potencjał i to właśnie te elementy najbardziej mi się podobały. Niestety styl pisania Autorki nie do końca trafit w mój gust. Momentami pojawiało się zbyt wiele opisów, przez co brakowało mi lepszego poznania świata przedstawionego i bohaterów. A szkoda, bo sam koncept był naprawdę interesujący. Postacie również nie zdobyły mojej sympatii, ich zachowanie wydawało mi się dość chaotyczne i przez to trudno było mi się z nimi zżyć. Nie żałuję czasu spędzonego z tą historią, ale niestety zabrakło mi tego „czegos", co sprawiłoby, że na długo zostałaby w mojej pamięci. 3/5⭐
Recenzja: sisters_as_books, Pietrecka Sandra
Hejka, kochani! Jak tam minął wam weekend? U nas spokojnie i odpoczynkowo. Dzisiaj przychodzimy do was z recenzją książki „Valland. Przeklęta krew” Natalii Muniowskiej, czyli historii, która zabiera nas w świat królewskich rodów, aranżowanych małżeństw, rodzinnych tajemnic i dworskich rozgrywek. Poznajemy Alecseya, następcę tronu Vallandu, oraz Leanne, księżniczkę, która przybywa do jego królestwa, by przypieczętować sojusz między dwoma państwami. Oczywiście nie z własnej woli, bo jak to zwykle bywa, królewskie plany niekoniecznie pokrywają się z marzeniami młodych ludzi. Przed nimi wspólna przyszłość, do której żadne z nich nie jest szczególnie przekonane. A kiedy do tego dochodzą sekrety z przeszłości, rodzinne konflikty i sprawy, które zdecydowanie nie powinny ujrzeć światła dziennego, robi się naprawdę ciekawie. I wiecie co? Szczerze mówiąc, same nie potrafimy jednoznacznie stwierdzić, czy ta książka przypadła nam do gustu. Z jednej strony mamy tutaj całkiem interesujący pomysł, królewskie intrygi i tajemnice, które aż proszą się o odkrycie. Z drugiej jednak trochę przeszkadzało nam tempo. Przez sporą część historii akcja rozwija się bardzo spokojnie, a my momentami miałyśmy wrażenie, że stoimy w miejscu i czekamy, aż wreszcie wydarzy się coś, co porządnie nas wciągnie. A jaki właściwie jest klimat tej historii? Przede wszystkim królewski, nieco baśniowy, ale pozbawiony typowej dla baśni beztroski. Zamiast wielkich bitew i nieustannej walki o przetrwanie dostajemy codzienność na dworze, trudne relacje, obowiązki i młodych bohaterów, którzy próbują odnaleźć się w świecie zaplanowanym przez innych. To trochę tak, jakbyśmy oglądały serial kostiumowy, w którym za pięknymi pałacowymi wnętrzami i eleganckimi strojami kryje się cała masa niewypowiedzianych pretensji, układów i niewygodnych sekretów. Nie zabrakło również wątku romantycznego. Relacja Alecseya i Leanne rozwija się stopniowo, a ich odmienne charaktery sprawiają, że nie wszystko układa się po ich myśli. Nie jest to jednak historia, w której miłość gra pierwsze skrzypce. Uczucia są tutaj jedynie częścią znacznie większej opowieści o wolności, odpowiedzialności i wyborach, których konsekwencje mogą dotknąć nie tylko samych bohaterów. Co nam przeszkadzało? Przede wszystkim wspomniana już powolność. Momentami było za dużo rozmów, przemyśleń i rozterek, a zdecydowanie za mało konkretnych wydarzeń. Miałyśmy ochotę na więcej dworskich intryg, niespodziewanych sytuacji i tego charakterystycznego napięcia, które sprawia, że nie możemy odłożyć książki nawet na chwilę. Tymczasem najciekawsze rzeczy zaczęły dziać się dopiero wtedy, kiedy historia zbliżała się do końca. I właśnie wtedy poczułyśmy, że w tej opowieści drzemie znacznie większy potencjał. Nie oznacza to jednak, że całość była nudna. Autorka potrafi zaskoczyć, a niektóre wydarzenia naprawdę zmieniają nasze spojrzenie na poznane wcześniej postacie. Szczególnie rodzinne tajemnice i sytuacje, w których bohaterowie muszą zmierzyć się z konsekwencjami cudzych decyzji, dodają tej historii charakteru. Dla kogo będzie to dobra propozycja? Przede wszystkim dla osób, które lubią fantasy z królewskim klimatem, aranżowanymi małżeństwami i bohaterami uwikłanymi w rodzinne konflikty. Jeśli cenicie sobie historie, w których relacje budują się powoli, a fabuła daje przestrzeń na poznanie postaci i ich motywacji, Valland może okazać się strzałem w dziesiątkę. Jeśli natomiast szukacie dynamicznej opowieści, w której co chwilę coś wywraca wszystko do góry nogami, możecie poczuć pewien niedosyt. Nasze odczucia są więc dość mieszane. Nie była to historia, która od pierwszych stron porwała nas bez reszty, ale też nie możemy powiedzieć, że nie miała nam nic do zaoferowania. Zakończenie pokazało, że autorka ma jeszcze sporo asów w rękawie, dlatego jesteśmy ciekawe, w jakim kierunku rozwinie się ten świat. A teraz jesteśmy ciekawe was! Wolicie fantasy, w którym akcja pędzi na złamanie karku, czy takie, które pozwala spokojnie zanurzyć się w świecie bohaterów? Dajcie znać w komentarzach!
Recenzja: Bookparadise.pl , Natalia Zaczkiewicz
📖✨„Valland. Przeklęta krew” Natalii Muniowskiej zabiera nas za królewskie mury, gdzie małżeństwo nie jest początkiem romantycznej historii, lecz elementem politycznej układanki. Alecsey ma odziedziczyć koronę, Leanne ma uratować swoją ojczyznę. Oboje dostają więc jasno wyznaczone role, problem w tym, że żadne z nich nie jest wyłącznie pionkiem na planszy. I właśnie ten konflikt między tym, czego się od nas oczekuje, a tym, czego sami pragniemy, wydał mi się w tej historii najciekawszy. 👑 Początek nie był dla mnie łatwy. Potrzebowałam trochę czasu, żeby odnaleźć się w świecie Vallandu i przyzwyczaić do liczby postaci, wydarzeń oraz informacji, które pojawiają się po drodze. Później jednak historia zaczęła coraz mocniej przyciągać moją uwagę. Zwłaszcza wtedy, gdy okazało się, że za pozornie prostymi decyzjami bohaterów kryje się znacznie więcej. A tego „więcej” tutaj zdecydowanie nie brakuje. 🗝️ Sekrety, rodzinne tajemnice, polityczne rozgrywki, nieoczywiste relacje i kolejne odkrycia sprawiają, że trudno założyć, dokąd właściwie zmierza fabuła. Kilka razy byłam naprawdę zaskoczona, choć momentami miałam też wrażenie, że tych zwrotów akcji jest już tak dużo, że chciałabym na chwilę zatrzymać historię i po prostu spokojnie przetrawić to, co właśnie się wydarzyło. 😅 Najwięcej emocji wzbudzili we mnie jednak bohaterowie. Alecsey, rozdarty pomiędzy własnymi pragnieniami a rolą przyszłego króla, zdecydowanie łatwiej zdobył moją sympatię. Leanne natomiast nie zawsze potrafiłam zrozumieć i niejednokrotnie jej decyzje wystawiały moją cierpliwość na próbę. 🙈Podobało mi się za to, że nie wszystkie relacje zostały poprowadzone w oczywisty sposób. Niektóre z nich potrafią naprawdę zaskoczyć i sprawiają, że zaczynamy patrzeć na bohaterów z zupełnie innej perspektywy. Mam też wrażenie, że „Valland” jest książką, która bardziej smakuje w miarę czytania niż od pierwszych stron. Potrzebuje chwili, żeby rozłożyć przed nami swoje karty. Nie każdy wątek wybrzmiał dla mnie tak mocno, jak mógł, a niektóre elementy chciałabym zobaczyć szerzej, ale jednocześnie nie mogę odmówić tej historii pomysłowości. I jeszcze jedno, to debiut. A jak na debiutancką powieść, autorka zdecydowanie nie bała się rozmachu. 👀 Czy „Valland” mnie zachwycił? Nie powiedziałabym. Czy sprawił, że chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej? Zdecydowanie. To książka dla tych, którzy lubią, kiedy pod królewską koroną kryją się rzeczy, o których lepiej nie mówić głośno, a za jednym sekretem czeka następny. 👑🩸
Recenzja: Mol_nad_molami, Czajkowska Sylwia
Kolejne piękne wydanie w moich łapkach! "ᴠᴀʟʟᴀɴᴅ. ᴘʀᴢᴇᴋʟęᴛᴀ ᴋʀᴇᴡ" to całkiem ciekawy debiut od Natalii Muniowskiej. Debiut, który ma trochę minusów (a która książka ich nie ma?), ale pomimo to czyta się go DOBRZE. Sekrety, intrygi, dworska etykieta i aranżowane małżeństwo dla sojuszu... Czy coś w takim zestawieniu może pójść nie tak? Zdecydowanie tak! Największą wadą #vallandprzekletakrew jest kreacja postaci samej głównej bohaterki... Nie polubiłam się z Leanne, jej zachowanie absolutnie nieadekwatne do hierarchii, w jakiej się znajduje. Jedno mówi, drugie robi, a trzeci zarzuca wszystkim wokół. 🫣 Wątek romantyczny dziwny... Coś jest, później tego nie ma tylko po to, żeby na koniec zwalić z nóg. Zakończenie otwarte... Czyżby szykowała się kontynuacja? „𝐖𝐢𝐞𝐝𝐳𝐚 𝐣𝐞𝐬𝐭 𝐣𝐚𝐤 𝐦𝐢𝐞𝐜𝐳. 𝐃𝐨𝐩ó𝐤𝐢 𝐧𝐢𝐞 𝐧𝐚𝐮𝐜𝐳𝐲𝐬𝐳 𝐬𝐢ę 𝐣𝐞𝐣 𝐮ż𝐲𝐰𝐚ć, 𝐧𝐢𝐞 𝐰𝐲𝐜𝐡𝐨𝐝ź 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐝 𝐬𝐳𝐞𝐫𝐞𝐠, 𝐛𝐨 𝐦𝐨ż𝐞𝐬𝐳 𝐬𝐢ę 𝐬𝐤𝐚𝐥𝐞𝐜𝐳𝐲ć”. Wątek LGBT poprowadzony dobrze! Przyczepić muszę się jednak do więzów rodzinnych, jakie zostały tu dodane... Szkoda, bo to mi zgrzytało. Styl pisania Muniowskiej miły dla oka, a ilość zwrotów akcji, jaki nam zaserwowała... Powalająca!
Recenzja: ami.like.bookd, Sycz Amelia
4/⭐⭐⭐⭐⭐ Hejka! Przychodzę do Was dzisiaj z recenzją książki „𝓥𝓪𝓵𝓵𝓪𝓷𝓭. 𝓟𝓻𝔃𝓮𝓴𝓵𝓮𝓽𝓪 𝓴𝓻𝓮𝔀” autorstwa Natalii Muniowskiej. „𝓥𝓪𝓵𝓵𝓪𝓷𝓭. 𝓟𝓻𝔃𝓮𝓴𝓵𝓮𝓽𝓪 𝓴𝓻𝓮𝔀” to historia opowiadająca o królewskim świecie, a fabuła skupia się wokół księcia Alceseya z królestwa Valland oraz księżniczki Leanne z Artonn. Oboje stają przed koniecznością zawarcia aranżowanego małżeństwa, aby uratować swoje królestwa przed licznymi najazdami. Podczas czytania moją uwagę szczególnie przykuł styl pisania autorki. Od samego początku da się zauważyć, że Natalia stara się pokazać, jak w dawnych czasach żyła rodzina królewska. Bohaterowie posługują się starodawnym językiem, ale jest on na tyle przystępny, że bez problemu można wszystko zrozumieć. Chodzą na polowania, jeżdżą konno, zasiadają do uczt i rad, uczą się władać mieczem i nie tylko. Jestem również pod wrażeniem tego, jak autorka przedstawia problemy królestwa. Pokazuje nam, że życie królewskie wcale nie jest tak kolorowe, jak mogłoby się wydawać. „𝓥𝓪𝓵𝓵𝓪𝓷𝓭” czytało mi się naprawdę przyjemnie. Co prawda na początku nie mogłam do końca wkręcić się w fabułę, ale później nie miałam już ochoty odkładać książki. Natalia nie raz zaskoczyła mnie licznymi plot twistami, brutalnymi wydarzeniami oraz problemami rodzinnymi. Autorka opisuje to w taki sposób, że nie raz musiałam po prostu pochodzić po pokoju, bo byłam w szoku po tym, co właśnie wydarzyło się w książce. Kocham sposób, w jaki Natalia stworzyła swoich bohaterów. Leanne nadała charakteru, temperamentu, pewności siebie i odrobiny arogancji. Jednak w chwilach słabości pokazywała również swoją delikatniejszą stronę i to uwielbiam w niej najbardziej. Nie podobało mi się jednak to, jak traktowała Alceseya. Momentami było to naprawdę toksyczne. Nie próbowała nawet się z nim zaprzyjaźnić, tylko ciągle szukała kolejnego powodu, żeby jeszcze bardziej go znienawidzić. Z Alceseyem było natomiast zupełnie inaczej. Był delikatny, ale w ważnych momentach potrafił pokazać swoją siłę i stanowczość. Uwielbiam to, że autorka nie przedstawiła go jako typowego księcia, który uwielbia polowania i potrafi wszystko. Pokazała go z zupełnie innej strony, co bardzo mi się spodobało. W niektórych momentach postępował pochopnie, jednak nie bagatelizował żadnej sprawy dotyczącej Averfall. Mogę nawet powiedzieć, że tym mi zaimponował, ponieważ potrafił troszczyć się zarówno o mieszkańców miasteczka, jak i o zwierzęta. Zdecydowanie nie żałuję przeczytania tej historii. Myślę, że za jakiś czas chętnie do niej wrócę. Polecam „𝓥𝓪𝓵𝓵𝓪𝓷𝓭. 𝓟𝓻𝔃𝓮𝓴𝓵𝓮𝓽𝓪 𝓴𝓻𝓮𝔀” każdej osobie, która uwielbia fantastykę i królewskie klimaty. Autorka bardzo dobrze wykreowała cały świat i uważam, że naprawdę dobrze będziecie się przy tej historii bawić. W książce cały czas coś się dzieje, więc na pewno nie będziecie się nudzić. Na sam koniec chciałabym jeszcze raz pogratulować Natalii tak wspaniałego debiutu. Do następnego!
Recenzja: Zaczytana_przy_winie, Górowska Joanna
Alecsey ciągle liczy, że znajdzie prawdziwą miłość. Niestety jego despotyczny ojciec, król Valland, podjął decyzję za niego. W ramach sojuszu następca tronu ma poślubić księżniczkę Leanne z Artonn, której jeszcze dotąd nie poznał. Ona też nie marzy o tym małżeństwie, ale wie, że to najlepszy sposób na zapewnienie jej krajowi bezpieczeństwa. Z początku darzy księcia tylko nienawiścią, ale stopniowo zaczynają odczuwać przyciąganie. Mimo że nie jest to miłość, każde z nich czuje, że muszą spełnić swój obowiązek. Ta książka naprawdę mnie zaskoczyła i chociaż miałam nikłe podejrzenia, to realnie nie spodziewałam się kierunku, w którym się rozwinęła. To było naprawdę duże zaskoczenie. Po nazwach państw spodziewałam się, że to będzie fantasy. Jednak w zasadzie to na tym kończy się nierealność książki, bo większą część zajmuje dworskie życie, tamtejsze intrygi oraz uczucia. Sam romans w książce był chyba jednak największym zaskoczeniem, bo był zupełnie nieoczywisty. Nie powiem tu nic więcej, żeby nie spoilerować, ale muszę przyznać, że był nieoczekiwany, a przez to dużo ciekawszy i bardziej angażujący. Pierwsza część książki była mocno wprowadzająca w świat - dość statyczna i miała dużo opisów. Nie nudziłam się, ale trochę brakowało mi akcji. W drugiej połowie działo się dużo więcej i było znacznie więcej zaskoczeń, intryg i zwrotów akcji. A samo zakończenie było dla mnie bardzo emocjonalne. Książka kończy się kilkoma niewiadomymi i jestem bardzo ciekawa, jak autorka pociągnie tę historię w kolejnych częściach. W książce bardzo podobało mi się dużo wątków i postaci pobocznych, tak jak historia kowala czy postać Emleya. Książka była trochę bardziej statyczna, niż liczyłam, ale zaciekawiła mnie i uważam to za dobre otwarcie serii. Z chęcią sięgnę po kontynuację, bo jestem bardzo ciekawa, jak dalej potoczą się losy bohaterów.
Recenzja: book media, Brych Kinga
Okej, tego zakończenia całkowicie się nie spodziewałam. Właśnie skończyłam czytać i nie wiem co mam tutaj napisać. Bo z jednej strony jest pustka, a z drugiej myśli przelatujące jedna za drugą. Zacznę więc od tego, że plot twisty, które wychodziły raz za razem szokowały mnie coraz bardziej, spodziewałam się czegoś innego, jednakże to co dostałam sprawiło, że na pewno będę wracać myślami do tej historii. Ciężko było mi się zbierać do czytania „Vallandu”, aczkolwiek jak już to zrobiłam nie potrafiłam się od niego oderwać. Stąd moja pewność, że kiedy już po tą książkę sięgnięcie to odłożycie ją dopiero po przeczytaniu. Ten tytuł jest przesiąknięty tajemnicami, które powoli zostają odkrywane. Sam klimat i świat przedstawiony naprawdę mi się podoba, uwielbiam czytać pozycje, w których pojawia się ród królewski. Jak to jest, że zawsze umiera twój ulubiony bohater? Nie chcę mówić dużo, aby wam nie zaspojlerować, jednak pokochałam pewną postać - zawsze kiedy się pojawiła parskałam śmiechem, dzięki wypowiadanym przez nią słowom. Kibicowałam jej, aby odnalazła szczęście i kiedy w końcu wszystko miało się ułożyć, poświęciła siebie, by uratować bliską jej osobę - czyn godny podziwu i szacunku. Podczas czytania towarzyszących mi emocji było sporo. Począwszy od parskania śmiechem, poprzez wpływający na policzki róż, kończąc na łzach wolno spływających po policzkach. Jeśli chodzi o bohaterów to niestety Leanne ogromnie mnie irytowała w drugiej połowie książki - chciałaby być królową, a jednak myśli tylko o sobie i swoich zmartwieniach. Pragnęła mieć czas na rozpacz, ale po chwili chce ukazać “swoją wyższość” nad innymi. Jej zachowanie jest bardzo sprzeczne ze sobą i zastanawiam się czy od pierwszych stron taka była, a ja to ignorowałam. Całkowicie zgadzam się ze słowami Lottie: “Mówisz jedno, potem robisz zupełnie coś innego i jeszcze masz do wszystkich pretensje.” Przechodząc do Alescey’a - od początku czułam chemię pomiędzy nim a Emley’em i potajemnie liczyłam, że coś w ich relacji się zmieni. Jednak, aby się przekonać czy do czegoś doszło musicie sami zapoznać się z lekturą. Od pierwszych stron większość bohaterów widziała w nim coś kruchego, nie wartego choćby obrobimy uwagi, jednak ja go polubiłam, może nawet zobaczyłam w nim jakiś kawałek siebie. Chciałam jeszcze zauważyć, iż na początku książki pojawiało się sporo powtórzeń, jednak im dalej czytałam tym mniej ich zauważałam. ⭐⭐⭐,5/⭐⭐⭐⭐⭐
Recenzja: Moon.jak.ksiezyc, Niewiadomska Julia
Po okładce spodziewałam się miałkiej młodzieżówki. Moje zaskoczenie było niesamowite, kiedy otrzymałam bardzo dobrze skonstruowaną, wielowątkową powieść, która wciągnęła mnie od pierwszych stron. Zacznę od samego świata: jest prosty. Nie znajdziemy tutaj nie wiadomo jakich ras, miliona rodów i nazw, w których trudno byłoby się nam połapać. Prosty świat. Miecz, rycerstwo, arystokracja. Surowe fantasy, kojarzące mi się z czystym średniowieczem i właśnie czegoś takiego od dawna mi brakowało. Alecsey, to młody książę z królestwa Valland. Przed obowiązkiem zwykle stawiał zabawę, wymykanie się do karczm i zerkanie na urodziwe panny. Tylko obowiązek w końcu się o niego upomniał, a imię nosił Leanne. Właśnie to z księżniczką o tym olśniewającym imieniu, nasz Alec ma się ożenić. Dzięki takiemu aranżowanemu małżeństwu Valland połączyłby sojusz z królestwem Artonn. Tylko czy takie związki maja realną szansę na rozkwit uczucia? Czy mimo obustronnej niechęci młodych uda im się dojść do jakiegokolwiek porozumienia? Przyznaje, że bohaterowie czasami robili głupotki, ale nie były one irytujące. Raczej sprawiały, że na ustach pojawiał mi się pobłażliwy uśmiech. Rozwój postaci oraz fakt, że niektóre dynamiki między bohaterami osnute były nieufnością ; wszystko to sprawiło, że historia nie sprawiała wrażenia płytkiej, a bardzo solidnie rozbudowanej. Wątek miłosny natomiast stanowił ogromne, pozytywne zaskoczenie. Nie był oczywisty, a dzięki temu czytałam go z wypiekami na twarzy. Na pewno przeczytam kolejne książki autorki i mam nadzieję, że zakończenie sugeruje (tak, jak mi się wydaje) kolejny tom tej elektryzującej historii!
Recenzja: brokatowe.strony, Tomiak Karolina
Recenzja: Jest to książka, która od pierwszych stron bardzo mnie wciągnęła. Historia Alekseya, którego przyszłość zostaje z góry zaplanowana przez ojca, szybko okazuje się o wiele bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać. Z każdym kolejnym rozdziałem pojawiają się nowe sekrety, intrygi i pytania, na które chciałam jak najszybciej poznać odpowiedź. . Najbardziej urzekł mnie klimat tej historii. Pałacowe otoczenie, królewskie tajemnice i ciągłe napięcie tworzą naprawdę wyjątkową atmosferę. Podobało mi się również to, że bohaterowie mają własne charaktery, motywacje i tajemnice, przez co nie zawsze łatwo było przewidzieć ich kolejne decyzje. . Autorka świetnie buduje napięcie i kilka razy udało jej się mnie zaskoczyć. Fabuła jest pełna zwrotów akcji, a im więcej czytałam, tym bardziej chciałam odkryć, co tak naprawdę dzieje się w Valland. Zakończenie zdecydowanie pozostawiło mnie z niedosytem i masą pytań. To historia, która dostarczyła mi wielu emocji i na długo została w mojej głowie.
Recenzja: atejka7, Nosal Natalia
Osobiście dawno nie sięgałam po żaden debiut, choć kiedyś robiłam to z dużą regularnością. Natalia Muniowska wkracza na rynek wydawniczy z powieścią "Valland. Przeklęta krew" i trzeba przyznać, że jak na pierwszą książkę to wyszła jej całkiem udana. Fabuła z pozoru wydaje się prosta. W tytułowym królestwie poznajemy głównego bohatera, księcia Alecseya, na którym ojciec wymusza małżeństwo z księżniczką Leanne z sąsiedniego państwa. Dla dziewczyny to również niechciany układ, jednak jest gotowa ulec, by chronić swoją militarnie zagrożoną ojczyznę i przypieczętować ratunkowy sojusz. Choć oboje młodzi decydują się poświęcić w imię dobra własnych ludów, szybko okazuje się, że nic tu nie będzie łatwe, a za każdym rogiem czają się spiski i tajemnice. Co z tego wyniknie? Tego dowiecie się już z lektury. To, co zachwyca od pierwszych chwil, to niezwykle dopracowane wydanie - z przyciągającą wzrok grafiką, barwionymi brzegami, playlistą i całą dopieszczoną otoczką. Wewnątrz czeka opowieść pełna intryg, spisków i rodzinnych sekretów. Postacie są różnorodne i ciekawe, choć do samej Leanne nie zdołałam się przekonać aż do samego końca, głównie przez rozbieżność między jej myślami i słowami a czynami. Subtelny wątek miłosny nie przyćmiewa reszty wydarzeń, warto jednak dodać, że książka cechuje się poprawnością polityczną w stylu produkcji Netflixa, co nie każdemu musi odpowiadać. Choć pierwsze pół książki zdecydowanie podobało mi się bardziej niż dalsza część to zwieńczenie historii wypada naprawdę intrygująco, zostawiając szeroko otwartą furtkę do kontynuacji - zarówno w kwestiach osobistych relacji bohaterów, jak i napiętej sytuacji politycznej w obu krajach.
Recenzja: zacytana_gabi, Wesołowska Gabriela
Na początku książki poznajemy Alecseya, który jest księciem i ma wziąć zaplanowany przez ojca, dla sojuszu, ślub. Chłopak wie, że nie może zmienić swojego losu, ale czy na pewno wszystko potoczy się bez problemu? Bardzo podobał mi się styl, jak i słownictwo autorki. Jestem naprawdę pod wrażeniem poziomu napisania tej książki. Mimo tego czyta się ją, jakby się przez nią płynęło. Historia była wciągająca, a autorka bardzo dobrze budowała napięcie i sprawiała, że cały czas chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej. Motyw aranżowanego małżeństwa był dobrze zrobiony, a tajemnice krążące zarówno nad rodziną, jak i nad królestwem Valland, dodawały tej książce ciekawości i takiego mrocznego, niepewnego klimatu. Bo mimo że ta książka miała być o aranżowanym małżeństwie, to tajemnice przejęły nad nią kontrolę. Nie ukrywam, moim zdaniem było to bardzo dobre, bo przez to książka wciągnęła mnie jeszcze bardziej. I zaszokowała tak, że nadal nie przestaję o niej myśleć. Bardzo podobała mi się również atmosfera tej historii. Była taka duszna, pałacowa i pełna napięcia. Jak już wspominałam, ta książka jest pełna klimatu. Przez to miałam wrażenie, że mimo iż czytam tę historię, postacie i tak żyją własnym życiem, a gdzieś w tle czają się kolejne intrygi. Cały czas dzieje się coś, o czym nie wiemy, a każda decyzja bohaterów może mieć swoje konsekwencje. Polityczne intrygi, rodzinne tajemnice i oczekiwania, które były na nich nakładane. Po prostu bomba! 🔥 Co do postaci Alecsey był moim ulubieńcem razem z Coltonem. Jego postać była dobrze wykreowana i zachęcała do poznania go. Niby zagubiony, płaczący nad swoim losem chłopak, ale tak naprawdę ktoś, kto potrzebował zrozumienia. I ja go rozumiałam. Cały czas ktoś decydował, co ma robić i mówić, a on w swojej dobroci i posłuszeństwie spełniał te oczekiwania. I to w jego osobie było smutne, bo zamiast wsparcia od najbliższych dostawał tylko oczekiwania co do posłuszeństwa i wykonywania poleceń, jakie mu dano. Może dlatego jego stanowcze momenty i wybuch tak bardzo mi się podobały, bo czułam, że wtedy jest prawdziwy. Ta jego sprzeczność w tym wszystkim również bardzo mi się podobała. A końcowa przemiana? Bardzo na plus. Za to Leanna mnie irytowała. Miała trochę dobrych momentów, ale nie była moją ulubioną postacią i czułam, że niekiedy zachowuje się jak dziecko i do końca nie wie, czego chce. Bardzo podobało mi się, jak jej młodsza siostra wszystko jej później wygarnęła. Bo mnie również denerwowały jej egoistyczne powody i uważanie siebie za pępek świata. Rozumiałam, że nie chciała tego małżeństwa, ale przez swój egoizm nie dała mu nawet cienia szansy na to, że może ono się udać i że wraz z Alecseyem mogą się dogadać. Nie mogę też nie wspomnieć o Emleyu. Niby na początku irytujący, pewny siebie dupek, ale tak naprawdę za tą maską skrywał coś innego również zagubionego, wystawionego na świat chłopca. I dlatego, kiedy go zrozumiałam, stał się wraz z Alecseyem i Coltonem moją ulubioną postacią. Nawet chyba wyżej niż Colton, bo on jako jedyny naprawdę rozumiał Alecseya. Historia przedstawiona w tej książce kompletnie mnie zaskoczyła i zmiażdżyła. Jest to naprawdę dobra książka, która na pierwszy rzut oka nie jest taka, jak się wydaje. Intrygi dworskie, plot twisty i nieoczekiwany koniec sprawiły, że cały czas byłam zaskakiwana. Czytając, masz wrażenie, że wiesz, co się stanie, ale tak naprawdę jesteś w kompletnym błędzie, bo autorka zrobiła nieprzewidywalny rollercoaster, który cały czas zaskakuje i porwał moje serce. Ta historia naprawdę mną zawładnęła i sprawiła nawet, że płakałam. Bo to, co się tam działo, nie mieściło mi się w głowie. Były momenty, że odkładałam książkę i pytałam w pustą przestrzeń dlaczego? I jak?. A koniec… Nie wybaczę tego epilogu autorce, bo to grzech zostawiać czytelnika z taką niewiadomą. 😭 Podsumowując, ta książka jest po prostu warta przeczytania i będę ją zawsze polecać. Bo to, jakie dobre to było! Dworskie intrygi, szokujące zwroty akcji i koniec, który pozostawia z niewiedzą i niedopowiedzeniami, sprawiają, że ta historia nie zasługuje na nic innego jak 5/5 ⭐. Była to melancholijna, taka jesienna, dworska i po prostu dobra książka. ⭐ A nawet więcej, bo u mnie historia Alecseya zostanie w sercu. I mam nadzieję, że Was również tak zachwyci jak mnie. ❤️
Data wydania ebooka często jest dniem wprowadzenia tytułu do sprzedaży i może nie być równoznaczna
z datą wydania książki papierowej. Dodatkowe informacje możesz znaleźć w darmowym fragmencie.
Jeśli masz wątpliwości skontaktuj się z nami [email protected].
Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.