Spis treści książki
Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.
5.7/6 Opinie: 3
ePub
Mobi
Dawno temu w małej wiosce u stóp góry Bukhansan żyła dziewczyna. Nocą była dzieckiem jak każde inne. Miała młodą twarz, jej oczy świeciły, a dłonie jeszcze nie znały ciężaru pracy. Lecz kiedy promienie słoneczne dotykały jej skóry, dziecko znikało, a na jego miejscu stawała stara kobieta, o plecach pamiętających dziesiątki lat. Do dziś, gdy w Korei słońce świeci wysoko na niebie, niektórzy mieszkańcy wspominają historyjkę o podwójnej kobiecie, która zawsze była sama.
Hye-jin wiedzie nietypowe życie. Za dnia osiemdziesięcioczterolatka, nocą powraca do swojej prawdziwej postaci dwudziestokilkuletniej dziewczyny. W starszej wersji jest sprzątaczką na komisariacie policji, w młodszej Młoda Hye-jin funkcjonuje w cieniu klątwy, która pozbawiła ją rodziców, a także szans na zdobycie wykształcenia i podjęcie porządnej pracy.
Kiedy w ręce charyzmatycznego policjanta Kanga Beot-seoka trafia tajemnicza paczka z naszyjnikiem, życie Hye-jin się zmienia. Okazuje się, że naszyjnik łączy jej rodzinę ze sprawą zaginięć młodych kobiet, nad którą pracuje Kang. Jakie konsekwencje będzie to miało dla obu postaci Hye-jin?
Marta Żurawska - na co dzień studiuje historię i filologię polską. Od rzeczywistości skutecznie odciągają ją trzy rzeczy: Londyn, lata osiemdziesiąte i powieść Ogniem i mieczem. Jest miłośniczką mleka z kawą i kina. Gdy odkrywa ciekawego aktora, od razu zapoznaje się z całą jego filmografią. Czyta głównie romanse i biografie, a jeśli sięga po kryminał, to tylko autorstwa Jo Nesbø. Rysuje po książkach – ku przerażeniu niektórych czytelników.
Wcześniej znana czytelnikom jako fantasma.
Weryfikacja opinii następuję na podstawie historii zamówień na koncie Użytkownika umieszczającego opinię.
5.7
6
O rany ale mam ciarki!! Mimo, że książkę przeczytałam parę godzin temu to i tak czuję się dokładnie jak wtedy. Przez całą książkę siedziałam jak na szpilkach i zastanawiałam się czym może mnie autorka zaskoczyć. Ponadto z tyłu miałam w głowie obraz jak Marta skończyła swoją książkę, więc to napięcie sięgało już czasem naprawdę wysoko. Zakończenie wbiło mnie w fotel do takiego stopnia, że nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić gdy już skończyłam. Dosłownie patrzyłam się na książkę z szokiem i mogło minąć tak parę minut. Zdecydowanie polecam!!
6
Recenzja Dwa Oblicza Hye-jin Marta Żurawska Na początku nie miałam dużych oczekiwań wobec Dwoch Oblicz Hye-jin, ponieważ jest to debiut Marty Żurawskiej i nie wiedziałam, czego się spodziewać. Myślałam, że będzie to spokojna młodzieżowka, a kompletnie nie spodziewałam się tak mocnych motywow i tylu tajemnic. Hye-jin, ktora nocą jest dwudziestosiedmiolatką, a za dnia starszą Panią Nam, oraz Kang Beot-seok, były lider gangu Krwawej Wiśni, a obecnie detektyw, tworzą naprawdę intrygujący duet. Im bardziej historia się rozkręcała, tym więcej tajemnic i wydarzeń wychodziło na jaw, przez co coraz trudniej było odłożyć książkę. Zakończenie kompletnie zmiotło mnie z planszy i do teraz zastanawiam się, jak Marta wpadła na taki pomysł. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, że udało jej się zmieścić tak rozbudowaną historię w zaledwie 245 stronach. Jako recenzentka pierwszej książki Marty mogę powiedzieć, że jestem z niej cholernie dumna tak dobry debiut to naprawdę coś wielkiego! Jeśli lubicie Koreę, tajemnice, obsesję, śledztwa, morderstwa i powrot do przeszłości, koniecznie sięgnijcie po tę książkę, bo gwarantuję Wam prawdziwy rollercoaster emocji!
5
Dwa oblicza Hye-jin to przede wszystkim kawał świetnej, klimatycznej literatury. To doskonały przykład tego, jak powinien wyglądać dobry debiut. Pozornie jest to historia łącząca zagadkę kryminalną z wątkiem a la romantycznym, ale w drugiej warstwie tekstu jest to przede wszystkim opowieść o samotności w obliczu rzeczy, na ktore nie masz wpływu. Nad głowną bohaterką ciąży klątwa. Można aż pokusić się o parafrazę klasyka: za dnia szkaradą, nocą zaś pięknością. Hye-jin jest kobietą o dwoch twarzach, ktorą los splata z Kangiem Beot-seokiem, detektywem z kryminalną przeszłością, prowadzącym śledztwo w sprawie brutalnych zabojstw kobiet. Historia rozgrywa się w Korei i już od pierwszych stron widać ten specyficzny klimat: koreańską hierarchię, duszny komisariat czy parki z kwitnącą wiśnią. Autorka operuje bardzo plastycznym, filmowym stylem, przez co opisy przestrzeni, zapachow, parującej kawy czy jedzenia sprawiają, że człowiek od razu przenosi się do tego świata, mając wrażenie, że sam jest obserwatorem tych wydarzeń. Styl narracji został wybrany idealnie do tego typu prozy, co powoduje, że czytelnik sam może poczuć się bohaterem koreańskiej dramy, a nie tylko czytać relację z miejsca przestępstwa. Wierność etykiecie językowej i zwroty typu detektywie Kang czy pani Nam świetnie budują azjatycki dystans oraz szacunek. Z drobnych rzeczy, ktore mnie zaskoczyły podczas lektury, to dobor typowo męskich imion dla zmarłych kobiet, kojarzonych z popularnymi aktorami (Lee Min-ho i Park Ji-hoon), co potrafiło na moment wybić z rytmu, ale oceniam to jako szczegoł na tle całości. Choć prog wejścia nie jest wysoki, to czytelnikom, ktorzy mieli już styczność z koreańską kulturą, na pewno będzie po prostu łatwiej zrozumieć np. co dokładnie jedzą bohaterowie czy czym jest napoj w zielonej butelce. To, na co najbardziej należy zwrocić uwagę w tej książce, to relacje, ktore nie są budowane w trzy dni. Wątek kryminalny stanowi oś fabuły, ale w mojej opinii pozostaje drugorzędny, ustępując miejsca samej psychologii bohaterow. Relacja między Hye-jin a detektywem Kangiem jest przykładem prawdziwego, przemyślanego i powolnego budowania zaufania, w ktorym napięcie rodzi się z najmniejszych gestow, spojrzeń i niewypowiedzianych słow aż do samego końca. Prawdziwym emocjonalnym sercem tej historii jest jednak więź Hye-jin z... nią samą. Autorka ma bardzo bogaty styl i potrafi świetnie budować złożone zdania, co zdecydowanie wyrożnia tę książkę na tle wielu prostych historii. Widać tu ogromną dbałość o słowo, ktora buduje ten klimat, w ktorym czuć każdy zapach parzonej kawy czy niedopitych butelek soju. Czuć zarowno te kwitnące kwiaty, jak i brud mieszkania czy cierpienie Hye-jin. Jednak piękny styl nie zawsze idzie w parze z ergonomią czytania. Przez dużą gęstość i specyficzny rytm tempo lektury momentami spada. Zamiast płynąć przez fabułę, mozg momentami potyka się na konstrukcjach w stylu gdy jednak tylko, co wymaga sporego wysiłku poznawczego. Na początku szczegołowe opisywanie każdej czynności odbierałam trochę jak plan wydarzeń, ale z czasem pomogło mi to wczuć się w ten filmowy klimat. Od drugiej połowy książka wyraźnie przyspiesza: albo zmienia się tam typ narracji, albo człowiek po prostu przyzwyczaja się do sposobu pisania. Niemniej jednak warto zwrocić uwagę, jak dobrze technicznie pisze autorka. Takiego debiutu ze świecą szukać. Sam plot twist to definicja zwrotu akcji na miarę oscarowego filmu. To, jak autorka poprowadziła końcowkę i zagrała na zaufaniu bohaterow, zasługuje na ogromne uznanie. Jest mi po ludzku cholernie przykro przez to, jak to się skończyło, ale od strony konstrukcji fabuły było to genialne posunięcie. Największą wadą tej pozycji jest to, że jest za krotka. Zmieszczenie takiej historii na zaledwie 240 stronach sprawia, że zamknięcie głownego wątku następuje zbyt gwałtownie. Choć wątki są domknięte, to człowiek czuje po prostu ogromny niedosyt. Aż prosiło się o rozwinięcie charakterow pobocznych postaci oraz domknięcie i epilog z punktu widzenia drugiego bohatera i tego zabrakło mi najbardziej. Nie będę kłamać, że jest to historia na jeden wieczor, bo na jeden wieczor byłoby jej po prostu szkoda. Mimo uwag co do ergonomii tekstu w pierwszej części książki i niedosytu na końcu, to bardzo dojrzały i udany debiut. Komu polecam tę książkę? Zdecydowanie miłośnikom koreańskich dram, autorkom slow burnow i każdemu, kto chce zobaczyć, jak powinien wyglądać dobrze napisany debiut. W życiu nie miałam tak, żebym czytając książkę, widziała przed oczami gotowy film. Marcie Żurawskiej się udało to zrobić. Naprawdę warto docenić tę pozycję.
Recenzja: zaczytania , Miziołek Anna
✨️Kto i za co pokocha? Ta książka spodoba się fanom literatury koreańskiej, bo choć autorką jest Polka, to doskonale utrzymuje klimat powieści azjatyckiej. Taka dziwna atmosfera, na pozór spokojna, a wypełniona napięciem, hermetyczność i dziwność - to, jak dla mnie, cechy książek zarówno japońskich, jak i koreańskich. Pokocha każdy, kto lubi sięgać po debiuty i to debiuty udane, bo „Dwa oblicza Hye-jin” to naprawdę wciągająca historia. Łączy motywy legendy koreańskiej, kryminalnego śledztwa, a nawet wplata między nie ekscentryczny, niejednoznaczny wątek romantyczny. I to wszystko ze sobą świetnie współgra. ✨️Czy ja pokochałam? Polubiłam, tak. Wciągnął mnie wątek zaginionych dziewczyn oraz samo śledztwo. Autorka wpadła też na świetny pomysł zrobienia z jednej bohaterki dwóch: za dnia 84-latki, a w nocy - dwudziestokilkuletniej dziewczyny. Fajny powiew świeżości i pomysł, którego jeszcze nigdy nie spotkałam w książce. Wątek romantyczny między Hye-jin i Kangiem jest pełen chemii, ale też ma w sobie coś nieoczywistego, coś, co sprawia, że miałam poczucie, iż ta relacja nie ma prawa zakończyć się happy endem. Jak się zakończyła naprawdę? Oczywiście, że tego nie zdradzę! ✨️Czy polecam? Pewnie! Tę historię pochłania się w tempie ekspresowym i mimo swojej małej objętości (240 stron) mieści w sobie ciekawą i angażującą akcję. I warto jeszcze docenić fakt, iż jest to debiut, w mojej ocenie bardzo udany. Jeśli lubisz motyw klątw, śledztwa kryminalnego, a do tego chętnie sięgasz po literaturę azjatycką, to myślę, że odnajdziesz się w tej historii. ✨️O czym jest? U stóp góry Bukhansan od lat krąży opowieść o dziewczynie, która po wschodzie słońca staje się osiemdziesięcioczteroletnią kobietą, a nocą odzyskuje postać dwudziestokilkuletniej Hye-jin. Życie obu jej wersji zmienia się, gdy w ręce policjanta Kanga Beot-seoka trafia tajemniczy naszyjnik, łączący rodzinę Hye-jin ze sprawą zaginięć młodych kobiet. Wkrótce przekonuje się, że klątwa, z którą żyje od lat, skrywa znacznie więcej tajemnic, niż mogła przypuszczać.
Recenzja: Nyxbook, Bogurska Lena
Nie spodziewałam się, że ta książka może mi się aż tak spodobać. Nawet nie wiem, kiedy minęła mi każda strona. Byłam tak wciągnięta, że naprawdę czytałam na jednym wdechu, więc nawet nie zauważyłam, kiedy dotarłam do końca. Dawno żadna historia nie pochłonęła mnie aż tak bardzo. Z każdą kolejną stroną coraz bardziej chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej, a odłożenie książki na chwilę graniczyło z cudem. To jedna z tych historii, przy których kompletnie traci się poczucie czasu i po prostu TRZEBA czytać dalej. Mimo że książka miała pewne niedociągnięcia, a właściwie kilka niedoskonałości, które nie do końca ze sobą współgrały, zaczęłam je dostrzegać dopiero po przeczytaniu. W trakcie lektury kompletnie mi nie przeszkadzały byłam tak wciągnięta w historię, że nie analizowałam każdego szczegółu, tylko po prostu chłonęłam kolejne strony. To nie są takie, wiecie, błędy, które przeszkadzają w czytaniu albo sprawiają, że nagle przestajecie czerpać przyjemność z historii. Bardziej chodzi o drobne niedociągnięcia czy sytuacje, nad którymi zaczęłam się zastanawiać dopiero po przeczytaniu. Przykładowo zastanawiało mnie, jak to możliwe, że starsza pani pracuje na komisariacie bez żadnych dokumentów. Bardzo spodobał mi się również styl autorki. Jest niezwykle obrazowy i dopracowany, a sposób, w jaki buduje zdania, sprawia, że historia nabiera własnego charakteru. Widać tutaj ogromną dbałość o dobór słów i szczegóły, dzięki czemu klimat książki jest naprawdę wyczuwalny. Opisy nie są przypadkowe pozwalają jeszcze mocniej wczuć się w tę historię i jej tajemniczą, momentami mroczną atmosferę. Bohaterka, która za dnia jest osiemdziesięcioczteroletnią kobietą, a nocą odzyskuje swoją prawdziwą, dwudziestokilkuletnią postać? Do tego klątwa, koreańskie legendy i zagadka kryminalna związana z zaginięciami młodych kobiet? To zdecydowanie książka idealna na jeden wieczór! Od samego początku najbardziej intrygowała mnie oczywiście Hye-jin. Jej codzienność jest naznaczona klątwą, przez którą została pozbawiona możliwości prowadzenia normalnego życia. Bardzo podobało mi się pokazanie jej dwóch oblicz i tego, jak zupełnie inaczej jest traktowana przez otoczenie w zależności od tego, w której postaci się znajduje. Za dnia musi mierzyć się z ograniczeniami i spojrzeniami innych, a nocą może w końcu poczuć się sobą młodą kobietą, którą tak naprawdę jest. Historia Hye-jin momentami naprawdę ściskała mnie za serce, szczególnie kiedy uświadamiałam sobie, ile przez klątwę straciła. Została pozbawiona wielu lat normalnego życia, możliwości budowania relacji i zwyczajnych doświadczeń, które dla innych są czymś zupełnie naturalnym. Im bardziej poznawałam jej historię, tym mocniej było mi jej szkoda. Relacja między Hye-jin a detektywem Kangiem jest przykładem prawdziwego, przemyślanego i powolnego budowania zaufania, w którym napięcie rodzi się z najmniejszych gestów, spojrzeń i niedopowiedzeń. Nie jest to typowa relacja, która od samego początku opiera się na wielkich emocjach czy natychmiastowej chemii. Tutaj wszystko rozwija się stopniowo i bardzo naturalnie.
Recenzja: Intheworldofletters, Balcer Julia
4/5✰ Dziś przychodzę do was z recenzją książki, której nie mogłam się doczekać jeszcze na długo przed premierą. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak bardzo wyczekiwałam tytułu, o którym słyszałam zaledwie kilka zdań. Tym razem moje podekscytowanie sięgało zenitu. Klątwa wisząca nad Hye-jin, która sprawia, że choć w nocy jest dwudziestokilkulatką, to w ciągu dnia przemienia się w staruszkę oraz tajemnicze morderstwa kobiet. Czy to nie brzmi jak zapowiedź fenomenalnej książki? W lekturę wyciągnęłam się już od pierwszych stron. Gdy siadałam do czytania, od razu wiedziałam, że czeka mnie kilkugodzinna sesja, bo nie będę mogła się oderwać. Zagadka była genialna! Przez cały czas mój mózg pracował na najwyższych obrotach, by jak najszybciej znaleźć mordercę, jednak wciąż moje przypuszczenia mijały się z prawdą. Plot twisty były nieziemskie i sprawiały, że coraz mocniej zatraciłam się w książce. Jeśli szukacie tytułu, w którym znajdziecie zagadkę spędzającą wam sen z powiek to trafiliście idealnie! W połowie książki coś zaczęło jednak mi w niej zgrzytać. Choć naprawdę świetnie się bawiłam, to uśmiech z twarzy automatycznie spełzał mi przy scenach dotyczących więzi nawiązywanej między tytułową bohaterką i detektywem Kangiem. Kompletnie nie byłam w stanie uwierzyć w ich relację. Wydała mi się ona naciągana, bez jakichś solidniejszych fundamentów. Podczas czytania doszłam do wniosku, że jest ona dla mnie po prostu abstrakcyjna i ani przez sekundę nie byłam w stanie kibicować tej dwójce w jakimkolwiek aspekcie. Zdecydowanie mi się to nie kleiło, jednak to tylko moje odczucia. Styl pisania autorki jest natomiast genialny! To, jak Marta czaruje słowem sprawiając, że czuję się jakbym momentalnie znalazła się w Azji, jest nieziemskie. Widać, że Marta ma szeroką wiedzę o tamtejszej kulturze i świetnie przelała ją na papier. W trakcie lektury niemalże czułam zapach kwitnącej wiśni i widziałam jej płatki rozsypujące się po ulicach - uważam, że trzeba mieć naprawdę dobry warsztat pisarski, by w tak genialny sposób zahipnotyzować czytelnika. To było coś niesamowitego! Uważam jednak, że na duży plus dla książki wyszłoby to, gdyby była ona nieco dłuższa. Mam wrażenie, że przez jej długość wiele wątków zostało upchanych byleby jak najszybciej. W szczególności według mnie więcej stron powinno zostać poświęconych zakończeniu, które według mnie zostało zbyt mocno przyspieszone. Myślę, że gdyby dodać kilka stron ta powieść mogłaby wypaść jeszcze lepiej. Podsumowując -,,Dwa oblicza Hye-jin" to świetny tytuł dla wszystkich, którzy kochają azjatycki klimat i zagadki kryminalne. Ja bardzo polecam wam tę książkę i mam nadzieję, że wam również przypadnie do gustu!
Recenzja: @book_in_hands_, Walczak Antonina
ocena: 4.25 / ★ ★ ★ ★ ★ wydawnictwo: beya kategoria wiekowa: 15+ ‧₊˚ 𝐌𝐢𝐥𝐜𝐳𝐞𝐧𝐢𝐞 𝐦𝐢𝐞𝐝𝐳𝐲 𝐧𝐚𝐦𝐢 𝐧𝐢𝐞 𝐛𝐲𝐥𝐨 𝐩𝐮𝐬𝐭𝐤𝐚, 𝐛𝐲𝐥𝐨 𝐰𝐬𝐩𝐨𝐥𝐧𝐚 𝐩𝐫𝐳𝐞𝐬𝐭𝐫𝐳𝐞𝐧𝐢𝐚 𝐚𝐧𝐚𝐥𝐢𝐳 𝐢 𝐮𝐜𝐳𝐮𝐜.┊ ۫ Ciężko mi opisać oczekiwania, które miałam biorąc w dłonie ten tytuł. Pozornie nie spodziewałam się wiele, byłam świadoma, że to debiut i nie słyszałam wcześniej zbyt dużo na jego temat, ale z drugiej strony, po zapoznaniu się z profilem autorki, opisem i motywami, czułam potencjał na coś niepowtarzalnego, co stanie mi się niesamowicie bliskie. I z ogromną radością mogę powiedzieć, że się nie zawiodłam, bo Marta pokazała kawał dobrego warsztatu, kreatywności i niepohamowanej wyobraźni, która sprawiła że poznawanie „Dwóch oblicz Hye-jin” było niezapomniana przygoda. <3 Język, którym posługuje się autorka jest wprost fenomenalny. Naprawdę, czytajac nie byłam w stanie uwierzyć, że to debiut. Zdania były budowane w idealnie dobrany do sytuacji sposób, narracja utrzymywała spójny i niepodważalnie świetnie wykreowany klimat, a zasób słów był niesamowicie bogaty, co idealnie wciągało mnie w powieść tak, że zapominałam o otaczającym mnie świecie. Poznawianie historii przedstawianej w taki sposób to czysta przyjemność! Cały zamysł fabularny jak i prowadzenie wydarzeń również niezwykle przypadły mi do gustu. Bez przerwy czułam się zaangażowana w fabułę, wraz z bohaterami starałam się dociekać rozwiązania kolejnych sekretów, snułam własne podejrzenia i teorie i odłożenie książki na bok zdawało się wręcz niemożliwe. Marta poprowadziła narrację w sposób, który oddaje mroczny, tajemniczy i na swój sposób niepokojący klimat, wybitnie dopełniając wydarzenia i momentami nawet przyprawiając mnie o gęsią skórkę. Stworzenie tak dusznej, ciemnej otoczki wokół tej historii było strzałem w dziesiątkę i sprawia, że widzę jak bardzo autorka przemyślała wszystkie swoje działania. Nie sposób nie zatrzymać się na moment przy bohaterach, których dobre wykreowanie to dla mnie połowa sukcesu całej książki. Na tej płaszczyźnie Marta również pokazała maksimum umiejętności i sprawiła że ponownie mam ochotę bić jej gromkie brawa, bo zrobiła kawał świetnej roboty. Każda z opisywanych w książce postaci była na swój sposób wyjątkowa, nie było szans by je ze sobą pomylić. Nawet jeśli w grę wchodziła kompletnie drugoplanowa postać - miała ona swoje „5 minut” i dostawaliśmy o niej nieco informacji, często kluczowych dla całej fabuły. Przyklaskuje też bardzo zamysłowi na tak szarych moralnie bohaterów, bo uważam że do tej fabuły nie było lepszego wyboru. No i ponownie - podziwiam, że wykreowanie tak szarych bohaterów nie sprawiło autorce najmniejszego problemu. Jestem przekonana, że wykreowanie głównej bohaterki było sporym wyzwaniem - w końcu tytułowe „dwa oblicza” to niesamowicie ważny aspekt fabularny oparty w pełni na Hye-jin i jedno potknięcie mogłoby powalić całą powieść. Powiedzieć, że Marta dała radę, to jakby nic nie powiedzieć. Zrobiła to najlepiej jak tylko się dało i tym samym wykreowała fenomenalny, niepowtarzalny wątek. Nie odczułam wrażenia, by cokolwiek tam było zbędne. Każde zdanie, każdy bohater, każdy wątek był według mnie potrzebny i idealnie dopasowany do reszty, by w finale złączyć się w jedną, spójną całość. Utrzymanie klimatu Korei, połączonego z niepokojącą tajemnicą i coraz większą ilością zagmatwanych intryg to było zdecydowanie coś, czego potrzebowałam, a chyba nie do końca zdawałam sobie z tego sprawę. I zakończenie. Jeden z najlepszych plot twistów jakie przeczytałam w życiu. Absolutnie się go nie spodziewałam i pierwszy raz od dawna nie przewidziałam go nawet w najmniejszym stopniu. Po przeczytaniu epilogu, zamknęłam książkę i przez dobre kilkanaście minut patrzyłam się w ścianę, nie wiedząc co ze sobą zrobić. Uważam takie wnioski za definicję dobrej książki. Przez całą historię nie mogłam się oderwać, a kiedy już miałam skończyć, „Dwa oblicza Hye-jin” postanowiły skończyć ze mną. Jest jednak jeden, jedyny minus, który sprawił że nie byłam w stanie dać temu tytułowi maksymalnej noty. Czuję okrutny niedosyt. Jedynie 250 to dla mnie definitywnie za mało jak na historię o tak wysoce zagmatwanych i poważnych tematach. Pokuszę się o stwierdzenie, że książce moznaby dodać na spokojnie jeszcze 100, a nawet 200 stron bez dodawania do fabuły absolutnie niczego, po prostu rozciągając to, co już się w niej pojawiło. Mozna by wówczas dogłębniej eksplorować wątki, doszukiwać się w nich czegoś więcej, bo tego było według mnie nieco zbyt mało. Wszystko zostało pięknie poprowadzone do finału, idealnie zakończone, ale dobrze by było móc po drodze nieco dłużej zatrzymać się przy niektórych aspektach. Nie nazwałabym tej powieści chaotyczną, jednak czytając miałam trochę wrażenie, jakby autorka miała nieco za mało czasu na dopracowanie wszystkiego na ostatni guzik i jednocześnie fenomenalny pomysł na fabułę. Udało się zawrzeć wszystkie wydarzenia, bohaterów, świetny język, ale zabrakło minimalnego rozwinięcia, by na dłużej móc się przy czymś zatrzymać. Szczególnie zauważyłam to przy finałowym plot twiście, który (jak wcześniej pisałam) był perfekcyjny, wbijał w fotel i jednocześnie trwał jedynie 2 strony, co jest dla mnie stanowczo zbyt krótkie. Podsumowując jednak, jeden minus nie był mi w stanie odebrać przyjemności z tak niesamowitej książki. Marta pokazała mi, że jest wspaniałą autorką i jeżeli jeszcze kiedyś dostanę szansę poznania jej powieści, zrobię to bez najmniejszych wątpliwości. Wierzę, że z każda następna pozycja spod swojego pióra będzie się rozwijała, bo ma potencjał na bycie niepowtarzalnie świetną autorką! „Dwa oblicza Hye-jin” polecam z całego serca i uważam, że to wyjątkowa odskocznia wśród innych ksiazek YA która z pewnością zasługuje na uwagę.
Recenzja: SunaiConte , Kondas Monika
"Kiedy promienie słoneczne dotykały jej skóry, działo się coś, o czym mówiono tylko po cichu. Dziecko znikało, jakby nigdy nie istniało. Na jego miejscu stawała stara kobieta, o plecach pamiętających dziesiątki lat." Hye-jin nie ma w życiu lekko. Rodzina opuściła ją z dnia na dzień a w dodatku dziewczyna ma pewien problem. Nie wie dlaczego w ciągu dnia jest staruszką a nocami zmienia się w młodą dziewczynę. Z Kang to policjant który za wszelką cenę rozwiązuje swoje sprawy. Nawet jeśli jego własne życie nie istnieje i ciągle sięga po alkohol. Jest to historia zupełnie inna niż te które do tej pory czytałam, ponieważ główną rolę w tej historii odgrywa Korea, a także kultura jaką się ona odznacza. Autorka przedstawiła całą historię z perspektywy kilku osób, ale zrobiła to w niesamowicie przyjemny sposób. Jej prosty styl pisania, a także sposób w jaki przekazuje emocje sprawił, że cały czas trzymała mnie to w niepewności, ale i zastanawianiu się nad tym jak potoczy się ta historia. Urzekło mnie to, że jest ona niesamowicie zakręcona, ale i tak podobna do dram koreańskich w których do samego końca nie wiemy w którym kierunku pójdzie historia, a zakończenie wyrwie nas z butów. I tak samo stało się w tej książce gdzie mamy powtarzające się morderstwa a jedyną osobą która pomoże je rozwiązać jest Hye-ji. "Dwa oblicza Hye-jin" to niesamowicie wciągająca historia z wątkiem kryminalnym i bohaterami którzy muszą rozwiązać zagadkę a także ścigają się z czasem. Jestem tą historią wprost zachwycona, bo dała mi ona wszystko czego potrzebowałam począwszy od emocji a skończywszy na zwrocie akcji którego się nie spodziewałam. Jest to historia która sprawi, że czytelnik pochłonie ją bez reszty i przez długi czas nie będzie mógł o niej zapomnieć. 5/5 🌸
Recenzja: ztejstronyksiazka, Ilkiewicz Marta
To debiut, po który sięgnęłam przede wszystkim ze względu na sam pomysł na historię. Hye-jin od dzieciństwa żyje z klątwą, przez którą za dnia jest 84 letnią kobietą pracującą jako sprzątaczka na komisariacie, a nocą odzyskuje wygląd młodej dziewczyny. Wszystko zaczyna się zmieniać, gdy śledztwo Kanga w sprawie zaginięć młodych kobiet prowadzi go do tajemniczego naszyjnika i przeszłości Hye-jin. Poza samą zagadką kryminalną bardzo podobało mi się to, ile miejsca autorka poświęciła relacji Hye-jin i Kanga Beot-seoka. Oboje mają za sobą doświadczenia, które mocno wpłynęły na to, kim są, dlatego ich znajomość nie rozwija się w prosty i oczywisty sposób. Kang skrywa własną przeszłość, przez którą nie wzbudza w innych zbyt dużego zaufania. Hye-jin z kolei za wszelką cenę musi chronić swój sekret. Ich relacja miała w sobie coś z ciągłego przeciągania liny. Momentami miałam wrażenie, że każde z nich próbuje zrobić krok do przodu, zanim drugie zdąży zorientować się, co właściwie planuje. Wzajemna ostrożność zaczęła ustępować miejsca coraz większej bliskości, a ich relacja nabierała zupełnie nowego znaczenia. Bardzo dobrze odebrałam kreację bohaterów. Nie tylko główna dwójka przypadła mi do gustu, bo Park i Yuna również szybko zwrócili moją uwagę. To bardzo charakterystyczne postacie, które miały w sobie sporo charyzmy i własnej energii. Nie miałam poczucia, że są tutaj tylko po to, żeby zapełnić drugoplanowe role. Czyta się bardzo szybko, a wydarzenia następują po sobie bez zbędnego przeciągania. Momentami miałam wręcz wrażenie, że kolejne sceny przesuwają mi się przed oczami jak kadry filmu. To było naprawdę świetne uczucie. Z każdym kolejnym rozdziałem coraz bardziej zaskakiwało mnie, w jaką stronę autorka prowadzi tę historię. Zdecydowanie chciałabym, żeby niektóre wątki zostały bardziej rozwinięte. Znalazłam też kilka drobnych niedociągnięć, ale były to małe rzeczy, które nie miały większego wpływu na odbiór historii.
Data wydania ebooka często jest dniem wprowadzenia tytułu do sprzedaży i może nie być równoznaczna
z datą wydania książki papierowej. Dodatkowe informacje możesz znaleźć w darmowym fragmencie.
Jeśli masz wątpliwości skontaktuj się z nami [email protected].
Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.