Spis treści książki
Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.
6.0/6 Opinie: 1
ePub
Mobi
To powinieneś być ty, Coltonie!
Brooke Ward, studentka Uniwersytetu Columbia, podejmuje decyzję, by zmienić uczelnię. Odtąd będzie się uczyć w Bostonie, co bardzo nie podoba się jej ojcu Zachary'em u. Dziewczyna zwykle mu się nie sprzeciwia, jednak tym razem stawia na swoim - nie chce zostać w Nowym Jorku i patrzeć, jak jej matka powoli stacza się w otchłań alkoholizmu. Nie chce też wciąż wracać wspomnieniami do wydarzeń sprzed trzech lat, w wyniku których życie stracił Caleb Black - jej bratnia dusza.
Wbrew sobie Brooklyn zgadza się odwiedzić ojca i jego narzeczoną. Naprzeciw ich domu mieszkał Caleb. Jego matka, Valerie, założyła fundację, która finansuje stypendia sportowe dla zdolnych uczniów. Takie stypendium hokejowe otrzymał kiedyś zmarły syn Valerie. Lepszy z jej synów. Doprawdy to ironia losu, że jej i Brooke odebrano właśnie Caleba, podczas gdy jego starszy brat, Colton, pozostał wśród żywych...
On sam nie wie, dlaczego jeszcze żyje. Może po to, by wraz z Brooke wypełnić ostatnią wolę Caleba?
Weronika Krzempek – uzależniona od kawy fanka smętnych piosenek, które inspirują ją do pisania różnych historii. Pisze praktycznie od zawsze, ponadto swój artystyczny zapał zaspokaja, rysując, malując i pisząc książki. W wolnym czasie lubi oglądać koreańskie dramy i spędzać czas z rodziną. Nie wyobraża sobie życia bez słodyczy i upalnego lata.
Weryfikacja opinii następuję na podstawie historii zamówień na koncie Użytkownika umieszczającego opinię.
6.0
6
Super! Tu musi wyjść druga część, oni musza być razem!
Recenzja: @tanczacazksiazkami7, Świrk Zofia
"𝑫𝒛𝒊𝒆𝒘𝒄𝒛𝒚𝒏𝒂 𝑪𝒂𝒍𝒆𝒃𝒂" 4.2/5⭐ "𝑶𝒅 𝒌𝒊𝒆𝒅𝒚 𝒕𝒐 𝒕𝒂𝒌𝒊𝒆 𝒑𝒓𝒐𝒔𝒕𝒆? 𝑻𝒐 𝒑𝒓𝒐𝒔𝒕𝒆 𝒅𝒐𝒑𝒐́𝒌𝒊 𝒕𝒆𝒈𝒐 𝒏𝒊𝒆 𝒔𝒌𝒐𝒎𝒑𝒍𝒊𝒌𝒖𝒋𝒆𝒔𝒛." Po przeczytaniu pierwszych paru rozdziałów byłam wręcz niemalże pewna, że to nie dla mnie. Miałam nieodparte wrażenie, że wszystko było jakieś takie niezwykle chaotyczne. Niektóre teksty bohaterów mi nie podchodziły, a nieliczne przekleństwa były włożone do tych zdań po prostu bez potrzeby. Ale ALE NIE POWIEDZIALAM JESZCZE OSTATNIEGO SLOWA Jak zapewne zdążyliście zauważyć po ocenie, moje pierwsze wrażenia były mylne. Uważam, że wątek straty jest tu bardzo dobrze poprowadzony. Autorka świetnie ukazała to niezwykłe i zarazem bardzo bolesne związanie bratnich dusz, które zostały rozdzielone. Motyw podróży też był ciekawy, a główną bohaterkę polubiłam. Były momenty, w których mnie irytowała, lecz generalnie nie miałam do niej jakichś większych obiekcji, a im więcej przewracałam kartek, tym większą ją darzyłam sympatią. No i jest jeszcze Colton... nasza chodząca tykająca bomba. Nie wiadomo, kiedy wybuchnie. Żywię co do niego strasznie mieszane uczucia. W życiu nie spodziewałabym się tego końcowego plot twistu🤫 z czego strasznie się cieszę, ponieważ dobrze mi się czyta historie, które są inne, nie do końca przewidywalne, a bohaterzy są zaskakujący. No dobra dosyć tego, kończę już swój wywód! Nie chcę przecież Was zanudzić hahah. A więc podsumowujac: jeżeli jeszcze nie czytaliście "Dziewczyny Caleba" to właśnie znalazłam Wam pierwszy wydatek na targach w Poznaniu. Nie ma za co😁
Recenzja: book media, Brych Kinga
Z każdą przeczytaną stroną ta książka intrygowała mnie coraz bardziej, jednak nie potrafiłam się wciągnąć w opisywaną historię. Wszystko zmieniło się kiedy dotarłam w okolice tej setnej. Wtedy ciężko było mnie od niej oderwać. Ta historia poruszy tobą do każdego najmniejszego stopnia. Bo co jeśli wam powiem, że właśnie skończyłam czytać i siedzę całą zapłakana pisząc tą recenzję. Książka jest przesiąknięta bólem, więc nie bądźcie zaskoczeni kiedy z oczu zaczną wam lecieć łzy, a klatka piersiowa się zaciśnie. Jednak mimo wszystko znajdziecie tutaj wiele radosnych i uroczych momentów, takich w których rumieniec wpłynie na wasze policzki, a na usta uśmiech. Podróż głównych bohaterów nie jest tylko fizyczna tzn. oprócz przemieszczania się z punkt a do punktu b mamy tutaj przemienę emocjonalną. Na początku ich przygody przynajmniej jedno z nich żywiło niechęć, ich rozmowy były „wymuszane” i nie było w nich szczerości. Z czasem jednak zaczyna się to zmieniać. Bohaterowie zaczynają sobie na nowo ufać. Mówić na głos rzeczy zakopane głęboko w sobie. Jednak czy kiedy cała prawda wyjdzie na jaw bohaterowie będą w stanie żyć teraźniejszością? Głównie zakończenie tej książki wywołało we mnie huragan emocji. A może tak naprawdę zbierał się przez całą historię, aby w meritum wybuchnąć? Ta książka zdobyła moje serce. Znaczenie tytułu całkowicie wbiło mnie w ziemie. I gdzieś po cichu licze, że w innym świecie byłoby inaczej. Poza tym oprawa graficzna książki jest idealnie przemyślana tworząc spójną, przepiękną całość.
Recenzja: zuzek.czytaa, Cieloch Zuzanna
Historia która złamie wam serce, sklei je i znowu złamie… Nie dajcie się zwieść tytułowi, bo książka tak naprawdę jest o bracie Caleba czyli Coltonie. Z drugiej strony jest Brooke, która wraca do rodzinnego miasta, żeby dokończyć studia. 3 lata wcześniej w jej rodzinnym mieście miała miejsce tragedia, która była śmierć Caleba. Chłopak był dla Brooke coś pomiędzy najlepszym przyjacielem, a chłopakiem. Ale zawsze z tyłu głowy był starszy brat Caleba. Po tragicznej śmierci zarówno Brooke jak i Colton wyjeżdżają. Po 3 latach przypadkiem się spotykają, a on myśli, że Brooke umiera. Dziewczyna chciała spełnić listę ,,Do zrobienia przed śmiercią”, którą napisał kiedyś Caleb. No i jak można się domyśleć różne rzeczy się dzieją, a jeśli chcecie się przekonać jakie koniecznie przeczytajcie tę historię. Książka była pełna emocji zarówno tych pozytywnych jak i tych mniej. Ta historia była po prostu wspaniała, pokochałam ją już od pierwszych stron, a ilość znaczników mnie przerosła. Podsumowując, książka jest wspaniała, historia bohaterów zarówno piękna i bolesna, ale jest jak najbardziej warta przeczytania.
Recenzja: Dudkowska.k, Kowalska Karina
Miałam ostatnio okazję zapoznać się z bardzo przyjemną, jak i zarazem przykrą historią. Zacznę od tego, że sama fabuła bardzo mnie zaciekawiła. Cała historia zaczyna się od mocnego tematu i już na pierwszych kartkach coś się dzieje. Uwielbiam takie początki, dlatego od razu wciągnęłam się w całą opowieść. Oczywiście poruszane w książce tematy na pewno was poruszą i wy również polubicie tę pozycję tak samo jak ja. Styl pisania autorki również jest w porządku i bez żadnych problemów przeczytałam tę pozycję.
Recenzja: books.with.jula.03, Sufin Julia
Ocena: 5/5⭐️ Kategoria wiekowa: 16+ ,,Dziewczyna Caleba” To trzecia książka w całym moim życiu, na której płakałam. Nie jestem osobą, która bardzo wzrusza się na książkach lub przeżywa aż tak całą tą fabułę. Naprawdę książka jest tak dobrze napisana, że przez 284 strony, potrafiłam się tak bardzo przywiązać do bohaterów. Na pewno nie jest to książka typu: ,,przeczytałam dziś, jutro zapomnę”. Bardzo długo szukałam książki, która nie będzie typową młodzieżówką, których teraz możemy coraz więcej spotkać . Po prostu ta pozycja była poza schematem, dzięki czemu ma taką ocenę. Historia jest naprawdę cudowna, brakuje mi nawet słów jak mogłabym to jeszcze opisać. Często w książkach jest tak, że autor lub autorka chcą, aby Czytelnik odczuł te wszystkie emocje bohatera, jednak nie jest to tak dobrze napisane, aby tak się stało. Natomiast w tej książce Te emocje były tak świetnie opisane, że czasami naprawdę dziwiłam się, dlaczego tak reaguje na tą książkę. Myślę że każdemu mogę polecić tą pozycję, ponieważ jest ona po prostu dobra. Mogłabym naprawdę napisać jeszcze wiele rzeczy o tej książce, jednak zawierają spoilery, których nie chciałbym dawać. Koniecznie Lećcie kupić tą pozycję, bo naprawdę warto. Mnie tak czytanie pochłonęło, że w pewnym momencie Wydarzyło się coś bardzo smutnego, a mowa o zalaniu książki wodą. Dlatego jest delikatnie pomarszczona na zdjęciu🤭
Recenzja: Książkowir, Gałęziowska Dominika
Znam twórczość Weroniki Krzempek, chociaż bardziej z innych klimatów. Tym razem nie spodziewałam się, że będzie tu bardziej dramatycznie niż romantycznie - ale okazuje się, że w sumie wyszło to całkiem w porządku. Chociaż miejcie świadomość od samego początku, że nie jest tu tak słodko i cukierkowo, jak mogłoby się wydawać. "Dziewczyna Caleba" to dużo emocji - zwykle tych bolesnych, pełnych cierpienia i samotności. Weronika Krzempek nie oszczędzała swoich czytelników, zawarła na kartach historii wszystko, co tylko mogła. Dobrze się to czyta: po prostu. Widać, że dziewczyna ma talent pisarski - i trochę żałuję, że tak mało ma wydanych książek na koncie, bo zasługuje ona na to, by było o niej w Polsce głośniej. Tyle, że myślę sobie, że dużo lepiej wyszłaby, gdyby jednak trochę więcej optymizmu zawarła: chociaż pod koniec swojej opowieści. Historia, którą dziś recenzuję łamie serce. Czytelnik jest przez nią zmiażdżony emocjonalnie - szczególnie podczas zakończenia. Wychodzę z założenia, że dawno nie czytałam niczego tak mocnego pod kątem zakończenia - a jednocześnie żałuję, że się to tak rozwinęło, bo miałam trochę inne nadzieje co do tego wszystkiego. Brooke straciła swojego najlepszego przyjaciela - i swoją bratnią duszę. Trzy lata temu jego życie zostało brutalnie odebrane: Caleb się wykrwawił. W tym samym czasie z życia dziewczyny zniknął też Colton, brat Caleba - z którym Brooke potajemnie zaczęła się spotykać. Teraz życie bohaterki układa się trochę pod dyktando ojca, a ona sama od śmierci Caleba nie umie pozbierać się emocjonalnie i tylko nosi maskę, udając, że wszystko jest okej. Ale nie jest - szczególnie wtedy, gdy wraca w rodzinne strony, spotyka mamę zmarłego przyjaciela i odkrywa przy okazji, że Caleb zostawił w swoim pokoju listę rzeczy do zrobienia przed śmiercią. Listę, którą teraz to Brooke chce zrealizować, aby w pewien sposób się pożegnać i zamknąć ten etap na stałe... Colton wychodzi z odwyku. Jego muzyczna kariera wisi na włosku, ale wychodzi na to, że mało się tym przejmuje, bo stracił sens życia. Od czasu, gdy brat umarł w jego rękach, a on sam usłyszał od swojego ojca, że zmarł nie ten syn, co powinien, nie jest już taki sam. Jego monotonię przerywa ponowne pojawienie się Brooke w jego życiu - chociaż trwało to tylko chwilę, a w międzyczasie ona uderzyła go torebką. Teraz już nie są w stanie przestać o sobie myśleć - a Colton zrobi wszystko, by zawieźć Brooke do Meksyku, na oglądanie motyli, chociaż nie ma zielonego pojęcia, że nie jest to jej marzenie... Kilkanaście tygodni we wspólnej podróży - co może pójść nie tak? "Dziewczyna Caleba" potrafi zachwycić, szczególnie warsztatem literackim, chociaż sam pomysł nie był jakoś bardzo rozbudowany. Fabuła momentami była dosyć prosta: aż zbyt prosta. Niemniej jednak czyta się tę książkę z zapartym tchem i nie da się od niej oderwać. Nie zdziwcie się, że ta książka nie ma trzystu stron. Miałaby, gdyby czcionka nie była takim drobnym maczkiem. Nie był to standardowy układ i druk, przez co moje oczy się trochę męczyły, szczególnie o szóstej rano, gdy akurat sobie wstałam, piłam kawę i ledwo co rozczytywałam maleńki druczek. Nie jest to jeszcze najgorszego rodzaju katastrofa, którą widziałam, ale ustalmy: lepiej byłoby dołożyć trochę stron, a zwiększyć komfort czytania. To powinien być jakiś odgórny wymóg, żeby nie zniechęcać ludzi do czytania: szczególnie naprawdę fajnych fabuł. "Dziewczyna Caleba" to pozycja, którą polecam - ale podkreślam, że kończy się ona w nieoczekiwany sposób, którego ja bym sobie dla niej nie zażyczyła. Nie zapowiada się także, żeby miała się pojawić jakaś kontynuacja. Weronika Krzempek wychodzi spoza schematów lekkiego young adult - dowalając czytelnikowi taką dawką dramatu, że już teraz wiem, że nie będzie to lektura dla wszystkich. Jeśli jednak macie ochotę przeczytać: sięgnijcie po ten tytuł! Przede wszystkim dobrze zaopiekowana część związana z emocjami sprawia, że czyta się tę powieść jednym tchem. Jeśli Weronika Krzempek wyda niebawem coś innego - pewnie z automatu sięgnę po kolejną premierę, bo myślę sobie, że drzemie w tej dziewczynie ogromny potencjał, który tylko należy rozwijać. Także pisz, pisz, droga autorko - i podbijaj serca czytelników, nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Tego życzę z całego serca - bo "Dziewczyna Caleba" to naprawdę kawał solidnej historii.
Recenzja: zaczytanamartix, Morka Martyna
Do tej książki podeszłam z wysokimi oczekiwaniami. Bardzo zachwycił mnie motyw podróż plus słyszałam dużo dobrego o niej. I oczywiście nie mogło być inaczej i od pierwszych stron byłam pochłonięta. Autorka ma styl pisania bardzo lekki i przyjemny w czytaniu. Obiecuje wam, że nie będziecie mogli się oderwać! Przez to, że lektura jest krótka to jest idealna do przeczytania w jeden wieczór. Podobało mi się, że bohaterowie mieli swoje własne osobowości, każdy osobne problemy co nadawało realizmu i możliwości bardziej wczucia się w historię. Co do zakończenia, to zdecydowanie takiego się nie spodziewałam. Wręcz zmiotło mnie z planszy. Główna bohaterka, 𝐁𝐫𝐨𝐨𝐤𝐞, wzbudziła we mnie wiele pozytywnych emocji. To postać, którą łatwo polubić i z którą można się utożsamić. Czułam jej potrzebę odcięcia się od toksycznej rodziny i rozpoczęcia życia na własnych zasadach. Czytanie tej książki wywołało we mnie mnóstwo emocji, od wzruszenia do radość. Zostałam wciągnięta w świat i wcale nie chciałam z niego wychodzić. Jestem zachwycona motywem bucket listy, second chance i podróży. Jeśli lubicie te motywy i szukacie czegoś do przeczytania na jednej wieczór. To zdecydowanie „𝐃𝐳𝐢𝐞𝐰𝐜𝐳𝐲𝐧𝐚 𝐂𝐚𝐥𝐞𝐛𝐚” będzie idealna!
Recenzja: NieSprzatamCzytam, Kubacka Magdalena
Weronika Krzempek „Dziewczyna Caleba” to książka, która od pierwszych stron próbowała dobrać mi się do serca (swoją drogą zaczęłam ją kiedyś na Wattpadzie i jakie było moje zdziwienie, że ja już to czytałam, nie całość ale jednak 🤭). I przez chwilę naprawdę jej się to udawało. Było delikatnie, było smutno, było to poczucie straty, które wisi w powietrzu i nie daje oddychać pełną piersią. Przyznam szczerze, na samym początku miałam mocne skojarzenie z Promyczkiem i Gusem od Kim Holden. Klimat żałoby, pustki po kimś, kto był całym światem, i to uczucie, że wszystko po nim boli bardziej. Nie mówię, że to ta sama historia, bo absolutnie nie, ale ten vibe gdzieś mi mignął i nie chciał odpuścić. Brooke to bohaterka, którą łatwo polubić. Taka dziewczyna z krwi i kości, poobijana przez życie, próbująca jakoś się pozbierać po stracie bratniej duszy. Ucieczka z Nowego Jorku, zmiana uczelni, próba odcięcia się od toksycznych sytuacji rodzinnych i wspomnień, które ciągle wracają. Rozumiałam ją. Czułam jej zmęczenie i tę potrzebę, żeby w końcu zacząć oddychać po swojemu. Motyw listy Caleba bardzo mnie kupił. Serio. Jest w tym coś pięknego i jednocześnie cholernie bolesnego. Spełnianie marzeń kogoś, kogo już nie ma, to przecież rozdrapywanie ran, ale też próba domknięcia czegoś, co zostało brutalnie przerwane. I właśnie tutaj widziałam ogromny potencjał na emocjonalne bum! No i tu dochodzimy do momentu, w którym muszę być szczera. Tych emocjonalnych ciosów brakowało mi po drodze. Chciałam głębszych wejść w emocje bohaterów, większego zanurzenia w żałobie, w poczuciu winy, w relacjach, które aż się proszą o rozłożenie na czynniki pierwsze. Momentami miałam wrażenie, że historia przechodzi obok najboleśniejszych tematów trochę za szybko, jakby bała się przycisnąć czytelnika mocniej. Szczególnie jeśli chodzi o Caleba. On jest osią całej tej opowieści, a mimo to bardziej go czułam jako ideę niż realną postać. Brakowało mi go. Jego głosu, wspomnień, obecności, czegokolwiek, co sprawiłoby, że jego strata naprawdę rozłoży mnie na łopatki. Colton to z kolei postać, z którą miałam relacje hate-love. Rozumiem jego uzależnienia, jego wewnętrzny chaos i poczucie, że nie zasługuje na nic dobrego, ale momentami miałam wrażenie, że to właśnie ten wątek za bardzo przejmuje stery całej historii. Trochę kosztem emocji, na które czekałam gdzie indziej. Styl autorki jednak bardzo mi się podobał. Książkę czyta się szybko, płynnie, bez zgrzytów. Dialogi brzmią naturalnie, a całość nie nuży. To jedna z tych historii, które po prostu się pochłania, nawet jeśli w głowie co jakiś czas pojawia się myśl, że można było pójść głębiej. I teraz najważniejsze. Bo kiedy już myślałam, że ten emocjonalny cios jednak mnie ominie, przyszła końcówka… No zakończenie mnie zszokowało i szczerze ta historia, az się prosi o come back po 10 latach. Jestem ciekawa czy jest może taki plan… Ale wracając do meritum jak na debiut jest naprawdę dobrze. Widać, że Weronika Krzempek ma wrażliwość, pomysł i potrafi budować klimat. Widzę tu ogromną przestrzeń do rozwoju i jeśli kolejne książki pójdą jeszcze głębiej emocjonalnie, to ja w to wchodzę bez wahania. „Dziewczyna Caleba” to opowieść o stracie, żałobie i próbie posklejania siebie na nowo. Nie idealna, momentami zachowawcza, ale szczera. A zakończenie? Ono zostaje w głowie.
Recenzja: librescosoul, Stolarczyk Apolonia
Recenzja książki „Dziewczyna Caleba” - Weronika Krzempek ♾️ / 5 ⭐️ „Dziewczyna Caleba” to historia, która łamie serce, a potem bardzo powoli - i boleśnie pięknie - składa je na nowo. Weronika Krzempek napisała powieść przepełnioną emocjami, żalem po stracie i cichą nadzieją, że nawet po największej tragedii można jeszcze oddychać. Losy Brooke i Coltona są przejmujące, autentyczne i tak prawdziwe, że momentami aż trudno oderwać się od lektury. Autorka w niezwykle delikatny, ale jednocześnie szczery sposób pokazuje żałobę, poczucie winy i pustkę po utracie kogoś, kto był całym światem. Relacja bohaterów rozwija się subtelnie, bez tanich chwytów - oparta na bólu, wspomnieniach i wspólnej stracie Caleba, który mimo nieobecności jest sercem tej historii. Emocje są tu gęste, dialogi pełne znaczeń, a atmosfera momentami przytłaczająca, lecz dokładnie taka, jaka powinna być. To nie jest zwykły romans - to opowieść o miłości, która przetrwała śmierć, oraz o drugiej szansie, na którą nikt nie był gotowy. To książka, która zostaje z czytelnikiem na długo po przewróceniu ostatniej strony. Wzrusza, boli i koi jednocześnie. Zdecydowanie zasługuje na ♾️ gwiazdek, bo takich historii się nie ocenia - je się przeżywa. 💔✨
Recenzja: booksvioo, Boś Madzia
𐙚 𝐭𝐲𝐭𝐮𝐥: dziewczyna Caleba 🦋 𝐚𝐮𝐭𝐨𝐫𝐤𝐚: Weronika Krzempek 𝐰𝐲𝐝𝐚𝐰𝐧𝐢𝐜𝐭𝐰𝐨: beya 𝐨𝐜𝐞𝐧𝐚: 3/5 ⭐️ • „Dziewczyna Caleba” to historia pełna nadziei na lepsze jutro. Od pierwszej strony wciągnie was w świat, wykreowany przez autorkę i na chwilę oderwie od rzeczywistości 🫶🏻 To opowieść pełna miłości, ale także wzruszeń - Werka porusza w niej trudne tematy, takie jak strata bliskiej osoby, uzależnienie oraz problemy rodzinne. • Mam bardzo mieszane uczucia jeśli chodzi o Coltona.. Nie wywołał on w moim brzuchu motylków, a wręcz swoim zachowaniem do siebie zniechęcił 😭 Od jego postaci biło pewnego rodzaju uczucie, które nie pozwoliło mi go polubić. Coś co również przykuło moją uwagę to podejście Coltona do Brooke i jego wielokrotne powtarzanie, że „ktoś taki jak on nie może się zbliżyć do kogoś takiego jak ona”, że mógłby ją „zbrukać” i zniszczyć samym spojrzeniem 🫠 Wybaczcie ale tego było po prostu za dużo.. • Natomiast postać Brooke wywołała u mnie dobre emocje. Polubiłam tą dziewczynę i wierzę, że wielu czytelników mogłoby się z nią utożsamić, szczególnie w kwestii odnalezienie siebie 🤞🏻 Brooklyn nie ma prostego życia, stara się podnieść po stracie swojej bratniej duszy, spełniając w tym czasie oczekiwania swojego ojca. Brooke jak wielu ludzi w realnym świecie sama nie do końca potrafi odnaleźć siebie w tej pędzącej rzeczywistości, przez co czytanie o niej koiło moją duszę. Naprawdę cenię sobie gdy bohaterki książek, są pewnego rodzaju odzwierciedleniem nas, prawdziwych ludzi. • Czytając tą historię zostałam wciągnięta w świat, który wykreowała autorka. Sam pomysł na fabułę - podróż do Meksyku i wypełnianie bucket list totalnie mnie kupiło 🥹 • Dawno nie miałam takiego mętliku w głowie, gdzie nie wiedziałabym jak ocenić daną książkę.. Ubolewam jedynie nad tym, że wątek Caleba nie został rozwinięty. Parę rozdziałów z przeszłości, z jego perspektywy lub jakiś pamiętnik i jego wspomnienia? Byłoby idealnie ✨ Jeśli jesteście fanami motywu second chance lub podróży po Stanach „Dziewczyna Caleba” jest dla was! 🤍
Recenzja: niko_labooks, Ponikowska Nikola
„Dziewczyna Caleba” to książka, co do której nie miałam żadnych oczekiwań. Mogę nawet przyznać, że miałam do niej lekkie obawy. Nawet nie wiecie jak ogromnie się cieszę, iż mogę dziś z czystym sumieniem napisać, że były zupełnie bezpodstawne. Ba, powiem więcej. Ta książka jest tak cholernie niesamowita. „Dziewczyna Caleba” zrobiła z moim sercem coś, co ciężko jest mi opisać. Ja jej nie czytałam. Ja ją przeżywałam. Czułam każdą cząstkę bólu bohaterów, słyszałam wszystkie niewypowiedziane słowa. Przeżywałam każdy moment, który ich do siebie zbliżał, czułam bicie własnego serca kiedy Colton wyznawał kim jest dla niego Brook. To książka, która zaczynasz czytać i nagle okazuje się, że zupełnie niepostrzeżenie, coś osiada na dnie twojego serca. To jak ciepły ślad po czyjejś dłoni — delikatny, prawie niewyczuwalny, a jednak niemożliwy do strząśnięcia. A potem historia dobiega końca i okazuje się, że zupełnie nie wiesz co masz ze sobą zrobić. Tak jakby zabrała część Twojej duszy. A potem ją oddała. Ale ta część jest jakby niepełna, naznaczona ciszą i tęsknotą za czymś, czego nie da się już nazwać. Mijają dni a ty cały czas myślami błądzisz pomiędzy jej stronami. Czujesz jakby czegoś ci brakowało. Przysięgam tak właśnie się czułam i czuję nadal. „Dziewczyna Caleba” zaserwowała mi huragan emocji, których nadal nie umiem okiełznać, a minęło już tyle dni. I to jest tak cholernie piękne bo zdałam sobie sprawę, że jest to książka, która przypomniała mi za co pokochałam czytanie. Relacja między głównymi bohaterami jest pełna emocji nieidealna, momentami trudna, ale właśnie przez to autentyczna. Caleb to postać skomplikowana, pełna sprzeczności, a jednocześnie niezwykle magnetyczna. Z kolei narracja prowadzona z perspektywy bohaterki pozwala naprawdę wczuć się w jej emocje, rozterki i wybory. Czułam jej ból, niepewność, ale też nadzieję. Kocham styl pisania autorki. Dialogi brzmią naturalnie, a emocje nie są przerysowane. Weronika świetnie balansuje między romansem a trudniejszymi tematami, nie popadając w banał. To nie jest kolejna przewidywalna historia miłosna tutaj uczucia mają ciężar, a decyzje bohaterów naprawdę coś znaczą. Podsumowując „Dziewczyna Caleba” pokazuje, że miłość nie zawsze jest prosta, że czasem rani, komplikuje życie i zmusza do konfrontacji z samą sobą. Jeśli lubicie książki, które zostają w waszej głowie, zmuszają do refleksji i poruszają, nie tylko emocjonalnie ale i psychicznie to myślę iż ta pozycja będzie idealnym wyborem.
Recenzja: do_przeczyt_Ania, Frąszczak Anna
„Mówiłeś, że niektóre miłości nie są wieczne… nasza może być popaprana, ale to nie znaczy, że jest nieprawdziwa, czy nie tak mówiłeś?” „Człowiek rodzi się aniołem o jednym skrzydle. I kiedy łączy się z kimś w parę, zyskuje drugie skrzydło. Dopiero wtedy może latać” 🦋 🪽 🦋 🪽 Cześć! 🙋🏻 Czytacie dedykacje książek? Jak odbieracie te, które mówią o was? 🧐 Ja pracuję nad tym, co skrywa dedykacja książki „Dziewczyna Caleba”. Mam nadzieję, że będzie wam dane dowiedzieć się nad czym 😉 Nie dajcie się zwieść okładce, którą zdobi piękny motyl. Historia ta nie jest łatwa, z wydźwiękiem straty, żałoby i bólu. Pezeszywajaca, wywołująca dreszcze i chwytająca za serce. Opowiada o przyjaciołach, których połączyło silne uczucie. Mieli plany, marzenia i wspólne sekrety.. Niestety Caleb umiera, a Brooke zostaje sama. Kiedyś mogła liczyć również, na drugiego z braci Black, lecz Colton, po śmierci brata znika, zostawiając ją w toksycznym środowisku. W sercu dziewczyny zostaje wielka pustka. Po latach męczarni, postanawia odzyskać garść swojej niezależności i zapomnieć o otaczającym ją smutku. Mimo sprzeciwu ojca, zmienia uczelnię i wyprowadza się z dala od przeszłości. Zaczynając od nowa, postanawia wypełnić ostatnią listę rzeczy do zrobienia przed śmiercią.. lecz ta lista, nie należy do niej. To marzenia Chleba 💔 W podróży będzie jej towarzyszył dawny kochanek, o którym nie mogła zapomnieć… 🦋 🪽 🦋 🪽 Dziewczyna Caleba, to niesamowity debiut, który zasługuje na waszą uwagę. Doczepie się tylko do tego, że momentami chciałoby się bardziej rozbudowanych wątków, ale czy aż tak mi to przeszkadzało, żeby zrobić tego minus tej książki? Zdecydowanie nie. #dziewczynacaleba jest koniecznie #doprzeczytania Polecam 🦋
Recenzja: co_do_slowa, Kubiak Katarzyna
Zawsze z dużą ciekawością sięgam po debiuty. Lubię obserwować, jak autorzy stawiają pierwsze kroki, jak szukają własnego głosu i sprawdzają, dokąd mogą z nim dojść. „Dziewczyna Caleba” to historia osadzona w cieniu straty. Brooke próbuje uciec - od Nowego Jorku, od rodzinnych problemów, od wspomnień sprzed trzech lat, kiedy zginął Caleb. Zmiana uczelni nie jest więc kaprysem, lecz próbą odzyskania kontroli nad własnym życiem. Powrót w okolice domu ojca sprawia jednak, że przeszłość szybko ją dogania. Autorka od początku jasno sygnalizuje, że nie będzie to prosta historia romantyczna. To raczej opowieść o żałobie, poczuciu odpowiedzialności i potrzebie wybaczenia - sobie i innym. Motyw realizowania listy Caleba stanowi oś fabularną i naturalnie angażuje czytelnika. Niewątpliwie jest w tym pomyśle potencjał. Jednocześnie miałam poczucie, że książka nie zawsze wykorzystuje wszystkie swoje możliwości. Tematy, po które sięga autorka, są trudne i wymagające, tu jednak nie do końca czuć ich głębię, ponieważ zostały bardziej opisane niż pokazane (mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi). Brakowało mi pogłębienia, szczególnie w odniesieniu do Caleba, który jest osią całej historii, a mimo to pozostaje raczej ideą niż w pełni zarysowaną postacią. Podobnie relacja Brooke i Coltona - teoretycznie naznaczona bólem i napięciem - emocjonalnie nie zawsze wybrzmiewała tak mocno, jak bym tego oczekiwała. Nie oznacza to jednak, że lektura była nieprzyjemna. Wręcz przeciwnie - czyta się ją szybko i płynnie, a styl autorki jest przystępny i klarowny. Nie mogę też powiedzieć, że dokuczała mi przy czytaniu nuda, bo jako czytelnik czuję się usatysfakcjonowana biegiem fabuły. „Dziewczyna Caleba” to debiut, który pokazuje, że autorka ma coś do powiedzenia i potrafi zbudować spójną historię, nawet jeśli jeszcze nie zawsze trafia w pełnię emocjonalnej głębi. Widzę tu duży potencjał i przestrzeń do rozwoju. Dlatego z ciekawością spojrzę na kolejne projekty Weroniki. Początki rzadko bywają perfekcyjne, ale często można po nich poznać dobrze zapowiadającego się autora, a tak właśnie jest w tym przypadku.
Recenzja: kaiazkoholiczkiv, Pałaszewska Zofia
Mieliście kiedyś tak, że nie widzieliście swojej przyszłość bez najlepszego przyjaciela u boku? Cóż, Brook niestety się o tym przekonała… Trzy lata po śmierci Caleba postanowiła w końcu zabrać parę jego rzeczy z pokoju w domu rodzinnym. Znalazła w nim coś, co odmieniło jej życie o 180 stopni. Mimo, że tytułowy bohater nie gra w głównej roli, to cała historia opiera się właśnie na jego śmierci. Nie byłabym w stanie policzyć, ile razy płakałam czytając o przeżyciach Brook. Niecierpliwie czekam na drugi tom!
Data wydania ebooka często jest dniem wprowadzenia tytułu do sprzedaży i może nie być równoznaczna
z datą wydania książki papierowej. Dodatkowe informacje możesz znaleźć w darmowym fragmencie.
Jeśli masz wątpliwości skontaktuj się z nami [email protected].
Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.