Cole Ashby, samotny ojciec i świeżo mianowany szeryf, czeka na ceremonię zaprzysiężenia. Dla konserwatywnych mieszkańców Laurel Creek to stanowisko jest symbolem porządku i uczciwości, a on doskonale wie, że jeden skandal wystarczy, by wszystko zaprzepaścić. Marzy tylko o tym, by zapewnić córce spokojny, bezpieczny dom.
Ojciec Ginger Danforth, wpływowy kongresmen, pilnie strzeże rodzinnej reputacji. Chciałby, aby jego córka w końcu się ustatkowała i poślubiła kogoś odpowiedniego. Jej niestosowne zachowanie może przecież wpłynąć na wynik nadchodzących wyborów. Tymczasem w żyłach dziewczyny płynie tęsknota za wolnością, namiętnością i prawdziwym życiem nie takim, jakie planuje dla niej ojciec.
Jeden szalony weekend w Las Vegas zmienia wszystko. Pod wpływem impulsu i kilku drinków Ginger i Cole lądują w kaplicy i się pobierają. Rano, po przebudzeniu, zdają sobie sprawę z powagi sytuacji i szybko dochodzą do jednego wniosku: ojciec Ginger nie może się o niczym dowiedzieć. Miasteczko też nie. Muszą zachować swój ślub w sekrecie i udawać, że są sobie obojętni.
Ale uczucie między nimi iskrzy coraz bardziej i bardziej
Cole. Niebezpieczny. Niedozwolony. Nie patrz w te oczy!
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
O autorze książki
Paisley Hope jest zapaloną miłośniczką romansów, matką, żoną i autorką popularnych powieści. Kiedy dorastała w Kanadzie, marzyła o stworzeniu w swoich książkach miejsca, o którym czytelnicy mogliby marzyć i w którym chętnie by zamieszkali. Uwielbia spędzać czas z rodziną, uprawiać ogród, piec, praktykować jogę i pić dobre czerwone wino.
Recenzje książki: Miłość w galopie. Ranczo Srebrzyste Sosny #3 (1)
Uwielbiam książki od Paisley i sięgam po nie w ciemno. Kocham klimat, który ona tworzy oraz bohaterów bo ich nie da się nie lubić. Kiedy zobaczyłam zapowiedź tej książki na stronie wydawnictwa to od razu wiedziałam że ją muszę mieć na swojej półce. Kowbojski romans, małe miasteczko, szeryf, samotny ojciec i przypadkowy ślub w Las Vegas? Nie potrzebowałam niczego więcej, żeby wiedzieć, że muszę ją przeczytać. Wciągnęłam się w tę historię już od pierwszych rozdziałów. Z każdym kolejnym tylko bardziej chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej i naprawdę ciężko było mi ją odłożyć. Ponownie przepadłam w świecie stworzonym przez Paisley i bardzo szybko poczułam się tak, jakbym wróciła do dobrze znanego miejsca. Laurel Creek ma w sobie coś takiego, że po prostu chce się tam zostać na dłużej. Ten klimat rancza, małego miasteczka i społeczności, w której wszyscy się znają, totalnie mnie kupił bo uwielbiam takie klimaty. Jednym z największych plusów tej historii byli oczywiście bohaterowie. Ginger polubiłam praktycznie od razu. Jest pełna energii, ma charakter i nie boi się zawalczyć o życie, którego naprawdę chce. Mimo że pochodzi z wpływowej rodziny i przez długi czas musi mierzyć się z oczekiwaniami innych, nie jest bohaterką, która pozwala wszystkim sobą kierować. Chce podejmować własne decyzje i żyć na swoich zasadach, a ja naprawdę mocno jej kibicowałam. Bardzo podobało mi się też to, że Ginger nie została przedstawiona jako idealna. Popełnia błędy, czasami działa pod wpływem emocji i nie zawsze wie, jak poradzić sobie z tym, co dzieje się wokół niej. Właśnie dzięki temu wypada tak naturalnie i łatwo można się do niej przywiązać. Miała w sobie jednocześnie dużo siły i wrażliwości, a takie połączenie zawsze bardzo dobrze mi się czyta. A Cole? Ja naprawdę mam słabość do takich bohaterów. Szeryf, kowboj, samotny ojciec i mężczyzna, który zrobi wszystko dla swojej córki? Paisley doskonale wiedziała, co robi tworząc go. Cole od samego początku skradł moje serce. Jest odpowiedzialny, opiekuńczy i bardzo rodzinny, ale jednocześnie nie brakuje mu charakteru. Na co dzień stara się zachowywać rozsądnie i pilnować swojej reputacji, dlatego jego spontaniczny ślub z Ginger jest jeszcze bardziej zabawny. Najbardziej kupiło mnie jednak to, jak Cole traktował Ginger. Nie próbował jej kontrolować ani podejmować za nią decyzji. Widział w niej znacznie więcej niż tylko córkę wpływowego polityka i pozwalał jej być sobą. Oczywiście nie zawsze wszystko między nimi układało się idealnie, ale nawet wtedy czułam, że naprawdę im na sobie zależy. Cole to zdecydowanie jeden z tych bohaterów, przy których można jednocześnie wzdychać i zastanawiać się, gdzie znaleźć takiego człowieka w prawdziwym życiu. Relacja Ginger i Cole’a była dla mnie najlepszą częścią tej książki. Od początku czuć między nimi chemię, ale nie opiera się ona wyłącznie na fizycznym przyciąganiu. Bardzo dobrze czytało mi się ich rozmowy, przekomarzanie i wszystkie momenty, w których powoli zaczynali zdawać sobie sprawę, że ich małżeństwo może znaczyć dla nich znacznie więcej, niż początkowo zakładali. Motyw przypadkowego ślubu w Las Vegas został tutaj wykorzystany naprawdę świetnie. Zamiast szybko pozbyć się problemu, bohaterowie muszą zmierzyć się z konsekwencjami tego, co zrobili, a jednocześnie ukrywać prawdę przed ludźmi, którzy zdecydowanie nie powinni się o niej dowiedzieć. Prowadzi to do wielu zabawnych sytuacji, ale też pozwala Ginger i Cole’owi spędzać ze sobą więcej czasu i lepiej się poznać. Uwielbiałam obserwować, jak ich relacja stopniowo się zmieniała. Początkowo próbują przekonać samych siebie, że to, co wydarzyło się w Vegas, było tylko jednym szalonym błędem. Z każdą kolejną stroną coraz wyraźniej widać jednak, że żadne z nich nie potrafi już traktować tego małżeństwa jak czegoś zupełnie nieważnego. Pojawiają się uczucia, zazdrość, troska i coraz większe przywiązanie, a ja tylko czekałam, aż w końcu przestaną udawać, że nic między nimi nie ma. Ogromnie spodobała mi się również relacja Ginger z córką Cole’a. Takie wątki bardzo łatwo można przedstawić zbyt słodko albo sztucznie, ale tutaj wszystko rozwijało się naprawdę naturalnie. Ginger nie próbowała nikogo zastępować ani na siłę zdobywać sympatii dziewczynki. Po prostu była obok, dawała jej uwagę i traktowała ją z ogromnym ciepłem. Te sceny należały do najbardziej uroczych momentów całej książki. Paisley po raz kolejny świetnie połączyła romans z rodzinnymi wątkami. Bardzo lubię to, że w jej książkach główni bohaterowie nie funkcjonują w pustce. Wokół nich są bliscy, przyjaciele i mieszkańcy miasteczka, którzy mają własne charaktery i dokładają coś do całej historii. Dzięki temu Laurel Creek naprawdę żyje, a ja podczas czytania miałam wrażenie, że znam tych ludzi i obserwuję ich codzienność z bardzo bliska. Nie zabrakło również bardziej emocjonalnych momentów. Za lekkim i romantycznym klimatem kryją się rodzinne oczekiwania, presja, strach przed oceną oraz obawa przed wpuszczeniem drugiej osoby do swojego życia. Ginger musi w końcu zdecydować, czy nadal chce spełniać cudze wymagania, czy wybierze własne szczęście. Cole natomiast nie może myśleć wyłącznie o sobie, ponieważ każda jego decyzja wpływa również na jego córkę. To sprawiło, że ich historia była nie tylko romantyczna, ale miała też dużo więcej emocji. Bardzo podobały mi się dialogi. Były lekkie, zabawne i naprawdę czuć w nich chemię między bohaterami. Niektóre rozmowy sprawiały, że uśmiechałam się do książki, a inne wywoływały u mnie ogromne emocje. Paisley świetnie radzi sobie z budowaniem napięcia za pomocą drobnych gestów, spojrzeń i pozornie zwyczajnych rozmów. Czasami wystarczało jedno zdanie Cole’a, żebym całkowicie przepadła. Styl autorki po raz kolejny totalnie mnie kupił. Rozdziały mijają błyskawicznie, historia ani przez chwilę się nie ciągnie, a bohaterowie są tak dobrze przedstawieni, że bardzo szybko można się do nich przywiązać. „Miłość w galopie” miała wszystko, czego oczekiwałam od dobrego kowbojskiego romansu. Był klimat rancza, małe miasteczko, dużo rodzinnych momentów, humor, emocje i relacja, której kibicowałam od samego początku. Do tego Cole, który spokojnie może dołączyć do grona moich ulubionych książkowych mężczyzn. Dla mnie to kolejna świetna książka Paisley Hope, która tylko przypomniała mi, dlaczego tak bardzo uwielbiam jej historie. Podczas czytania śmiałam się, wzruszałam, kibicowałam bohaterom i zdecydowanie zbyt mocno przywiązałam się do Cole’a. To ciepły, zabawny i pełen chemii romans, przy którym można po prostu świetnie spędzić czas. Jeśli lubicie kowbojskie historie, opiekuńczych bohaterów i małomiasteczkowy klimat, naprawdę polecam dać jej szansę.
Szczegóły książki
Dane producenta
»
Dane producenta:
Helion SA
ul. Kościuszki 1C
41-100 Gliwice
e-mail: [email protected]