Spis treści książki
Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.
ePub
Mobi
Skazana za morderstwo Rory Raven została nieoczekiwanie, zaledwie po kilku miesiącach odbywania kary, zwolniona z więziennej krainy Vincula. Nagle znalazła się w Erdikoa, ale nie mogła nikomu powiedzieć o swoim uwolnieniu. I zabrano jej wspomnienia z czasu, który spędziła w Vinculi. Powinna być zadowolona, przecież wróciła do domu. Ale... coś było bardzo nie tak. Czegoś jej było brak. A może kogoś? Jej rzeczywistość nagle stała się jakby inna. Do tego miała sny, w których widziała mordercę swojej siostry Cory. Ten przekonywał ją, że jest niewinny. Rory wiedziała, że powinna go nienawidzić. W tej całej układance brakowało jakiegoś elementu. Już wkrótce dziewczyna zdała sobie sprawę, że musi odzyskać wspomnienia z Vinculi.
Caius, mroczny monarcha Vinculi, miał wielką moc i potężne wpływy. Było jedno ale - prastara magia sprawiła, że stał się więźniem własnej krainy. A Rory, która go zafascynowała, odeszła do Erdikoa. Wydawało się, że już nigdy nic nie ukoi tęsknoty Caiusa. Przecież ona nie mogła go pamiętać. Za sprawą nieoczekiwanych sojuszników Caius odkrył, że istnieje rozwiązanie. Cena, z którą musiał się liczyć, była wysoka. Jednak dla króla Vinculi liczyła się tylko nadzieja, że znów spotka Rory. Dla niej był gotów stawić czoła złu całego świata. Dla niej gotów był stać się potworem.
A Rory jeszcze nie pamiętała, że dla niego również jest gotowa pozostać potworem.
Czy przeznaczenie wystarczy, aby odnaleźć swoją jedyną miłość?
Jamie Applegate Hunter jest tajemniczą autorką powieści fantasy. Dorastała w Teksasie, obecnie mieszka z rodziną w Kolorado. Chociaż uzyskała licencjat z kryminologii i nauk politycznych, zdecydowała się na karierę pisarską. Pisze pełne humoru i emocjonujących zwrotów akcji powieści, w których tworzy niezwykle realistyczne i sugestywne uniwersa.
Recenzja: thou.sandlives, Panek Milena
„Aeternum. Przeklęte królestwo Vinculi” to finałowy tom dylogii, do którego podeszłam totalnie bez żadnych oczekiwań. Dlaczego? Otóż dlatego, że wiedziałam już, że autorka pisze swoje powieści bardzo specyficznie i może się tu wydarzyć zarówno wszystko, jak i… nic. Tym razem wyszło tak pośrodku - fabularnie działo się dość dużo, historia nie była przeciągnięta, a dodatkowo dostarczyła mi mnóstwo emocji i odpowiedziała na pytania, które po „Królu Umbry” pozostały bez odpowiedzi. Czy bawiłam się dobrze? Tak. Czy było to najlepsze romantasy, jakie przeczytałam w swoim życiu? No nie. I prawdopodobnie też nie będę długo o tej książce myśleć. Jest to po prostu taka… bardzo mało wymagająca rozrywka, z którą można przyjemnie spędzić wieczór albo dwa. Ale żeby nie było - nie jest to tytuł z kategorii, do której trafiła inna powieść od autorki „Bezwzględnie twój”, czyli z FABUŁĄ bez fabuły (kto wie, ten wie). Tutaj mamy naprawdę ciekawie wykreowany świat (a raczej światy), w którym przestępcom jest wymierzana sprawiedliwość na podstawie koloru ich dusz. I nasza główna bohaterka, jako szara moralnie postać z duszą o tym samym kolorze, zostaje zesłana do Królestwa Umbry, aby odsiedzieć tam swój wyrok. ALE! To było w pierwszym tomie - tak dla krótkiego przypomnienia. Bo w „Aeternum” Rory znajduje się w zupełnie innym miejscu - niby bezpieczniejszym, ale ona wcale nie czuje się w nim dobrze. Ciągle czegoś jej brakuje. A najbardziej… wspomnień. Dziewczyna nie pamięta zupełnie nic z okresu, w którym przebywała w Vinculi, a tym samym… Caiusa. I pomyślcie sobie teraz, jak może czuć się z tym facet, który jest gotowy spalić wszystkie światy dla swojej ukochanej, a ona nie ma nawet pojęcia o jego istnieniu. I tak, jak motyw obsesji Caiusa z pierwszego tomu podobał mi się najbardziej (bo komu by nie?), tak tutaj wątek utraty wspomnień okazał się czymś, przez co ta historia zrobiła się bardziej emocjonalna, bardziej… dojrzała? i zdecydowanie bardziej wciągała. Wyczekiwałam spotkania głównych bohaterów, a gdy w końcu do niego doszło, odpalił mi się taki fangirl, jakiego dawno nie miałam. Ale co poradzę, i’m just a girl i mam słabość do zaborczych i zakochanych bez pamięci facetów w romantasy. A Caius się super wpisuje w ten schemat. Jednak ta seria to nie tylko wątek romantyczny, choć nie ukrywam, że stoi on raczej w centrum i wcale nie jest mi z tego powodu przykro. W tle również dużo się dzieje - mamy konflikty rodzinne i te pomiędzy światami (trudno powiedzieć, który jest bardziej intensywny), motyw magii, klątwy i zemsty, a także przepowiedni, która komplikuje wszystko jeszcze bardziej. Jeżeli nie do końca podpasował Wam „Bezwzględnie twój”, ale chcielibyście sprawdzić inne książki autorki, to śmiało sięgnijcie po tę serię. Wiecie, tutaj też pojawiają się spicy sceny, ale nie są one główną osią fabuły jak w tamtej książce. Czy są dobrze napisane? Hmmm, czytałam lepsze, ale serio nie jest źle. Nie skręcało mnie jakoś mocno, a myślami i tak byłam przy głównej akcji - bo w tej części naprawdę dużo się działo. Jest to dobra kontynuacja, nie zawiodłam się i chętnie sięgnę po kolejną książkę z tego uniwersum, bo - UWAGA! - będzie. I to nie byle jaka, bo szykuje się pełen emocji retelling Arielki. Jesteście ciekawi? Ja bardzo, bo pokochałam tych drugoplanowych bohaterów i mam nadzieję, że oni również odnajdą swoje szczęście.
Recenzja: i.love.books26, Świętek Daria
Każdy, kto opuszcza królestwo Vinculi, niczego nie pamięta. Jego pamięć zostaje wymazana, a jedynym dowodem na to, że minął czas, jest właśnie jego upływ. To właśnie spotyka Rory. Tylko dlaczego odzyskała wolność, skoro została skazana na 500 lat więzienia za morderstwa? Właśnie takie pytanie zadaje sobie bohaterka od samego początku. Niczego nie pamięta, nie wie, co się wydarzyło, a jednocześnie obawia się tego, co czeka ją po powrocie. W końcu żaden z jej bliskich nie wiedział, jakich zbrodni się dopuszczała, więc trudno się dziwić, że dziewczyna obawia się, jak zostanie przyjęta. Okazuje się jednak, że zupełnie niepotrzebnie. Wszyscy oczekują, że Rory będzie żyła tak jak dawniej i i nie będzie zadawać żadnych pytań. Tyle tylko, że każdy kto zna bohaterkę, doskonale wie, że w jej przypadku to niemożliwe. Rory nie zamierza tak łatwo pogodzić się z tym, że niczego nie pamięta, szczególnie, że pojawia się coraz więcej okoliczności, które budzą jej pytania. A przede wszystkim dlaczego odzyskała wolność? Do tego dochodzą sny z udziałem pewnego przystojnego mężczyzny, który wydaje się bliski jej sercu. Rory nie zamierza nikogo słuchać, a kiedy ktoś mówi jej, żeby trzymała się od wszystkiego z daleka, można być pewnym, że zrobi na odwrót. Nie ma co się dziwić, że bardzo szybko podejmuje działania, żeby odkryć co tak naprawdę się tutaj dzieje. W tej części jeszcze bardziej ją polubiłam. No i Caius. Dla swojej ukochanej zrobi wiele, nawet z niej zrezygnuje. Tylko czy naprawdę będzie to konieczne? Mężczyzna doskonali swoje umiejętności, ale czy okażą się one wystarczające, aby pokonać wroga? Nie ukrywam, ale w pewnym momencie jego zachowanie bardzo mnie irytowało. Podejmuje decyzje za bohaterkę, chcąc ją chronić i postanawia trzymać się od niej z daleka, żeby była bezpieczna. Rozumiem jego postępowanie, ale późniejsza zmiana zdania była frustrująca i dosyć bez sensu. Po tak mocnym zakończeniu pierwszej części byłam bardzo ciekawa, jak rozwinie się historia. I zdecydowanie się nie zawiodłam. Od pierwszych stron dużo się dzieje, są emocje, a akcja nie pozwala się nudzić. Wróg cały czas posuwa się naprzód i jego działania wyprzedzają wszelkie kroki, które podejmują bohaterzy. Z pewnością nie jest to łatwy przeciwnik. Nie pomaga również upływający czas, którego jest coraz mniej, a decydujące starcie zbliża się wielkimi krokami. Dodatkowych emocji dostarczają wizje matki głównej bohaterki, które jednocześnie komplikują sytuację i ostrzegają przed nadchodzącym niebezpieczeństwem. Kolejny raz bardzo mi się podobał wątek snów. Szkoda tylko, że skupiał się tylko na jednym - na zbliżeniach. Nie da się ukryć, że w tej części relacja bohaterów w głównej mierze opierała się na fizyczności, niż na jakiś budujących rozmowach. Z drugiej strony to właśnie sny były jedynym miejsce, w którym mogli się spotkać. Również wątek bratnich dusz został szerzej przedstawiony. Dowiadujemy się więcej o tym, co właściwie kryje się pod tym pojęciem i z czym się to wiąże. Kolejny raz muszę podkreślić, jak bardzo polubiłam anioły, a zwłaszcza Sama. Dużą sympatię również wzbudziła matka głównej bohaterki, która okazuje się zupełnie inną osobą niż ta, która pojawiała się w pierwszej części. Uwielbiałam szczególnie to, w jaki sposób traktuje Caiusa i jak bardzo stara się mu pomóc. Bardzo polubiłam także przyjaciół Rory. Dwie różne grupy przyjaciół, a jednak dla bohaterki są w stanie wiele zrobić. Im bliżej końca, tym emocji jest jeszcze więcej, a napięcie ani na chwilę nie ustaje. Pojawia się kilka nieoczekiwanych zwrotów sytuacji, a całość nie jest również pozbawiona humoru. To bardzo fajna seria, którą przyjemnie i szybko się czyta. Jestem pozytywnie zaskoczona.
Recenzja: Zaczytana1001_, Grudzinska Paulina
To historia pełna mroku, tajemnic, bolesnych wspomnień i miłości, która nie poddaje się nawet wtedy, gdy pamięć zawodzi. Rory Raven po niespodziewanym zwolnieniu z Vinculi wraca do Erdikoi, ale szybko odkrywa, że jej rzeczywistość nie jest już taka sama. Nie pamięta wszystkiego, co wydarzyło się w więziennej krainie, a niepokojące sny sprawiają, że zaczyna kwestionować prawdę, w którą dotychczas wierzyła. Najbardziej poruszyła mnie relacja Rory i Caiusa. On, mroczny władca Vinculi, skrywa w sobie nie tylko potęgę, ale również uczucia, dla których jest gotów poświęcić naprawdę wiele. Ich historia pokazuje, jak silna potrafi być więź między dwojgiem ludzi i jak daleko można się posunąć, by odzyskać kogoś, kto stał się całym światem. Podczas czytania towarzyszyły mi ciekawość, niepokój, smutek i wzruszenie. Mroczny klimat oraz tajemnice stopniowo odkrywane na kolejnych stronach sprawiają, że trudno pozostać obojętnym na losy bohaterów. Szczególnie poruszył mnie motyw miłości, która pozostaje w sercu nawet wtedy, gdy znika z pamięci. „Aeternum” to opowieść o miłości, poświęceniu i przeznaczeniu, ale również o tym, że czasami największym potworem stajemy się wtedy, gdy boimy się stracić kogoś, kogo kochamy.
Recenzja: Moja_niele , Grzejszczyk Magdalena
Wyobraźcie sobie, że wracacie do swojego życia, ale nie pamiętacie najważniejszej jego części. Wiecie, że czegoś Wam brakuje, czujecie tę pustkę, tylko za nic nie potraficie powiedzieć, skąd się wzięła. Brzmi źle? Dla Rory to dopiero początek problemów. 🖤 Po wydarzeniach z „Króla Umbry” Rory wraca do Erdikoa, ale jej wspomnienia związane z Vinculą zostały wymazane. Powinna więc zacząć wszystko od nowa. Tyle że jej własna głowa najwyraźniej ma na ten temat zupełnie inne zdanie. Bo jak wytłumaczyć tęsknotę za kimś, kogo podobno się nie pamięta? Do tego pojawiają się sny, wizje i pytania dotyczące śmierci jej siostry Cory. A mężczyzna, którego Rory powinna uważać za mordercę, zaczyna przedstawiać wydarzenia z zupełnie innej perspektywy. I nagle okazuje się, że prawda może wyglądać zupełnie inaczej, niż wszyscy dotąd sądzili. Rory zaczyna więc kawałek po kawałku odzyskiwać to, co zostało jej odebrane. Tylko że wraz ze wspomnieniami pojawiają się kolejne pytania, a odpowiedzi wcale nie są tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać. Im bardziej zagłębia się w przeszłość, tym mocniej czuć, że za tym wszystkim kryje się coś znacznie większego. No i oczywiście jest jeszcze Caius. Uwięziony w Vinculi, oddzielony od Rory barierą i zdecydowany zrobić wszystko, żeby ją odzyskać. Nie zamierza pogodzić się z tym, że została mu odebrana. Dla niego ta rozłąka nie jest końcem jest kolejną przeszkodą, którą trzeba pokonać. I tutaj zaczyna się cała zabawa… bo kiedy pamięć zawodzi, sny mieszają się z rzeczywistością, a przeszłość nie zamierza zostać pogrzebana, trudno przewidzieć, komu właściwie można zaufać. 😈 🖤 W „Aeternum” znajdziemy: ✨ mroczny klimat romantasy 🖤 magię, klątwy i prastare moce 🧠 utraconą pamięć i poszukiwanie prawdy 🌙 Płaszczyznę Dusz, gdzie granica między snem a jawą mocno się zaciera ❤️🔥 skomplikowaną relację Rory i Caiusa ⚔️ walkę, niebezpieczeństwo i poświęcenie 🕵️♀️ tajemnice, intrygi i rodzinne konflikty 👑 potężnego, mrocznego monarchę 💔 tęsknotę, ból i zagubienie 😈 przemoc, mrok i trudne wybory 🔥 namiętność i sceny 18+ 🌀 sekrety oraz zwroty akcji, które stopniowo odsłaniają kolejne elementy historii Bardzo podobał mi się motyw Płaszczyzny Dusz. To właśnie tam rzeczywistość zaczyna mieszać się ze snem, a spotkania Rory i Caiusa nabierają zupełnie innego znaczenia. Jest w tym coś niepokojącego, ale jednocześnie bardzo klimatycznego. Momentami naprawdę trudno było stwierdzić, gdzie kończy się sen, a zaczyna rzeczywistość. Autorka po raz kolejny zabiera nas do świata, w którym magia nie jest tylko ozdobnikiem. Są klątwy, prastare moce, tajemnice, niebezpieczeństwo i konsekwencje decyzji podejmowanych przez bohaterów. Jej styl jest obrazowy i mocno skupiony na emocjach. Potrafi stworzyć mroczną atmosferę, ale nie rezygnuje przy tym z momentów lżejszych, dzięki czemu historia nie jest cały czas przytłaczająca. Rory momentami potrafiła mnie zirytować swoją impulsywnością, ale jednocześnie trudno odmówić jej determinacji. Nie chce po prostu odzyskać wspomnień chce zrozumieć samą siebie i dowiedzieć się, co naprawdę wydarzyło się w przeszłości. I chyba właśnie ta walka o własną prawdę była dla mnie jednym z ciekawszych elementów jej historii. Caius natomiast nadal pozostaje tym mrocznym, potężnym i bezkompromisowym monarchą. Z jednej strony budzi respekt, z drugiej widać, jak bardzo Rory potrafi dotrzeć do jego emocjonalnej strony. Ich relacja zdecydowanie nie należy do spokojnych, ale właśnie dlatego dostarcza tylu emocji. Jest w niej zarówno namiętność, jak i ból, tęsknota oraz ogromna determinacja. Nie będę jednak udawać, że ponad 500 stron przeleciało mi bez żadnego zgrzytu. Były momenty, które wydawały mi się trochę zbyt mocno rozciągnięte i chwilami tempo siadało. Na szczęście im bliżej końca, tym więcej zaczyna się dziać. Napięcie rośnie, kolejne elementy układanki zaczynają wskakiwać na swoje miejsce, a finał zdecydowanie nabiera tempa. „Aeternum” to dla mnie przede wszystkim historia o pamięci, utracie, poszukiwaniu prawdy i uczuciu, które potrafi przetrwać nawet wtedy, gdy wspomnienia zostają odebrane. Jest tu mrok, magia, tajemnice, namiętność, ból i poświęcenie. Są sekrety, niebezpieczeństwo, rodzinne konflikty i momenty, przy których można tylko pomyśleć: no dobrze… tego się nie spodziewałam. 😈 A najbardziej podoba mi się to, że pod całą warstwą magii i mroku kryje się historia o tym, jak bardzo można tęsknić za kimś, kogo własna pamięć próbuje wymazać. Nie wszystko w tej historii było dla mnie idealne, ale zdecydowanie nie zabrakło jej klimatu, emocji i charakterystycznego dla tej serii mroku. 🖤 A Rory i Caius? Cóż… niektórych ludzi można wymazać z pamięci, ale najwyraźniej nie tak łatwo wymazać ich z serca. ❤️🔥
Recenzja: Zaczytana Archiwistka Bookstagram, Paulina Kamieniecka
Co jeśli wrócisz do domu… ale część ciebie wciąż pozostanie w miejscu, którego nie pamiętasz? „Aeternum” Jamie Applegate Hunter zabiera czytelnika do świata, w którym granica pomiędzy pamięcią, magią a przeznaczeniem jest niezwykle cienka. Rory Raven zostaje niespodziewanie uwolniona z Vinculi — więziennej krainy, w której spędziła ostatnie miesiące. Powinna cieszyć się z powrotu do domu. Problem w tym, że nie pamięta, co wydarzyło się podczas jej pobytu w Vinculi. A jednak coś w niej podpowiada, że jej historia wcale się tam nie skończyła. Dziwne sny, morderstwo siostry, człowiek, którego Rory powinna nienawidzić, a który uparcie przekonuje ją o swojej niewinności… Im więcej pytań się pojawia, tym bardziej dziewczyna zaczyna rozumieć, że w tej układance brakuje najważniejszego elementu — jej własnych wspomnień. I właśnie tajemnica tego, co zostało przed nią ukryte, sprawia, że historia wciąga coraz mocniej. Po drugiej stronie znajduje się Caius — mroczny monarcha Vinculi, potężny, ale jednocześnie uwięziony przez pradawną magię we własnym królestwie. Rory była dla niego kimś wyjątkowym. Teraz jednak odeszła, a wraz z utratą wspomnień straciła również świadomość tego, co ich łączyło. Caius nie zamierza jednak pogodzić się z tą stratą. Dla szansy na ponowne spotkanie z Rory jest gotów zapłacić wysoką cenę, zmierzyć się ze złem i przekroczyć granice, których wcześniej być może nigdy by nie przekroczył. Najbardziej intrygujące jest jednak pytanie, które kryje się za całą historią: Co się stanie, kiedy Rory odzyska wspomnienia? Czy okaże się, że przeznaczenie rzeczywiście połączyło ich ze sobą? A może prawda będzie znacznie bardziej skomplikowana, niż oboje są gotowi przyjąć? „Aeternum” to historia pełna tajemnic, pradawnej magii, mrocznego świata, utraconych wspomnień i uczuć, których nie da się tak łatwo wymazać. To opowieść o poszukiwaniu prawdy i o tym, czy można odnaleźć kogoś, kogo własna pamięć kazała nam zapomnieć. Bo czasem można odebrać człowiekowi wspomnienia… ale niekoniecznie można odebrać mu to, co naprawdę czuje. 🖤
Recenzja: _moon_books_sun_, Baczewska Kamila
Aurora Raven zostaje nieoczekiwanie zwolniona z odbywania swojej 500-letniej kary za morderstwa. Po przekroczeniu granicy Vinculi jej pamięć zostaje wyczyszczona, więc nie pamięta ostatnich kilku miesięcy. Mimo że stara się wrócić do normalności, nadal jej czegoś brakuje. Na domiar wszystkiego, w snach spotyka mordercę swojej siostry bliźniaczki. A może to tylko ktoś do niego podobny? Autorka powraca z drugim tomem "Króla Umbry", który okazuje się być prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Dostajemy kontynuację historii z pierwszej części, a nasi bohaterowie znowu stają się sobie odlegli, być może jeszcze bardziej niż wcześniej. Rory nie pamięta swojego pobytu w Vinculi, co przez kilka początkowych rozdziałów świetnie wykorzystuje autorka. Mimo że to dark romans, podobał mi się fakt, że Caius jest takim pozytywnym bohaterem, który przede wszystkim (co raczej rzadko zdarza się w tym gatunku) stawia swoją kobietę na równi i nigdy by jej nie skrzywdził ani nie wykorzystał. Sama Aurora zostaje wykreowana na silną postać kobiecą, a nie na szarą myszkę, która boi się własnego cienia. Trochę zabrakło mi tej walki Caiusa z jego własnymi demonami i spodziewałam się również, że Gedeon dostanie swoje "pięć minut". Ostatecznie autorka nie zdecydowała się na rozwinięcie tego wątku, a szkoda. Niemniej jednak cała dylogia wypada naprawdę świetnie. Idealnie sprawdzi się na nadchodzące jesienne wieczory. I z pewnością często będę do niej wracać. Ocena: 4,5/5
Recenzja: www.instagram.com/mentallyoungchild/, Urszula Ignatzy
Skazana za morderstwo Rory Raven została nieoczekiwanie, zaledwie po kilku miesiącach odbywania kary, zwolniona z więziennej krainy Vincula. Nagle znalazła się w Erdikoa, ale nie mogła nikomu powiedzieć o swoim uwolnieniu. I zabrano jej wspomnienia z czasu, który spędziła w Vinculi. Powinna być zadowolona, przecież wróciła do domu. Ale.. coś było bardzo nie tak. Czegoś jej było brak. A może kogoś? Jej rzeczywistość nagle stała się jakby inna. Do tego miała sny, w których widziała mordercę swojej siostry Cory. Ten przekonywał ją, że jest niewinny. Rory wiedziała, że powinna go nienawidzić. W tej całej układance brakowało jakiegoś elementu. Już wkrótce dziewczyna zdała sobie sprawę, że musi odzyskać wspomnienia z Vinculi. Niektóre więzi są silniejsze niż pamięć. Nawet wtedy, gdy nie pamiętasz już, kogo kochasz. Są takie historie, w których miłość nie jest pięknym, prostym uczuciem. Jest tęsknotą, bólem, walką i gotowością, by przekroczyć granice, których wcześniej nie odważylibyśmy się nawet dotknąć. Drugi tom cyklu Przeklęte królestwo Vinculi zabiera nas z powrotem do świata Rory Raven i Caiusa. Tyle że tym razem wszystko jest znacznie bardziej skomplikowane. Rory wraca do Erdikoi, ale nie pamięta tego, co wydarzyło się w Vinculi. Nie pamięta króla Umbry. Nie pamięta ich wspólnej historii. A jednak gdzieś głęboko pozostaje poczucie, że czegoś jej brakuje. I chyba właśnie ten motyw poruszył mnie najbardziej. Bo co zostaje z miłości, kiedy odbiera się nam wspomnienia? Czy uczucie może przetrwać, jeśli rozum nie potrafi już wskazać osoby, za którą tęskni serce? Czy można odnaleźć kogoś, kogo nie pamięta się nawet w najskrytszych zakamarkach własnej duszy? Jamie Applegate Hunter ponownie zabiera nas do mrocznego, magicznego świata, w którym przeznaczenie, klątwy, dawne konflikty i konsekwencje wcześniejszych decyzji nie pozwalają bohaterom po prostu odetchnąć. A kiedy do tego dochodzi tajemnica i niebezpieczeństwo, szybko okazuje się, że powrót do domu wcale nie oznacza końca problemów. Rory nie jest bohaterką, którą łatwo zamknąć w jednej kategorii. Ma w sobie mrok, gniew i ciężar przeszłości. Nie zawsze podejmuje decyzje, które można zrozumieć czy zaakceptować, ale właśnie to sprawia, że trudno przejść obok niej obojętnie. A Caius to postać, przy której szczególnie mocno wybrzmiewa temat tęsknoty. Bo jak walczyć o kogoś, kto nie pamięta, że kiedykolwiek byłeś częścią jego życia? Jak odbudować więź, której druga osoba nie potrafi sobie przypomnieć? Ich relacja jest pełna emocji, napięcia i tej charakterystycznej dla romantasy intensywności. Jest w niej coś pięknego, ale też bolesnego — świadomość, że miłość nie zawsze wystarczy, by naprawić wszystko, co zostało zniszczone. I choć romans odgrywa tutaj ważną rolę, „Aeternum” nie opiera się wyłącznie na uczuciach. To również opowieść o pamięci, winie, poświęceniu i cenie, jaką płacimy za własne wybory. Czy wszystko mi się podobało? Nie do końca. Przy tak obszernej historii zdarzały się momenty, w których miałam ochotę, żeby akcja ruszyła trochę szybciej. Niektóre wątki mogłyby być poprowadzone bardziej dynamicznie, a finał pozostawił we mnie pewien niedosyt. Mimo to nie przekreśla to emocji, które towarzyszyły mi podczas lektury. Bo kiedy ta historia trafia w odpowiedni punkt, trudno pozostać wobec niej obojętną. „Aeternum” to historia o tym, że czasem można stracić pamięć o drugiej osobie, ale niekoniecznie utracić to, co nas z nią łączy. Czy wierzycie w miłość, która potrafiłaby przetrwać nawet utratę wspomnień? A może bez wspólnej przeszłości trudno mówić o prawdziwej więzi?
Recenzja: Bookparadise.pl , Natalia Zaczkiewicz
Rory wraca do swojego świata. Powinna się cieszyć, prawda? W końcu opuszcza Vinculę i znów jest wśród ludzi, których zna. Jest tylko jeden mały problem, otóż nie pamięta, co wydarzyło się podczas jej pobytu w tej krainie. Nie pamięta przyjaciół, nie pamięta Caiusa, nie pamięta nawet tego, dlaczego właściwie czuje, że czegoś jej brakuje. I właśnie tutaj zaczyna się cała zabawa. Bo pamięć można wymazać, ale niekoniecznie da się wymazać emocje. Rory zaczyna mieć dziwne sny, pojawiają się pytania, których nie potrafi zignorować, a im więcej odkrywa, tym mocniej czuje, że jej „powrót do normalności” jest jedną wielką ściemą. 😅 A gdzieś po drugiej stronie jest Caius, król Vinculi, facet z potężną mocą, jeszcze większą liczbą problemów i zdecydowanie zbyt dużym uczuciem do Rory. Tyle że ich ponowne spotkanie wcale nie będzie proste. Zwłaszcza kiedy między nimi stoją: magia, przepowiednie, rodzinne tajemnice i cała masa rzeczy, które zdecydowanie nie powinny się wydarzyć. Muszę przyznać, że świat wykreowany przez Jamie Applegate Hunter nadal jest dla mnie jednym z najmocniejszych punktów. Vincula, Erdikoa, różne rodzaje magii, Monarchowie, zasady rządzące tym uniwersum, tutaj naprawdę jest w czym grzebać. Im więcej sekretów zostaje odkrytych, tym bardziej widać, że za historią Rory i Caiusa kryje się coś większego. Zdecydowanie podobały mi się rozdziały z perspektywy Caiusa. Mogłam zajrzeć mu do głowy i zobaczyć, co właściwie siedzi pod tą całą mroczną otoczką. I cóż, muszę przyznać, że czasami miałam ochotę powiedzieć mu: Człowieku, porozmawiaj z nią. Po prostu. 😂 Bo właśnie z komunikacją bohaterów bywa tutaj różnie. Rory i Caius mają przed sobą naprawdę sporo problemów, ale momentami zamiast je rozwiązywać, krążą wokół nich jak kot wokół gorącej owsianki. Jeśli chodzi o minusy, to uważam, że niektóre fragmenty mogłyby spokojnie zostać skrócone, a historia absolutnie by na tym nie ucierpiała. Początek szczególnie mocno zwalnia i zamiast ciągłego napięcia dostajemy sporo zwyczajności Rory po powrocie do Erdikoi. Czasami czekałam więc na ten moment, kiedy wreszcie wydarzy się COŚ, co wyrwie mnie z fotela. 😅 Na szczęście później pojawia się więcej odpowiedzi, tajemnic i elementów układanki, które zaczynają wskakiwać na swoje miejsce. Autorka rozszerza świat i odsłania kolejne karty, dzięki czemu historia nabiera większego sensu. To raczej taki tom, który miał bardzo dużo ciekawych pomysłów, ale nie wszystkie zostały wykorzystane w najlepszy sposób. Najbardziej zabrakło mi mroku, dynamiki i napięcia, które by podkręciły całość. Szczególnie że książka przez sporą część czasu buduje oczekiwanie na wielkie wydarzenia, a kiedy w końcu do nich dochodzi… mam wrażenie, że wszystko dzieje się trochę za szybko. 😅 Mimo wszystko nie żałuję, że po nią sięgnęłam. Nadal jestem ciekawa tego świata, nadal lubię Rory i Caiusa, a cała koncepcja Vinculi, magii, przeznaczenia i więzi między bohaterami ma w sobie coś, co skutecznie zatrzymuje przy tej historii. Czy polecam? Zdecydowanie warto sprawdzić, co ma do zaoferowania środek książki. Tylko musicie uzbroić się w cierpliwość, bo „Aeternum” lubi czasami zrobić krok w bok, zamiast biec prosto do celu. 😉
Recenzja: @swiaty_pomiedzy_stronami, Milanowska Agnieszka
Klątwa drugiego tomu naprawdę istnieje czy to tylko mit? Jak sądzicie? 🤔 Znacie serię, w której drugi tom okazał się lepszy od pierwszego? 🪝🪝🪝 Pierwsza część nie do końca okazała się tym, czego się spodziewałam, ale mimo wszystko z każdą kolejną stroną coraz bardziej mnie angażowała i zaciekawiała. A po jej zakończeniu? Spodziewałam się naprawdę wiele. Tylko nie tego, co dostałam w „Aeternum”. 😅 Przez jakieś 90% książki obserwujemy zwyczajne życie Rory po powrocie do przyjaciół. Zakupy, wyjścia do baru, wycieczki i mnóstwo scen, które w moim odczuciu kompletnie niczego nie wnosiły do fabuły. Ot, takie nudne wypełniacze. Cały czas zastanawiałam się, dlaczego Gedeon dostał tutaj tak mało miejsca. Zwłaszcza po zakończeniu pierwszego tomu, utracie pamięci przez Rory i tym, że wygląda identycznie jak Caius, widziałam w tym wątku ogromny potencjał. Gedeon mógł naprawdę nieźle namieszać - wykorzystać dezorientację Rory, zasiać w niej niepewność i sprawić, że zaczęłaby kwestionować to, co pamięta, komu może ufać i co właściwie wydarzyło się wcześniej. Zamiast tego jego postać pojawia się przez całą książkę dosłownie trzy razy. Zmarnowany potencjał. Chciałabym poznać go lepiej, dowiedzieć się więcej o jego przeszłości i przede wszystkim zrozumieć jego motywacje. Większa obecność Gedeona mogłaby również nadać całej historii znacznie więcej napięcia, chaosu i niepewności, a przy okazji utrzymać mroczniejszy i brutalniejszy klimat pierwszego tomu. I właśnie tego najbardziej mi tutaj zabrakło. Nie podobało mi się też to, jak szybko Rory odzyskała wszystkie wspomnienia. Liczyłam, że jej amnezja odegra w tej historii znacznie większą rolę i jeszcze przez jakiś czas będzie źródłem niepewności oraz napięcia. W tej części mam wrażenie, że relacja Rory i Caiusa sprowadzała się właściwie do jednego. Mają naprawdę poważny problem do rozwiązania, ale zamiast rozmawiać, próbować się ze sobą komunikować i wspólnie szukać jakiegoś wyjścia z sytuacji… kiedy spotykają się na płaszczyźnie dusz, głównie uprawiają seks. Priorytety. 😂 Ale nawet te sceny spicy, które wcześniej były bardzo gorące, tutaj momentami wydawały mi się bardziej cringowe niż seksowne. 😬 Dalej? Zakończenie, które też niestety było rozczarowujące. Po tylu stronach bardzo spokojnej fabuły nagle wszystko zaczyna dziać się w ekspresowym tempie. A walka Caiusa z Gedeonem? Po tym wszystkim naprawdę liczyłam na ogromną, emocjonującą konfrontację tej dwójki. Na napięcie. Na chaos. Na naprawdę epicką walkę. A tutaj było trochę: rach-ciach i po sprawie. 😅 Na szczęście znalazło się też kilka elementów, które bardzo mi się podobały. Przede wszystkim ten świat. Nadal uważam, że jest fascynujący, oryginalny i ma ogromny potencjał. Podoba mi się różnorodność mocy, istot i zasad rządzących tym uniwersum. Bardzo podobała mi się też relacja Rory i Samyazy. ❤️ Widać między nimi prawdziwą więź i właśnie ich wspólne sceny należały do tych, które czytałam z największą przyjemnością. Pojawia się tutaj również nowa bohaterka - Stassi, z którą Sama zaczyna łączyć pewna więź. Tylko że mnie ta relacja nie do końca przekonała. Nie czułam, żeby zdążyło wydarzyć się między nimi aż tyle, by późniejsze emocje Sama wybrzmiały dla mnie naprawdę wiarygodnie. Ale może to dlatego, że jak się okazało Aeternum nie jest tylko kontynuacją historii Rory i Caiusa, ale również (bardzo długim 😅) przejściem do kolejnej historii, tym razem skupionej na Samie. Podsumowując, pierwsza część może nie była dokładnie tym, czego oczekiwałam, ale potrafiła mnie zaciekawić. Druga niestety przez większość czasu mnie nudziła i zastanawiałam się, kiedy w końcu wydarzy się coś ekscytującego. 😔
Recenzja: Darkness_queen_99 , Żuk Iwona
Jamie Applegate Hunter to autorka, która budzi we mnie wiele sprzecznych odczuć. Jedna seria jej nie wychodzi, podczas gdy inna potrafi mnie naprawdę pozytywnie zaskoczyć. „Przeklęte Królestwo Vinculi” na szczęście należy do tej drugiej grupy. Co istotne, dostajemy tutaj dużą dawkę spicy romantasy, która momentami może nieco przytłoczyć czytelnika, szczególnie jeśli nie jest on przygotowany na sceny 18+ pojawiające się co kilka stron. Dla jednych może być to ogromny plus, mnie natomiast chwilami irytowało, ponieważ sceny łóżkowe odciągały uwagę od naprawdę ciekawej fabuły. A uwierzcie mi - to świetny kawałek fantastyki. Nie natknęłam się tutaj na większe dziury fabularne ani rażące błędy logiczne. Narracja prowadzona jest z perspektywy dwojga bohaterów, dzięki czemu możemy poznać emocje i przemyślenia obojga. Akcja ma swoje wolniejsze i szybsze momenty, które zostały zrównoważone w taki sposób, że czytelnik bez problemu dostosowuje się do jej tempa. Fabuła jest oryginalna i całkiem dobrze poprowadzona. Bardzo podoba mi się również świat rządzony przez Monarchów oraz ich niezwykłe moce. Mocnym punktem powieści są także bohaterowie - zarówno główni, jak i drugoplanowi. Choć muszę przyznać, że nieco zawiodłam się na Rory. W tej części wydawała mi się bardziej nieodpowiedzialna i lekkomyślna, przez co momentami miałam ochotę nią potrząsnąć. Drugi tom „Przeklętego Królestwa Vinculi” opowiada o wydarzeniach rozgrywających się po ponownym odesłaniu Rory do Erdikoi. Kobieta nie ma pojęcia, jakim cudem jej wyrok został skrócony do zaledwie trzech miesięcy w Vinculi. Z czasem jednak zaczyna odzyskiwać wspomnienia i właśnie wtedy popełnia błędy, których mogłaby uniknąć, gdyby tylko znała całą prawdę. Wraz z pamięcią powracają również uczucia związane z przyjaciółmi, których poznała w mrocznym królestwie rządzonym przez Króla Umbry. W tym samym czasie Caius, Król Umbry, zaczyna rozumieć, że popełnił błędy, których naprawienie będzie go bardzo wiele kosztować. Ma jednak zbyt wiele do stracenia - przede wszystkim swoją ukochaną wybrankę, swoje aeternum, którą zawsze chciał chronić. Uwięziony w królestwie Vinculi za wszelką cenę próbuje znaleźć sposób na pokonanie bariery, która uniemożliwia mu przedostanie się do Erdikoi. Wie, że jeśli mu się nie uda, może stracić ukochaną już na zawsze. Sybilla przewidziała bowiem śmierć Rory z rąk brata bliźniaka Caiusa. Tylko czy przepowiednia rzeczywiście musi się spełnić? I czy Caius zdoła uwolnić się spod wiążącej go magii, zanim będzie za późno? „Przeklęte Królestwo Vinculi” okazało się dla mnie naprawdę przyjemnym zaskoczeniem. To historia, w której fantastyka, magia, niebezpieczne przepowiednie i romantyczne relacje tworzą mieszankę, która potrafi wciągnąć. Owszem, ilość scen spicy momentami była dla mnie zbyt duża i miałam wrażenie, że niepotrzebnie odciągały uwagę od znacznie ciekawszych wydarzeń. Mimo tego nie mogę odmówić autorce pomysłu na świat i umiejętnego budowania napięcia między bohaterami. Jeśli lubicie romantasy z dużą dawką magii, skomplikowanymi relacjami, przepowiedniami i sporą ilością scen 18+, ta seria może być czymś dla Was. Ja natomiast z pewnością będę chciała sprawdzić, dokąd jeszcze zaprowadzi nas ta historia.
Recenzja: zakreconezaczytane, Ziółkowska Katarzyna
Na tę kontynuację czekałam naprawdę długo, bo zakończenie pierwszego tomu zostawiło mnie z ogromnym niepokojem o dalsze losy Rory i Caiusa. Po tym, jak autorka namieszała w finale, byłam niesamowicie ciekawa, dokąd tym razem zaprowadzi nas historia. „Aeternum” rozpoczyna się w momencie, gdy Rory niespodziewanie zostaje uwolniona z Vinculi i wraca do Erdikoi. Problem w tym, że dla niej minęło zaledwie kilka dni, podczas gdy dla jej bliskich aż trzy miesiące. Co więcej, Rory nie pamięta absolutnie niczego ze swojego pobytu w mrocznej krainie. Nie pamięta Vinculi, przyjaciół, których tam poznała, ani przede wszystkim Caiusa - człowieka, który stał się dla niej kimś wyjątkowym. Dziewczynę zaczynają jednak nawiedzać dziwne sny, a wraz z nimi pojawiają się pytania dotyczące śmierci jej siostry i wydarzeń, których nie potrafi sobie przypomnieć. Tymczasem Caius, uwięziony przez pradawną magię we własnym królestwie, nie potrafi pogodzić się z utratą swojej wybranki. Wie, że jeśli chce ją odzyskać, będzie musiał zmierzyć się nie tylko z zagrożeniem, ale również z własnymi błędami, gniewem i konsekwencjami swoich decyzji. Jednym z najciekawszych elementów tej części jest dla mnie motyw utraconych wspomnień. Bardzo podobało mi się odkrywanie razem z Rory tego, co wydarzyło się podczas jej pobytu w Vinculi. Szczególnie że płaszczyzna dusz, która pojawiła się już wcześniej, w tym tomie mocno się rozwinęła. Bohaterowie odkrywają jej kolejne sekrety i możliwości, a czytelnik robi to razem z nimi. Do tego dochodzą nowe postacie, legendy, które okazują się prawdą, pradawna magia, przepowiednie i kolejne tajemnice. Ogromnym plusem pozostają dla mnie bohaterowie. Rory to silna i zdeterminowana dziewczyna, która zrobi wszystko, aby pomścić siostrę i odzyskać własną tożsamość. Momentami jej decyzje doprowadzały mnie jednak do frustracji i miałam ochotę nią potrząsnąć. Caius z kolei pokazał tutaj zupełnie inne oblicze. Poza swoją mroczną i potężną stroną mogliśmy zobaczyć jego wrażliwość, bezbronność, ogromną tęsknotę, ale również gniew, który zaczyna mieć bardzo realne konsekwencje. Bardzo polubiłam również relacje między bohaterami. Przyjaźń, więzi rodzinne, found family, poświęcenie i miłość w różnych jej odsłonach są tutaj naprawdę ważną częścią historii. Ta grupa bohaterów po prostu dała się lubić i chyba każdemu życzyłabym takich przyjaciół. Nie zabrakło też mroku. Pojawiają się sceny tortur, które zdecydowanie nie należały do najlżejszych, nowe zagrożenia i momenty, w których naprawdę trudno przewidzieć, co wydarzy się dalej. Podobało mi się również to, że tym razem książka jest znacznie mniej spicy niż pierwszy tom. Sceny 18+ nadal się pojawiają, ale jest ich zdecydowanie mniej, dzięki czemu nie odciągały aż tak mocno uwagi od fabuły. I właśnie z fabułą mam największy problem. Choć „Aeternum” ma ponad 500 stron i naprawdę sporo się tutaj dzieje, momentami miałam wrażenie, że książka została niepotrzebnie rozciągnięta. Wątek odzyskiwania wspomnień Rory bardzo mnie interesował, ale chwilami mocno się dłużył. Podobnie było z zagrożeniem ze strony brata Caiusa - liczyłam na większe napięcie, a przez sporą część książki miałam poczucie, że akcja stoi w miejscu. Za to kiedy wreszcie zaczyna się dziać naprawdę dużo, wszystko zostaje skumulowane w kilku ostatnich rozdziałach. Przez to finał wydał mi się trochę pośpieszny, a samo starcie nie zrobiło na mnie aż takiego wrażenia, jak oczekiwałam. Szkoda, bo historia miała naprawdę duży potencjał. Nie zmienia to jednak faktu, że cała dylogia nadal ma dokładnie ten rodzaj klimatu, który lubię. Jest mrocznie, magicznie i romantycznie, mamy rozbudowany świat, przepowiednie, klątwy, konsekwencje, waśnie rodzinne, przeznaczenie, tajemnice, humor, akcję i plot twisty, które potrafią zaskoczyć. Sama koncepcja uniwersum nadal bardzo mi się podoba i zdecydowanie widzę w nim potencjał na kolejne historie. Jedną rzecz autorka zostawiła mi jednak w głowie i chyba będę o niej myśleć do momentu kolejnej książki - jestem okropnie ciekawa, co właściwie ojciec Rory napisał w liście do swojej byłej żony i dlaczego tak bardzo zależało mu, żeby przekazać go jej, póki przebywała w Umbrze. Mam nadzieję, że odpowiedź na to pytanie jeszcze dostaniemy. Ostatecznie „Aeternum” wywołało we mnie trochę mieszanych uczuć. Pierwszy tom podobał mi się bardziej, a tutaj momentami zdecydowanie zabrakło mi tempa i większego napięcia. Z drugiej strony nadal bardzo lubię ten świat, bohaterów i sam pomysł na historię, dlatego absolutnie nie uważam tej części za rozczarowanie. Jeśli podobał Wam się „Król Umbry” i chcecie poznać dalsze losy Rory oraz Caiusa, zdecydowanie warto dać tej historii szansę. A ja jestem bardzo ciekawa kolejnej książki z tego uniwersum, szczególnie że tym razem dostaliśmy już jej mały przedsmak. Jestem ciekawa, dokąd autorka zabierze nas następnym razem.
Recenzja: Bookszonki, Burdzińska Patrycja
Czekałam na kontynuację Króla Umbry, Aeternum - i wreszcie jest! A kiedy trafiła w moje ręce, to przeczytałam ją w ultra szybkim tempie 🤭 Ta część jest o wiele bardziej dynamiczna, mroczna i, co pozytywnie zaskakujące, o wiele mniej ertyczna, chociaż i takich scen nie brakuje to jest ich zdecydowanie mniej niż w pierwszym tomie. Rory wraca do Erdikoi oczywiście z wymazanymi wspomnieniami. Dla niej minęło kilka dni, dla jej bliskich długie trzy miesiące chociaż dalej nie może pojąć, dlaczego nie odbyła swojego wyroku 500 lat w Umbrze za swoje czyny w ramach zemsty. Caius nie potrafi znaleźć sobie miejsca z dala od swej wybranki, która go nie pamięta. Na nowo musi znosić jej ból związany ze swoim bratem bliźniakiem, który pozbył się bliźniaczki Rory i od tego wszytsko się zaczęło. Na szczęście jest płaszczyzna dusz, na której mogą się spotykać... I ta płaszczyzna w nowym tomie mocno ewoluowała, bohaterowie odkrywali jej skerety i możliwości na równi z czytelnikami. Pojawiły się nowe postacie, legendy, które okazały się prawdą a także autorka dodała więcej mroku i humoru. Sceny tortur nie były lekkie i chociaż czytałam już mocniejsze, to jednak zakłuło coś w sercu. Podobało mi się to, że autorka postawiła na relacje między bohaterami, przyjaźń czy rodzinne więzi ale także miłość na różnych jej etapach. Dużo się działo, niebezpieczeństwo ciągle czyhało na Rory i nie tylko, prawda okazała się nie taka jak się spodziewałam chociaż w pewnym momencie książki miałam swoje podejrzenia... Caius musiał mierzyć się nie tylko z utratą ukochanej ale także z własnym gniewem, który zaczął dawać fizyczne oznaki swojej obecności... Brakuje mi tylko jednej rzeczy, jestem okrtunie ciekawa co ojciec Rory umieścił w liście do swojej byłej żony, co takiego napisał, że chciał jej to dać póki była w Umbrze... No ciekawi mnie to a nie znalazłam odpowiedzi. Cała dylogia ma wszystko, czego szukam w książkach. Mrok, napięcie, akcja, rozbudowany świat, dobrą fabułę, humor i romans a także nieco plot twistów, które potrafią zaskoczyć. Ciekawa jestem książki, jaka się pojawi odnośnie Sama, czyli postaci z tego uniwersum. Zapowiada się dobra zabawa!
Recenzja: litwithane, Borucińska Ania
,,Aeternum” autorstwa Jamie Applegate Hunter. ⟡ ݁₊ Historia skupia się na Rory Raven, która zupełnie niespodziewanie zostaje zwolniona z mrocznej, więziennej krainy Vincula i wraca do rodzinnego Erdikoa. Okazuje się jednak, że jej pobyt w zamknięciu sprawił, iż dziewczyna ma całkowicie wymazane wspomnienia z ostatnich miesięcy. Sytuację dodatkowo komplikują dręczące ją sny, w których rzekomy morderca jej siostry, Cory, uparcie przekonuje ją o swojej niewinności. ╰┈➤ Tymczasem uwięziony za sprawą prastarej magii we własnym królestwie Caius (potężny i mroczny monarcha Vinculi) robi absolutnie wszystko, by odnaleźć drogę do Rory. ⟡ ݁₊ Kreacja bohaterów to absolutny majstersztyk: Rory imponuje determinacją w walce o odzyskanie własnej tożsamości i pamięci, a Caius urzeka jako niezwykle potężny władca, który pozostaje rozdzierająco lojalny wobec ukochanej. ⟡ ݁₊ Jamie Applegate Hunter stworzyła fenomenalne, mroczne uniwersum, od którego po prostu nie da się oderwać. Połączenie motywu utraconych wspomnień, mistycznych i niepokojących snów oraz chemii między głównymi bohaterami sprawia, że książkę pochłania się jednym tchem, zatracając poczucie czasu. Ocena: 5/5
Data wydania ebooka często jest dniem wprowadzenia tytułu do sprzedaży i może nie być równoznaczna
z datą wydania książki papierowej. Dodatkowe informacje możesz znaleźć w darmowym fragmencie.
Jeśli masz wątpliwości skontaktuj się z nami [email protected].
Produkt został zweryfikowany pod kątem ułatwień dostępu więcej przeczytasz w deklaracji dostępności.
Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.